Lady GaGa - skandalistka?

Lady GaGa zna chyba każdy. Jednak, czy tak naprawdę, wiemy, kim jest ta dziewczyna?

 


Czy ktoś w obecnych czasach nie widział Lady Gagi? Wątpię. Słyszał? Podejrzewam, że tak. Na poważnie? Nie rozśmieszajcie mnie.


Lady Gaga to jedna z tych postaci, które za sprawą swojego wizerunku i wypowiedzi stwarzają wokół siebie wiele zamieszania, ale zarówno zainteresowania - życiem, wyglądem, ewentualnie tym, czym powinniśmy się interesować w największym stopniu - muzyką. Czy widziałyście gdzieś jakiś artykuł w całości poświęcony jej muzyce, a nie całej reszcie? Ja nie. To chyba będę pierwsza.

 

The Fame - ogólnie o płycie

 

Debiutancki album doświadczonej w pisaniu piosenek młodej artystki. Teksty traktują głównie o miłości i sławie. Muzycznie otrzymujemy mieszankę popu, muzyki dance, elektroniki, a to nie wszystko, bo poukrywanych smaczków w muzyce Gagi jest co niemiara. Album zebrał w większości dobre recenzje, zajął pierwsze miejsca na listach sprzedaży w Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy Irlandii. W amerykańskim U.S. Billboard 200 album osiągnął 4. pozycję, a w Billboard Top Electronic Album - pierwszą. W Polsce płyta sprzedała się w nakładzie powyżej 10 tys. egzemplarzy, a na całym świecie - ponad 3 milionach kopii. Więc lecimy po kolei.



JUST DANCE

 

Pierwszy singiel. W duecie z Lady Gagą piosenkę wykonuje Colby O'Donis. Produkcją napisanej przez gwiazdkę piosenki zajął się Akon i RedOne.Słyszymy tutaj duużo elektroniki, za sprawą Colby'ego również hip hop, jak wnioskujemy już z samego tytułu - tańcz, nic się nie liczy, nieważne, co się dzieje wokół nas, ważna jest zabawa. Pierwsza myśl, dobrze ją pamiętam, choć było to dawno - Boże, znowu jakaś panienka bawi się w słabe electro i rave, bo chce być sławna.

 

LOVEGAME

 

Czwarty singiel. Tutaj dostajemy ciekawą zabawę słowem, kto chce pograć w miłość? Gaga nie boi się formułować dwuznacznych tekstów (I wanna a take ride on your disco stick). Nie rumieńcie się. Przecież każdy wie, co podśpiewujemy pod nosem. ;> Muzyka w tej piosence jest bardzo bogata, jak przystało na standardy obecnych wielkich hitów. Wydaję się, że ten utwór był pisany z myślą o singlu. I swoje zadanie spełnił.

 

PAPARAZZI

 

Piąty singiel. Teoretycznie grzeczniutka piosenka o zabójczo zakochanej dziewczynie do przyszłej gwiazdy, która jest w stanie zrobić dla niego wszystko. Poczekajcie, oj, okazuje się, że ta dziewczynka o słodkich oczkach ma różki! I lubi się zabawić, nie troszczy się o to, co się o niej mówi. 'We're plastic but we still have fun' to jeden z moich ulubionych tekstów od jakiegoś czasu. A przyjęcie piosenki było bardzo dobre. Trudno się dziwić, w końcu kiedy coś nam się podoba, jest bardziej przekonujące - to jedna z ulubionych piosenek Gagi na The Fame.

 

BEAUTIFUL, DIRTY, RICH

 

(Prawie) drugi singiel. Tekst o pięknie, nieprzyzwoitości, zabawie, braku pieniędzy i perfekcyjnych włosach został napisany trzy lata temu, kiedy Lady przeżywała okres intensywnego imprezowania i 'zabawy' z używkami. A słowa 'Daddy I'm so sorry' pewnie chętnie ukradłaby Amy Winehouse. Niesamowicie wciąga. 'Bang bang, we're beautiful and dirty rich'. Jakieś wątpliwości?

 

EH EH (NOTHING ELSE I CAN SAY)

 

Trzeci singiel. I kolejny cukierek w zestawie. Miłość, miłość, miłość. Ta taka pozornie romantyczna. To wszystko się pokomplikowało, przyjaciele mówili, że coś jest nie tak, później spotkała kogoś kjut end fani, i co ona, biedna, może teraz powiedzieć temu pierwszemu? Eh eh.

 



POKER FACE

 

Drugi singiel. Tak tak, to ta piosenka,największy sukces, pierwsze miejsca na listach singli. I nie oszukujmy się, nigdy nie dowiemy się kompletnie, co tam siedzi w główce naszej Lady Gagi. Jeśli zgłębić się w tekst, piosenka mówi o tym, o czym nie powinniśmy wiedzieć. Jeszcze ;> Szczerze powiem, że mnie ten hit nie bawi. Albo bawi mniej, niż inne.

 



THE FAME

 

Serduszko płyty, jej kwintesencja. Początek piosenki jest intrugujący. Plastikowy tekst to kopalnia cytatów na opisy czy emo-blogi. Jest ciekawie, cytować lepiej nie będę. Nieumiejętność życia bez sławy? Tak, The Fame to największe uzależnienie Gwiazdki.

 

MONEY HONEY

 

Przy pierwszym przesłuchaniu nie mogłam pozbyć się wrażenia, że to taki wypełniacz, że to nie potrzebne, że można było sobie podarować. Ale ten początek, Lady bawi się w syntezatory aż pięknie, przecież tych kilku pierwszych sekund do końca życia będzie jej zazdrościć Elly Jackson z La Roux. I ten tekst, When you touch me it's so delicious. Aż chce się napisać: Mrał.

 

AGAIN AGAIN

 

Zrobiło się co najmniej podejrzanie. To Lady Gaga ? Czy nikt się nie pomylił? Czy mam odpowiednią kopię debiutu? Przecież pomyłki się zdarzają. Ale nie tutaj. Ona śpiewa cudnie. Nikt jej nie zarzuci, że nie ma głosu. Że nie umie pisać piosenek. Że nie zaskakuje, że trzyma się tylko jednego toru, wyznaczonego przez początkowe utwory. Piosenka robi potężne wrażenie. Aż chce się włączyć i znowu i znowu...

 

BOYS BOYS BOYS

 

O tym, co każda z nas kocha. Piosenkarka świetnie ubrała w słowa nasze zamiłowanie do płci brzydkiej. Oraz imprez. Zabawy. Plastiku, ale w takiej formie, kto by nie chciał. Let's go see The Killers...Czy jakiś chłopak ma ochotę pójść ze mną na koncert The Killers? ;>

 

BROWN EYES


I tu włącza się moja ignorancja. Nie przepadam za brązowymi oczami. Niemniej piosenka i jej tekst o stracie tych brązowych oczu jest przeszczera, prawdziwa. Kolejne zaskoczenie po Again Again. Na wielki plus Gagi jako piosenkarki.

 

SUMMERBOY

 

Pamiętacie dokonania Paris Hilton? Jej głos, Stars Are Blind, Nothing In This World? Ja doskonale. Tyle, że w tej piosence Lady po prostu pobiła Hiltonównę. Idealna letnia piosenka o idealnej letniej miłości, idealna na teraz. A przynajmniej pomarzyć można. Plaża, ciepło, morze, Twój Summerboy, wakacje na zawsze. I czego chcieć więcej? Btw - końcówka. Jestem w niej zakochana. Dosłuchajcie do końca, koniecznie.

 

+ bonus - I LIKE IT ROUGH

 

Kolejny pierwszowrażeniowy wypełniacz. Ale ten klimat. Refren. Cudowny.

 


Czekała u mnie odkąd się pojawiła. Jakiś czas temu zebrałam się w sobie, i zobaczcie - da się tego słuchać. Gaga w swojej specjalizacji, pośród innych gwiazdek, teoretycznie równych jej, wypada najlepiej i najciekawiej. Ona umie - i pisać, i śpiewać. Inna sprawa to to, czy gdyby nie robiła wiadomego szumu wokół siebie, odniosłaby taki sukces. Może byłaby jakąś niszową electro artystką, słuchaną w wąskich kręgach, może okryłoby ją NME, i zyskałaby status zupełnie innej gwiazdy. Ale poszła swoja drogą. Jest artystka popową, jakby nie było. To nic złego. Popularność to nic złego. Nie dziwię się, czemu zaprosili ją w tym roku na Glastonbury. A ja mam dosyć kontrowersyjne marzenie - chciałabym zobaczyć Lady Gagę na Selector Festival 2010. Czemu nie.


Zanim coś ocenicie, dobrze się temu nie przyjrzyjcie, ale przysłuchajcie.
Warto dać Lady szansę. Spróbujcie.

 

Jane

 

 

 

Więcej o: