Gorąca relacja prosto z Sopotu!

Bez Dody, Edyty Górniak czy Justyny Steczkowskiej. Klapa czy hit?

Pierwszego dnia festiwalu Top Trendy zaprezentowali się artyści, którzy w ubiegłym roku sprzedali najwięcej płyt w Polsce. Wśród nich nie było samozwańczej królowej polskiej muzyki czyli Dody. Nikt nie odczuwał jednak nieobecności Rabczewskiej, bowiem na scenie zaprezentowali się artyści o wiele zdolniejsi od niej. Okazało się, że nie trzeba emanować seksualnością, żeby zdobyć serca widowni.

 

Pierwsze miejsce zajął Czesław Śpiewa, który jeszcze rok temu był nikomu nieznanym artystą. Druga była kontrowersyjna i niepokorna Maria Peszek. Wokalistka nie zawiodła swoich fanów i zrobiła na scenie wielkie show.Bardziej komercyjna od Marii i Czesława, Ania Dąbrowska znalazła się na trzecim miejscu. Do złotej 10-tki załapała się też Maryla Rodowicz, która jako jedyna porwała do tańca całą Operę Leśną.

 

Plotek/EZ

Naszym zdaniem najlepszy występ zaliczył zespół Coma oraz Kasia Nosowska. Ta ostatnia już od pierwszych sekund swojego występu miała łzy w oczach. Wyszło bardzo naturalnie. Zaskoczyła nas pozytywnie również Anna Maria Jopek. Minimum słów, maksimum dźwięku - to jej patent na sukces. Reprezentantka "ambitnej" muzyki została bardzo przychylnie przyjęta przez sopocką publiczność, która przeważnie najlepiej bawi się przy komercyjnej muzyce. 

 

Plotek/EZ

Trochę gwizdów usłyszeliśmy, gdy Agnieszka Popielewicz zapowiedziała występ Piotra Rubika. Za kulisami kompozytor był i tak najbardziej rozchwytywanym przez fotoreporterów artystą.Na tle pozostałych artystów najsłabiej wypadła Patrycja Markowska, która nie miała żadnego pomysłu na oryginalny występ. Wniosek z koncertu Top wyciągnęliśmy jeden - Polacy w końcu rozwijają się muzycznie i otwierają na nowe brzmienia.