Weronika Rosati robi z siebie ofiarę plotek

A może po prostu nią jest?

Weronika Rosati i jej mama udzieliły "Vivie!" wspólnego wywiadu. Po co? By zaprzeczyć doniesieniom o toksycznej miłości matki do córki i rozprawić się z innymi plotkami.

 

Obie panie uważają, że padły ofiarą mediów, które w ich zdrowych, rodzinnych relacjach doszukują się rzeczy toksycznych.

W Stanach mówią "trashing celebrities", czyli wyrzucanie gwiazd do śmieci. To teraz strasznie modne takie toksyczne paplanie: "Są niemal nierozłączne. Ona nie ma wielu przyjaciół. Wszędzie chodzi z mamą", niektórzy wytykają nam bliską relację - żali się Weronika
Krzywdzę dziecko? Wręcz przeciwni, to plotki i insynuacje krzywdzą Weronikę - twierdzi Teresa Rosati
W ogóle plotka jest najbardziej złośliwą i okrutną formą ataku. Trzeba mieć odwagę i klasę, by ignorować kłamstwa. Tyle razy byłam obrażana, że zrozumiałam, że czasem muszę odpowiedzieć... - opowiada Weronika
(...) Stałam się kawałkiem publicznej własności. Czymś, bo już nie osobą. Chyba każdy artysta by się tym martwił - dodaje

 

Dlaczego młoda aktorka pojawia się na imprezach w towarzystwie mamy? W dodatku, jak się okazuje, sama ją tam zaciąga.

Czasem proszę: "Werona zostaw mnie w spokoju. Ja tam nie pasuję, to młodsze grono, będę się źle czuła". Ale mięknę na jej: "Mamo, nie pójdę z kolegą. Bo zaraz będą komentarze, że jesteśmy razem. A tego mam dość!". Czasem chciałabym jej odmówić, a nie mogę - śmieje się Teresa Rosati

 

Weronika Rosati wyraźnie kreuję się na męczennicę i ofiarę plotek. Wywiad i sesja z mamą już jest. Treraz czas na podobny wyczyn z Żuławskim.