Marcinkiewicz chciał pokazać, że ma kasę

Jak cichnie w mediach, to trzeba się pokazać na mieście.

Nie tak dawano donosiliśmy Wam o skąpstwie Kazimierza Marcinkiewicza. Dla przypomnienia: jeden z naszych czytelników spotkał zakochaną parę na lotnisku. Obściskiwali się jak zawsze, ale nie to było najważniejsze. Były premier leciał do Londynu klasą business, a jego ukochana Isabel musiała zadowolić się ekonomiczną. Można było wysnuć wniosek, że Kazik chce oszczędzić na miłości. Teraz udowadnia, że wcale tak nie jest. Przynajmniej teoretycznie.

 

"Fakt" spotkał gołąbeczki na spacerze w Warszawie (spacer - czyt. przechadzka po centrum handlowym). Gazeta sugeruje, że to publiczne obnoszenie się z uczuciem jest spowodowane jedynie brakiem zainteresowanie mediów osobą pana Marcinkiewicza, dlatego trzeba się polansować. Po przechadzce para udała się na kolację do drogiej restauracji, gdzie mogła wydać nawet kilkaset złotych.

 

Ciekawe, czy płacił Marcinkiewicz, czy może zrobili zrzutkę. W końcu żyjemy w XXI wieku i panuje równouprawnienie, a Kazik przecież taki postępowy facet.

 

ZOBACZ:

Marcinkiewicz oszczędza na Isabel

Atrakcyjny Kazimierz podbija świat

Największe karierowe wpadki w show-biznesie