Ślub? O nie!

Znalazła miłość, ale nie chce się wiązać na stałe. Dlaczego?

Co by nie mówić, Mandaryna to kobieta ze stali. Rozwiodła się z mężem, założyła własną firmę i wychowuje dwójkę dzieci. Los ją za to wynagrodził i postawił na jej drodze Michała - przystojnego wuefistę. Stworzyli fajny związek, dobrze się dogadują, on został jej menadżerem. Na tym na razie koniec?

 

W wywiadzie dla "Na żywo" Marta Wiśniewska została zapytana o plany ponownego zamążpójścia.

- Nie. O ślubie nawet nie rozmawiamy. Nie jest nam to w ogóle potrzebne do szczęścia. Już raz byłam mężatką, średnio na tym wyszłam, a podczas rozwodu miałam tylko masę komplikacji. Na razie tę decyzję odkładam na długo, długo...

A co z dziećmi?

- Mam swoją dwójkę, którą Michael (tak, tak - nazywają go Majkel - red.) bardzo kocha. Poza tym, cięęko byłoby mi zajść w trzecią ciążę - ze względu na moją chorobę. No i jestem już po trzydziestce... Nie wiem, czy udałoby mi się to wszystko skleić.

Najważniejsze w końcu, że ludzie się kochają i dogadują. W dzisiejszych czasach papier nie jest potrzebny.