Jak oni płaczą - Polsat stawia na łzy

Jednym tchem można wymienić masę ciekawych rzeczy, które można robić w sobotni wieczór. Oglądanie "Jak oni śpiewają" z pewnością się do nich nie zalicza.

 

Wczorajszy odcinek obejrzeliśmy z bólem. Lekko nie było. Choć opuściliśmy początek, szybko można było się zorientować, że tym razem trafiliśmy na odcinek o miłości. Oznaczało to tylko jedno - masę wylanych łez, choć wzruszająco wcale nie było. Choć nie do końca. Razem z Aleksandrą Nieśpielak uroniliśmy łzę w czasie jej piosenki, ale to nie ze wzruszenia a z bólu, jaki wywołał jej wokal, a dokładnie jego brak.

 

Popłakała się również Katarzna Żak, która wyśpiewała (z trudem) pościelowy hit "When I need you". Łzy leciały strumieniami. "Oryginalne" wykonanie wzruszyło Edytę Górniak, która nie mogła sobie odmówić zaśpiewania fragmentu utworu z Andrzejem Piasecznym - gościem show. 

 

Z wielkim żalem musimy stwierdzić, że trudno nam ocenić pozostałych uczestników. Problem w tym, że oprócz Bożeny Dykiel i Krzysztofa Hanke, nie kojarzymy praktycznie nikogo z młodych uczestników. Polsat postawił na nowe twarze - niestety dla nas za nowe. Odpadł Marcin Kwaśny. Nie pytajcie, kto to. Do opuszczenie show nominowano Katarzynę Żak i Daniela Wielebę.

 

"Jak oni śpiewają" ogląda się gorzej z każdą kolejną edycją. Brak gwiazd i jakieś takie zadęcie sprawiają, że program robi się po prostu żałosny. Kto to w ogóle ogląda?