Dlaczego przegraliśmy Eurowizję? [WIDEO]

Oto kilka powodów, czyli Eurowizyjna (S)Eksmisja Polaków.

 

Plotek postanowił przeprowadzić subiektywny przegląd występów polskich artystów na Eurowizji, aby znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego nigdy nam nie wychodzi? Powodów jest kilka:

 

Futro Piaska, czyli Polska to dziwny kraj:

 

Piasek reprezentował nasz kraj w 2001 roku. Do historii Eurowizji wpisał się za sprawą swojego futra. Podczas występu wokalista zrzucił z siebie futrzanopodobne odzienie i ostentacyjnie rzucił nim o scenę. Niby nic, a anegdoty z tym związane krążą do dziś. Po występie Andrzej zapadł się pod ziemię na kilka ładnych lat.

 

 

 

Uda Okupnik, czyli obyczajowy skandal narodowy:

 

Tatiana Okupnik wraz z zespołem Blue Cafe wystąpili w konkursie w 2004 roku. W tamtym czasie był to najpopularniejszy zespół w Polsce. Wszyscy rodacy czekali na "królową białego uśmiechu" i... się doczekali. Gdy Tatiana wyszła na scenę, widzom ukazała się brunetka w staniku i majtkach okryta obcisłą siatką rodem z sex-shopu. Strój wywołał skandal, piosenka niczego nie wywołała, a zespół się rozpadł. Jak potem tłumaczyło się Blue Cafe, niedyspozycja wynikała z ciasnego pomieszczenia, w którym cały zespół przesiedział czekając na występ. Dobrze, że tego nikt nie widział: roznegliżowana Polka i kilku chłopaków w magazynie?

 

 


Nagi Tors Ivana, czyli cygańska rewolucja w Kijowie:

 

Po sukcesie "Czarnych Oczu" zespołu folklorystycznego "Ivan i Delfin" przyszedł czas na... "Czarną Dziewczynę". Cieszmy się, że tamta Eurowizja odbyła się w Kijowie, bo tytuł piosenki, nagi tors Ivana Komarenko i kilka cyganek na scenie odebrano jako biesiadny przytup. Lecz co by było, gdyby finał odbył się w Londynie? Już sobie wyobrażamy artykuł w The Sun : Szok! Nagi Rosjanin tańczył z cygankami śpiewał "Black Girl".

 

 

 

 

Klata Sashy, czyli "A niech gadają":

 

Występ w 2007 roku pokazał, że Polska to kraj nie tylko absurdów, wódki na stacjach paliw i chleba bez etykiety "Ważne przez dwa lata po otwarciu", ale i egzotyki w rzeczy samej. Udowodnił to zespół The Jet Set, którego liderką była piękna Sasha Strunin, a refreny dośpiewywał jej czarnoskóry przyjaciel z Londynu. I tu mogli przeżyć szok widzowie Eurowizji. Okazało się bowiem, że wokalistka siedziała w klatce, a czarnoskóry "raper" tańczył z półnagimi paniami śpiewając "Time to Party". Według niektórych mieszkańców Europy ten występ uświadomił jak bardzo zmieniła się Polska.

 

 


 

A boimy się pomyśleć, jak to będzie w tym roku...