Koniec kariery Rubika

Był na szczycie. Kompozytor polskich serc dziś przestaje grać koncerty,sprzedawać płyty. Czy to oznacza koniec ery psalmów o miłości?

 

Wychodzi na to, że tak faktycznie jest. Kilkanaście miesięcy temu, Piotr Rubik był apostołem muzyki sacro. Piękne pieśni o miłości, wspaniałe rocznicowe koncerty czy fenomenalne chórki, które pokochała cała Polska.

 

Płyty pokrywały się platyną i diamentem, były najchętniej kupowanymi krążkami w kraju nad Wisłą. Cały Polska klaskała u Rubika.

 

Dziś brzmi to jak tani żart spod budki z piwem. Tym bardziej, że słowo "Rubik" na dzień dzisiejszy, kojarzy się z tandetą i kiczem.

 

Rok temu powiedzenie "klaszcze u Rubika" oznaczało wyróżnienie. Dziś określenie "Twoja stara klaszcze u Rubika" oznacza nic innego, jak próbę znieważenia rodzicielki.

 

Sam Piotr zadaje sobie sprawę, że jego kariera się kończy. Ludzi bardziej interesuje to, ile kosztował miesiąc poślubny na Bora Bora, ile zarabia kompozytor oraz to, czy używa prostownicy do włosów a nie nowe kompozycje artysty.

 

Teraz Piotr Rubik postanowił rozpocząć karierę solową. Byłby takim śpiewającym kelnerem z batutą. Polaków, Rubik solo zupełnie nie interesuje, a to oznacza tylko jedno. Koniec Rubika .

 

Rubik z artysty, który ma własną wizję muzyki, przemienił się w medialne zjawisko, które jeszcze jakiś czas będzie bawić a potem odejdzie w zapomnienie.

 

Zobacz także:

Poszli na łatwiznę!

Koniec ery Rubika?

Sopot Festival 2008 bez Rubika i Blue Cafe!