Specjalny wywiad z Przemkiem Saletą

Z dnia na dzień ma się coraz lepiej. Przemek Saleta wrócił z dalekiej podróży i zapewne nigdy jej nie zapomni. Jak wspomina okres w szpitalu i czy czuje się bohaterem, opowiada w specjalnym wywiadzie.

 

Metro zdołało namówić boksera na krótką. Oto, co powiedział na temat wydarzeń ostatnich dni.

Jak się czujesz?
- Psychicznie świetnie, fizycznie jestem potwornie słaby. Schudłem ponad 15 kg i nie mam na nic siły. Rano, kiedy się ubierałem, tak się zmęczyłem, że musiałem odsapnąć przez kilka minut. Jestem w tej chwili bezradny, bez pomocy bliskich nic nie mogę zrobić. Nic to jednak, bo wiem, że warto było. Nicole będzie miała teraz łatwiej, będzie miała w miarę normalne życie, to jest najważniejsze.
A nie czujesz się bohaterem? Na takiego kreują cię media, takim widzą Saletę ludzie. Nawet Andrzej Gołota powiedział: "Dla mnie to bohater".
- To miłe, ale nie bardzo potrafię to zrozumieć. To, co zrobiłem, to naturalne zachowanie rodzica, żadne tam bohaterstwo. Dramatyzmowi całej sytuacji dodały te niespodziewane komplikacje. A przecież w wypadku takiego zabiegu zdarzają się one rzadziej niż rzadko. Wolałbym, żeby zamiast bohatera ludzie widzieli we mnie przykład, że taki przeszczep dla dawcy to nic wielkiego, a dla kogoś można zrobić coś wielkiego.
Może być trudno, walczyłeś o życie.
- Powtarzam, to pech, przypadek zdarzający się jeden raz na 50 tys. zabiegów. W Polsce takich transplantacji z udziałem członka rodziny robi się kilkanaście rocznie, w Skandynawii na przykład kilkaset. Niestety u nas wiedza na ten temat jest mała. Ludzie się boją, a może po prostu istnieje jakaś niechęć w niesieniu pomocy. Z jednej strony nie chce mi się w to wierzyć, z drugiej - nie wiem, jak inaczej to wytłumaczyć.
Leżąc w szpitalu, docierały do ciebie sygnały, że pół Polski trzyma za ciebie kciuki?
- Ominęło mnie to. Albo byłem pod respiratorem, albo na środkach przeciwbólowych. Moja Ewa trochę mi o tym opowiadała i muszę przyznać, że to też daje motywację do walki. Nabierasz wiary w ludzi. Dziękuję za wszystkie dobre słowa, tak samo jak dziękuję personelowi szpitala przy Lindleya. Od lekarzy, przez pielęgniarki, po panie z kuchni, wszystkim wam wiele zawdzięczam.
Widziałeś się już z Nicole?
- Jeszcze nie, muszę się trochę ogarnąć, na pewno razem spędzimy już Wigilię. To będą wesołe święta.
O sporcie musisz na razie zapomnieć?
- Jak wszystko będzie dobrze, może już za miesiąc zacznę się ruszać. Do pełnej formy wrócę pewnie jednak za rok, może jeszcze później. To dla mnie ciężkie, bo sport towarzyszył mi praktycznie przez całe życie.

 

Więcej o:
Komentarze (59)
Specjalny wywiad z Przemkiem Saletą
Zaloguj się
  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    TAKI TATA TO IDEAŁ!!! NICOL SZANUJ GO I PAMIETAJ CO DLA CIEBIE ZROBIL

  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    Pełen podziw dla tego boksera za poświęcenie swojego życia dla życia córki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Gość: Gość

    0

    czesc przemek jak tak tam ucebie

  • Gość: Gość

    0

    czesc perzemek ja tak taym uceciemu

  • Gość: Gość

    0

    Pełen podziw dla tego boksera za poświęcenie swojego życia dla życia córki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Gość: Gość

    0

    życzymy ci przmku wszystkiego naj jesteś wielki ale my dla swojej córki która urodiła nam się po 20 latach małzeństwa też zrobilibyśmy wszystko zdrowych wesołych świąt i pogodniejszego 2008 roku

  • Gość: Gość

    0

    wspołczuje Salecie:(

  • Gość: Gość

    0

    pół to mało zile obliczyli cała Polska no może ktoś wymiękł

  • Gość: Gość

    0

    bohater-bohater-bohater

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX