Tolak namieszał w "Jak Oni Śpiewają"?

Polsat odpiera zarzuty, które obiegły prasę! Pracownicy stacji twierdzą, że zmiana w regulaminie "Jak Oni Śpiewają" była konieczna. Ponoć wszystkiemu jest winna decyzja Kuby Tolaka (na zdjęciu z narzeczoną Anną Janochą), który postawił stację pod ścianą. O co chodzi?

Szefostwo stacji odpiera zarzuty związane z finałem "JOŚ". Dziennikarze Polsatu twierdzą, że nie ma żadnego oszustwa i wszystko odbywa się zgodnie z regulaminem, który został zmodyfikowany po tym jak z programu odpadł Kuba Tolak z "JOŚ" . Dlaczego?

 

Według dziennikarzy stacji w programie obowiązują żelazne reguły. Jakub Tolak nie przekazał żadnemu z uczestników "Brylantowego Jockera", co ponoć leżało w jego obowiązku. Dlatego producenci "JOŚ" podjęli decyzję, że Jocker musi trafić do rąk aktora, który odpadnie w półfinałowym odcinku. Tak też się stało. Karta trafiła do rąk Mikołaja Krawczyka . Aktor przekazał ją Piotrowi Polkowi , który w ten sposób przeszedł do finału polsatowskiego show.

 

Niestety, zmiana regulaminu pociąga za sobą bardzo smutne konsekwencje. Po półfinałowym odcinku zagrożone są Patricia Kazadi oraz Joanna Liszowska . Na obie mogą jeszcze głosować widzowie. Niestety, do walki o kontrakt płytowy staną tylko dwie osoby! Trzecia gwiazda zaśpiewa z pozostałymi uczestnikami.
Czy rzeczywiście zamieszaniu winny jest Jakub Tolak? Być może Polsat tak naprawdę chce zarobić na wysyłaniu sms-ów. A Wy co o tym myślicie?