Szabatin zemdlała z wycieńczenia

Mateusz Damięcki ciężko pracuje na swój sukces. Młodemu aktorowi bardzo zależy na tym, żeby wygrać "TzG" i stać się jedną z czołowych gwiazd polskiego show-biznesu. Czy jego ambicja nie wykończy Ewy Szabatin?

 

Mateusz Damięcki to przystojny, utalentowany i inteligentny mężczyzna. Nic więc dziwnego, że Ewa Szabatin zwróciła na niego uwagę.

Niestety problem jest taki, że chłopak bardzo wziął sobie do serca treningi. Być może za bardzo. Ewa Szabatin nie jest w stanie dotrzymać mu kroku, a jest zawodową tancerką - donosi "Fakt".

 

Damięcki bardzo chce wygrać czerwone Porsche i Kryształową Kulę, dlatego zmusza swoją partnerkę do wielogodzinnych treningów. W rozmowie z tabloidem Ewa przyznała, że to ile godzin trenują zależy od możliwości Mateusza i jego wolnego czasu. Efekty ich pracy widać na parkiecie, ponieważ z tygodnia na tydzień tańczą coraz lepiej. Niestety coś kosztem czegoś - tancerka ostatnio zemdlała.

 

Rzeczywiście zasłabłam, pewnie z przemęczenia, może to z powodu narastającego stresu miewam ostatnio omdlenia. Jednak nie możemy sobie z Mateuszem pozwolić nawet na jeden dzień przerwy - powiedziała "Faktowi".

 

Dziennik twierdzi, że aktor jest zdeterminowany i dąży po trupach do celu. Zdaniem gazety najważniejsza dla Mateusza jest kariera i dlatego za parę miesięcy planuje znów wyjechać do USA, by szkolić aktorski warsztat.

 

Damięcki został przedstawiony w artykule jako tyran, który zrobi wszystko dla sławy. Naszym zdaniem gazeta zbyt ostro go oceniła. Chłopak ma ambicje, ale wydaje nam się, że Ewie pasuje taki pracowity partner, ponieważ jak każda tancerka, biorąca udział w programie, też ma chrapkę na Kryształową Kulę.