Pechowy "Taniec z gwiazdami"

Jakieś niepokojące fatum krąży nad uczestnikami ostatniej edycji "Tańca z gwiazdami". Z powodu kontuzji z udziału w show musieli zrezygnować Stachursky oraz Halina Mlynkova. A jak zaprezentowali się Ci, któryz w programie pozostali?

 

W czwartym odcinku programu uczestnicy show tańczyli nudnego i trudnego technicznie fokstrota oraz energiczne i mroczne pasodoble.

 

Mrocznego charakteru pasodoble z pewnością nie oddał Rafał Bryndal, który w trakcie swojego występu nie wykonał poprawnie ani jednego kroku. Słabe pasodoble zaprezentował również Krzysztof Bosak. Poseł LPR zatańczył bardzo widowiskowo, ale podobnie jak Adam Fidusiewicz ciężko mu było utrzymać tzw. tzw. ramę.

 

Spośród mężczyzn w czwartym odcinku najlepiej zatańczyli Jacek Kawelec oraz Mateusz Damięcki. Ten pierwszy został pochwalony przez Iwonę Pavlovic za to, że jako jedyny wykonywał kroki marszowe od pięty. Mateusz Damięcki tym razem nie zebrał samych 10-tek, ale i tak, dał niezły pokaz tańca.

 

Po zsumowaniu głosów publiczności i jury - Mateusz stracił pierwsze miejsce na rzecz Anny Guzik, która bardzo dobrze poradziła sobie z trudną techniką fokstrota.

 

TVN

 

Standardowo nie podobała nam się Helena Vondrackova. Naprawdę nie rozumiemy jurorów, którzy zachwycają się umiejętnościami tanecznymi piosenkarki. Oczywiście nie znamy się na tańcu tak dobrze jak Galiński, ale zaczyna nas powoli denerwować faworyzowanie jej.

 

Niestety fokstrot nie należy do naszych ulubionych tańców standardowych, dlatego nieźle wynudziliśmy się przy występach Darii Widawskiej i Isis Gee. Obie panie zatańczyły bardzo delikatnie i elegancko, ale i tak słabiej wypadły od Justyny Steczkowskiej, która z powodu trasy koncertowej w USA miała na przygotowanie tańca tylko jeden dzień.

 

Fot. Rafa3 Mielnik / AG

 

Z programem pożegnał się Adam Fidusiewicz, którego specyficzne żarty i próby bycia oryginalnym jakoś nie specjalnie przypadły nam do gustu. Za tydzień uczestnicy zatańczą - walca angielskiego i salsę. Liczymy na to, że będzie ciekawiej i więcej się wydarzy niż w czwartym odcinku.

 

TVN