Opole 2007 - Superjedynki

Już od czwartku było wiadomo, kto dostanie nagrody, więc przed koncertem Superjedynek robiliśmy w redakcji zakłady, czy Piotr Rubik znowu wystąpi z nowymi solistami, a ci starzy zaśpiewają oddzielnie. Niestety, najsłynniejszy dyrygent w Polsce, popsuł nam zabawę i tuż przed imprezą wydał oświadczenie, że się na niej nie pojawi. Na szczęście Gosia Andrzejewicz nas nie zawiodła.

 

Każdy fan polskiej muzyki, śledzący bieżące wydarzenia, wstrzymywał oddech - ugnie się i zaśpiewa na żywo, czy może jednak to organizatorzy dadzą za wygraną i poleci z playbacku? Nie trzeba było czekać długo na rozwiązanie tej zagadki, bo nagroda za "Debiut" była wręczana jako pierwsza. Gosia, podobnie jak pozostali wykonawcy w koncercie Superjedynek, zaśpiewała na żywo (rozpoznaliśmy po zadyszce). Cieszymy się, gratulujemy odwagi i naprawdę nie rozumiemy słów, które skierowała do "zawistnych dziennikarzy".

 Gosia Andrzejewicz

Na miejscu Gosi zastanawialibyśmy się raczej, dlaczego publiczność w trakcie jej drugiego występu po wręczeniu statuetki za "wokalistkę roku" skandowała "Pszczółka Maja". Chociaż w sumie to ich rozumiemy, też lubimy Zbyszka Wodeckiego. Poza tym to ewidentnie wina organizatorów - to oni wymyślili formułę, w której ikony polskiej piosenki festiwalowej prezentują swoje przeboje, a dopiero potem wręczają nagrody.

 

Wtopa z "Pszczółką Mają" nie była jedyną taką sytuacja - Mezo też musiał się przebijać przez chóralne "parara - parara - pararara" po piosence Tadeusza Woźniaka. Cóż, nie będziemy ściemniać - starzy wyjadacze (m.in. Ewa Bem, Irena Santor, Halina Frąckowiak i Jerzy Połomski) znacznie skuteczniej zawładnęli ludźmi zgromadzonymi w opolskim amfiteatrze niż choćby The Jet Set, czy Bohema.

 Stachursky

Sprawiedliwość oddajemy Wilkom i Stachurskiemu - "Typ niepokorny", "Baśka" i "Here I am" porwały publikę tak samo jak "Cała sala śpiewa z nami", czy "Tych lat nie odda nikt". Wszyscy też stali i śpiewali, gdy tylko pojawiły się pierwsze dźwięki "Psalmu dla Ciebie".

 

 

 

Nie wiemy, czy publiczność zauważyła nieobecność Piotra Rubika, ale starzy soliści i organizatorzy ją przemilczeli. On sam bardzo przepraszał za to, że się nie pojawi:

Dlatego przepraszam wszystkich, którzy oddali na mnie swój głos w plebiscycie Superjedynek. Nie będę miał szansy aby podziękować Państwu osobiście, dlatego czynię to za pośrednictwem mojej strony internetowej. Napisałem tę muzykę nie dla TVP i nie dla wydawcy! Napisałem je dla Was!

Niestety wiele więcej poza tym nie zrozumieliśmy z oświadczenia, które wydał. Cały tekst znajduje się na oficjalnej stronie - może Wy się z tym uporacie.

 Piotr Rubik

 

 

Na koniec, prowadzący Tomek Kammel wyjawił zagadkę tajemniczych numerów sms'owych, które pojawiały się na ekranie w trakcie trwania całego koncertu. Widzowie mogli głosować na "Superjedynkę superjedynki", czy jakoś tak, bo później mówiono coś o "Superjedynce publiczności". Rozstrzygnięcie plebiscytu zapowiadano na za kwadrans, a tymczasem czekaliśmy ponad półtorej godziny. Ostatecznie okazało się, że w ciągu ostatniego tygodnia wiele się nie zmieniło - fani wciąż kochają utwory Piotra Rubika, nawet jeśli Pan Dyrygent nie pojawia się we własnej osobie. Okrągłą sumkę 20 tysięcy złotych odebrały przedstawicielki solistek. Ciekawe jak się podzielą...

 Soliści występujący z Piotrem Rubikiem

 

Dodamy jeszcze jedno na zakończenie: dobrze, że kolejny wielki festiwal, tym razem w Sopocie, dopiero pod koniec sierpnia. W przeciwnym wypadku moglibyśmy nie wytrzymać nadmiaru tych wszystkich emocji.