Kuba Wojewódzki zobaczył paparazzi. Zablokował ich samochód. "Prowokował". Przyjechała policja

We wtorek po południu dwóch paparazzi robiło zdjęcia Kubie Wojewódzkiemu i jego narzeczonej w jednej z warszawskich restauracji. Dziennikarz zareagował nerwowo. Zdjęcia mężczyzn opublikował na FB i wezwał policję.

Kuba Wojewódzki pod obstrzałem paparazzi żyje już długo. Jego uliczne zdjęcia to częsty temat w w ofercie agencji fotograficznych. Ostatnio dziennikarz zaczął bardziej zdecydowanie reagować na ich obecność. We wtorek po południu doszło do nerwowej wymiany zdań, interwencji Wojewódzkiego na drodze i ostatecznie wezwania policji.

<< ZOBACZ ZDJĘCIA ZE ZDARZENIA >>

 

Showman i jego narzeczona Renata Kaczoruk odwiedzili jedną z wegańskich restauracji przy ulicy Radnej w Warszawie. Siedząc na tarasie knajpy, byli pod ciągłą obserwacją sześciu fotografów z różnych agencji fotograficznych. Gdy Wojewódzki z Kaczoruk wyszli z lokalu, paparazzi nadal robili zdjęcia, a potem stopniowo odchodzili. Dziennikarz razem z dziewczyną wsiedli na rowery i odjechali. Ich uwagę zwróciło jednak auto należące do dwóch paparazzi, które widzieli już wcześniej - w niedzielę, gdy ci sami fotoreporterzy robili im zdjęcia pod innym z lokali.

Zablokowali nasz samochód z dwóch stron. Wojewódzki był bardzo nieprzyjemny, prowokował nas. Krzyczał: "No dalej! No dalej! Potrąć dziewczynę!" Potem pytał: "No i co fajna zabawa?". Następnie sam sobie odpowiedział, że teraz zabawa się skończy, bo on ma więcej pieniędzy i nam pokaże. Nazwał nas też pluskwami, naśmiewał się długo z naszego samochodu, mówił, że "chyba nie mamy pieniędzy". Gdy długo nie wysiadałem do niego z samochodu nazwał mnie tchórzem. Potem spytałem, po co mam wysiadać, czy on chce się bić. Wtedy powiedział, że tak. Ja odmówiłem, powiedziałem, że nie chcę się bić i wylądować przed sądem. W pewnym momencie podniósł też rower do góry, jakby chciał uderzyć w samochód, jednak tego nie zrobił - relacjonuje w rozmowie z Plotek.pl jeden z paparazzi.

Wojewódzki wezwał na miejsce policję. Jak relacjonują paparazzi, funkcjonariusze mieli jedynie poinformować Wojewódzkiego, że nie ma podstaw, by wyciągnąć jakiekolwiek konsekwencje wobec mężczyzn, ponieważ "każdy ma prawo robić zdjęcia". Dziennikarz miał długo rozmawiać z funkcjonariuszami. Według relacji fotografów sugerował, że paparazzi mogą stanowić zagrożenie dla niego i jego dziewczyny.

Niestety nie udało nam się skontaktować z rzecznikiem Komendy Rejonowej Policji w Śródmieściu. Wiemy jednak, że obaj mężczyźni mają wezwanie na przesłuchanie. Jeden składał zeznania w środę, drugi ma stawić się na komendzie w terminie. Czy jednak mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności? Z punktu widzenia prawnego teoretycznie paparazzi nie zrobili nic złego.

Każdy faktycznie ma prawo robić zdjęcia. Jednak inaczej wygląda sprawa jeśli chodzi o samo ich udostępnianie - w tym rozpowszechnianie wizerunku. Ten aspekt polega bardziej zawiłym restrykcjom prawnym. Generalnie można rozpowszechniać wizerunek osób powszechnie znanych, jeśli zdjęcie ma związek z ich funkcjami publicznymi. Ale już zdjęcie takiej osoby np. w sytuacji intymnej naruszałoby jej dobra osobiste - tłumaczy nam radca prawny Tomasz Ejtminowicz specjalizujący się w prawie autorskim.

Dziennikarz także skorzystał z tego prawa do robienia zdjęć i na swoim Facebooku upublicznił twarze paparazzi, a także ich samochód z widocznymi numerami rejestracyjnymi.

 

To już drugi post na Facebooku Kuby Wojewódzkiego, który dotyczy zajść z tymi samymi paparazzi. W poniedziałek, dwa dni przed przytoczonym incydentem, dziennikarz napisał na swoim profilu:

Panów, tak zwanych paparazzi, grasujących na Powiślu czarnym BMW po radomskim tuningu, ostrzegam. Następne spotkanie będzie mniej serdeczne... - czytamy na FB Wojewódzkiego.

 

Powyższy wpis to reakcja Wojewódzkiego na sytuację z niedzieli. Showman razem z Kaczoruk spotkali się restauracji Na Lato w Warszawie z Radzimirem Dębskim. Paparazzi robili im zdjęcia w lokalu, a potem na parkingu, gdzie dziennikarz z dziewczyną fotografowali samochód kompozytora. Potem paparazzi przejechali na drugą stronę ulicy i robili zdjęcia wracającej ze spotkania parze.

Wojewódzki zobaczył nas, wziął kamień i rzucił. Nie wiem, czy celował w nas, czy w samochód. Ostatecznie trafił tylko w felgę. Trochę została uszkodzona - mówi nam paparazzo.

Publikacja wizerunku paparazzo to częsty sposób obrony gwiazd. Podobnie robiła na przykład Anna Przybylska czy Anna Mucha. Wojewódzki zrobił tak jednak pierwszy raz. Wcześniej zdarzały się sytuacje, gdy reagował bardziej nerwowo.

W 2005 roku, gdy Kuba Wojewódzki był jeszcze z Anną Muchą, uczestniczyli razem w wiecu Solidarności w Łodzi. Oboje, według świadków, zaatakowali wówczas fotoreportera "Faktu".

ZI