Ben Affleck przeklął 18 razy w trakcie 5-minutowego wywiadu. "Idź do domu, jesteś pijany!" Aktor tłumaczy się

Ben Affleck nie ma ostatnio najlepszej prasy. Po głośnym rozwodzie i podejrzeniach o problemy z uzależnieniami, aktor znowu zaliczył wstydliwą wpadkę. Jak się tłumaczy?

Ben Affleck od pewnego czasu pojawia się w mediach nie z powodu nowych ról, lecz głównie z uwagi na swoje burzliwe życie osobiste. Informacje o zeszłorocznym rozwodzie aktora i jego żony Jennifer Garner uruchomiły prawdziwą lawinę plotek i spekulacji na temat jego prywatnych problemów.

Jedną z powtarzanych przez tabloidy informacji na temat aktora była ta o jego rzekomych uzależnieniach, nie tylko od hazardu, ale także alkoholu. Gwiazdor wprawdzie sam nigdy nie komentował tych rewelacji, ale teraz wygląda na to, że przynajmniej te związane z jego zamiłowaniem do picia mogą mieć w sobie sporo prawdy.

Dowód? Popis, jaki Ben Affleck dał w premierowym odcinku nowego talk show "Any Given Wednesday", emitowanego na kanale HBO.

Aktor, który jest zapalonym fanem bostońskiej drużyny futbolowej Patriots, wyraźnie dał się ponieść emocjom, rozmawiając na temat ulubionych sportowców.

Z wypiekami na twarzy, Affleck wygłosił płomienną, choć momentami dość trudną do zrozumienia, mowę w obronie oskarżonego o majstrowanie przy piłkach futbolowych rozgrywającego Toma Brady'ego, którego ewidentnie jest największym fanem - czytamy na stronie Salon.com - To sprawiło, że wielu oglądających program uznało, że aktor jest zalany w trupa.

Oburzeni widzowie od razu zaczęli podejrzewać, że Affleck znajduje się pod wpływem alkoholu, a ci bardziej skrupulatni wyliczyli, że w ciągu trwającej pięć minut rozmowy przeklął aż... 18 razy.

Idź do domu, Batmanie, jesteś pijany! - napisał pod nagraniem wywiadu jeden z fanów Bena Afflecka, nawiązując do roli aktora w kinowej megaprodukcji.

Co ciekawe, sam gwiazdor zdaje się zupełnie nie przejmować swoją "wpadką".

Do tych, którzy tak dokładnie mi to wyliczyli: przekląłem na antenie dokładnie 18 razy. Po krótkim namyśle stwierdzam, że 12 razy by wystarczyło - napisał na Twitterze Affleck. - My, bostończycy, zawsze byliśmy znani ze swojej subtelności. To był jeden z moich ulubionych wywiadów, liczę na to, że obejrzycie całe nagranie!

 

Aktora broni też część dziennikarzy. Jak donosi na przykład serwis TMZ.com, Affleck od dawna żyje ponoć w ścisłej abstynencji od alkoholu, a jego "niewyraźna" mowa to po prostu efekt emocji:

Źródła zdradziły nam, że Ben i Bill Simmons (prowadzący show - przyp. red.) jeszcze przed wejściem na antenę mocno pokłócili się o to, który z nich ma rację. To sprawiło, że Affleck od samego początku nagrania był bardzo zdenerwowany, a potem emocje zrobiły swoje - czytamy na stronie.

Myślicie, że oburzenie amerykańskich telewidzów jest uzasadnione? A może rację ma Affleck, sugerujący fanom, że powinni trochę wyluzować?

IN