Vanessa Paradis broni Deppa. "Nigdy nie podniósł na mnie ręki". Włączyła się też pierwsza żona aktora

Amber Heard złożyła wniosek o zakaz zbliżania się dla męża, argumentując to rzekomo stosowaną wobec niej przemocą. Była partnerka aktora nazwała te oskarżenia "oburzającymi" i zapewniła, że w trakcie ich trwającego 14 lat związku, aktor nigdy nie podniósł na nią ręki.
Vanessa Paradis broni Deppa Włączyła się też pierwsza żona aktora Amber Heard złożyła wniosek o zakaz zbliżania się dla męża, argumentując to rzekomo stosowaną wobec niej przemocą. Była partnerka aktora, Vanessa Paradis, nazwała te oskarżenia "oburzającymi" i zapewniła, że w trakcie ich trwającego 14 lat związku, aktor nigdy nie podniósł na nią ręki. Amber Heard na początku tygodnia złożyła w sądzie pozew rozwodowy. Trwające 15 miesięcy małżeństwo miało się zakończyć przez "różnice nie do pogodzenia". Cztery dni później aktorka wyznała, że Johnny Depp wielokrotnie stosował wobec niej przemoc. Jako dowód przedstawiła zdjęcie obrażeń twarzy. Aktorka miała ucierpieć w wyniku sobotniej kłótni, która zakończyła się rzuceniem w nią telefonem. Z siniakiem na policzku pojawiła się w piątek (tydzień po incydencie) w sądzie, gdzie udało się jej uzyskać zakaz zbliżania się dla małżonka. - Chwycił komórkę jak miotacz w baseballu i rzucił we mnie uderzając mnie z wielką siłą w policzek i oko. Kiedy usiłowałam wstać z kanapy, zaczął mnie ciągnąć za włosy. Wciąż krzyczał na mnie, bił i gwałtownie chwytał za twarz - zeznała w sądzie dodając, że nie był to pierwszy i jedyny akt przemocy Deppa wobec niej. Johnny Depp, zanim wziął ślub z trzydziestoletnią aktorką, przez 14 lat był w nieformalnym związku z Vanessą Paradis. Aktor i piosenkarka mają dwójkę dzieci, 17-letnią Lilly-Rose i 14-letniego Jacka. Paradis postanowiła odnieść się do sprawy. Portal TMZ opublikował list jej autorstwa, w którym podważa wiarygodność oskarżeń Heard. "Johhny Depp jest ojcem moich dzieci, to wrażliwy, kochany i kochający człowiek. Z pełnym przekonaniem uważam, że ostatnie zarzuty, które padły pod jego adresem, są oburzające. Przez wszystkie nasze wspólne lata nigdy nie podniósł na mnie ręki. To, co o nim teraz słyszę, zupełnie nie pasuje do człowieka, z którym spędziłam tyle wspaniałych lat" - napisała. Portal TMZ powołuje się również na słowa pierwszej żony aktora, Lori Anne Allison (byli małżeństwem od 1983 do 1985 roku), która też ma być mocno zaskoczona wyznaniem Heard. - Nigdy nie podniósłby ręki na kobietę, on nie jest w ogóle zdolny do tego, żeby krzywdzić innych ludzi. Na mnie nigdy nawet nie krzyczał - cytuje pierwszą żonę Deppa portal. Depp może nadal liczyć na wsparcie wiernych fanów. Spora część z nich uznała zeznania Amber Heard za mało wiarygodne. Dowodem ma być fakt, że kiedy policja przyjechała do domu pary po rzekomym sobotnim incydencie z telefonem, na twarzy aktorki nie było widać żadnych oznak przemocy, a ona sama nie chciała składać zeznań. Dzień później aktorka została oznaczona na zdjęciu na Instagramie, na którym uśmiecha się podczas spotkania z przyjaciółmi. Na jej twarzy nie ma siniaków, które miały powstać w wyniku ataku telefonem. Zdjęcie zostało skasowane w piątek, kiedy Amber pojawiła się w sądzie.

Amber Heard na początku tygodnia złożyła w sądzie pozew rozwodowy. Trwające 15 miesięcy małżeństwo miało się zakończyć przez "różnice nie do pogodzenia". Cztery dni później aktorka wyznała, że Johnny Depp wielokrotnie stosował wobec niej przemoc. Jako dowód przedstawiła zdjęcie obrażeń twarzy. Aktorka miała ucierpieć w wyniku sobotniej kłótni, która zakończyła się rzuceniem w nią telefonem. Z siniakiem na policzku pojawiła się w piątek (tydzień po incydencie) w sądzie, gdzie udało się jej uzyskać zakaz zbliżania się dla małżonka.

Chwycił komórkę jak miotacz w baseballu i rzucił we mnie uderzając mnie z wielką siłą w policzek i oko. Kiedy usiłowałam wstać z kanapy, zaczął mnie ciągnąć za włosy. Wciąż krzyczał na mnie, bił i gwałtownie chwytał za twarz - zeznała w sądzie dodając, że nie był to pierwszy i jedyny akt przemocy Deppa wobec niej.

Johnny Depp, zanim wziął ślub z trzydziestoletnią aktorką, przez 14 lat był w nieformalnym związku z Vanessą Paradis. Aktor i piosenkarka mają dwójkę dzieci, 17-letnią Lilly-Rose i 14-letniego Jacka. Paradis postanowiła odnieść się do sprawy. Portal TMZ opublikował list jej autorstwa, w którym podważa wiarygodność oskarżeń Heard.

Johhny Depp jest ojcem moich dzieci, to wrażliwy, kochany i kochający człowiek. Z pełnym przekonaniem uważam, że ostatnie zarzuty, które padły pod jego adresem, są oburzające. Przez wszystkie nasze wspólne lata, nigdy nie podniósł na mnie ręki. To, co o nim teraz słyszę, zupełnie nie pasuje do człowieka, z którym spędziłam tyle wspaniałych lat - napisała.

List Vanessy Paradis Screen z TMZ.com

Portal TMZ powołuje się również na słowa pierwszej żony aktora, Lori Anne Allison (byli małżeństwem od 1983 do 1985 roku), która też ma być mocno zaskoczona wyznaniem Heard.

Nigdy nie podniósłby ręki na kobietę, on nie jest w ogóle zdolny do tego, żeby krzywdzić innych ludzi. Na mnie nigdy nawet nie krzyczał - cytuje pierwszą żonę Deppa portal.

Depp może nadal liczyć na wsparcie wiernych fanów. Spora część z nich uznała zeznania Amber Heard za mało wiarygodne. Dowodem ma być fakt, że kiedy policja przyjechała do domu pary po rzekomym sobotnim incydencie z telefonem, na twarzy aktorki nie było widać żadnych oznak przemocy, a ona sama nie chciała składać zeznań. Dzień później aktorka została oznaczona na zdjęciu na Instagramie, na którym uśmiecha się podczas spotkania z przyjaciółmi. Na jej twarzy nie ma siniaków, które miały powstać w wyniku ataku telefonem. Zdjęcie zostało skasowane w piątek, kiedy Amber pojawiła się w sądzie.

 

EK