Żona Kamila Durczoka ostro odpowiada Beacie Tadli. "Ona walczy o swój PR"

"Beata Tadla jest w tej chwili wolnym rodnikiem na rynku mediów i walczy o swój PR" - tak brzmiał komentarz żony Kamila Durczoka, gdy Beata Tadla skrytykowała pracę z byłym szefem "Faktów".

Kamil Durczok wygrał co prawda niedawno proces z "Wprostem" - tygodnik ma mu wypłacić rekordowe 500 tys. zł zadośćuczynienia za serię artykułów na jego temat - jednak echa wokół tej sprawy nie cichną. Niedawno skomentowała ją Beata Tadla, która odniosła się do pracy z Kamilem Durczokiem, gdy ten był szefem "Faktów".

Wiedziałam, że tam nic więcej nie zrobię, że karty są rozdane. Był szefem. Wiadomo było, że nie poprowadzę wydania specjalnego, wieczoru wyborczego, nie zmierzę się z nowymi wyzwaniami. Zeznaję w procesie i nie mogę w ogóle wypowiadać się na ten temat - powiedziała w "Na żywo".

Jej wypowiedź nie spodobała się żonie Durczoka, Mariannie Dufek-Durczok.

Dziennikarz musi być odporny na różne opinie. Każdy ma swoją własną wrażliwość, różną samoocenę siebie, inne ambicje. Nasze poczucie własnej wartości jest czasem mierzone przez szefa. Pani Beata ma widocznie jakąś wyjątkową wrażliwość. Zmieniała telewizje, cóż w tym dziwnego. Mój mąż też kiedyś przeszedł z TVP do TVN, bo każdy szuka miejsca, w którym może się bardziej spełniać. Beata Tadla jest w tej chwili wolnym rodnikiem na rynku mediów i walczy o swój PR. Ona zeznaje pod przysięgą i musi mówić prawdę - powiedziała w "Na żywo".

Marianna Dufek-Durczok choć nie jest już z dziennikarzem, wciąż okazuje mu wsparcie. Jakiś czas temu odniosła się do roastu Kuby Wojewódzkiego, w którym żartowano z plotek o romansie Durczoka z Anną Dereszowską. Ostro skrytykowała wtedy aktorkę, która zgodziła się na emisję tych scen w programie.

BP

Więcej o: