Woody Allen o żonie: Uratowałem ją z ulic Korei. Media oburzone. "Kompleks białego zbawcy"

Ostatni wywiad Woody'ego Allena poświęcony jego żonie odbił się głośnym echem w mediach. Reżysera krytykuje się za "traktowanie jej jak projekt" i szczycenie się tym, że wychował ją jak dziecko. Rzecz w tym, że Soon-Yi Previn to adoptowana córka jego byłej partnerki, z którą nawiązał romans będąc w związku z tą drugą.
Media oburzone słowami Allena Reżyser o żonie: Uratowałem ją z ulic Korei. Media: Kompleks białego zbawcy Woody Allen od prawie 20 lat jest mężem młodszej o 35 lat Soon-Yi Previn. Związek od początku budził ogromne kontrowersje. Koreanka została adoptowana jako dziecko przez byłą partnerkę reżysera Mię Farow i jej ówczesnego męża Andre Previna. Gdy aktorka związała się z Allenem, dziewczynka zamieszkała razem z nimi i dwójką adoptowanych przez parę dzieci, córką Dylan i synem Moses. Gdy Soon-Yi Previn miała 21 lat, Farrow odkryła na komputerze partnera nagie zdjęcia córki. Reżyser przyznał się do romansu i wyprowadził z domu razem z nową kochanką. Pięć lat później wzięli ślub. Wspólnie wychowują dwie adoptowane córki. Mimo upływu lat sprawa wciąż budzi wiele emocji, zwłaszcza w świetle oskarżeń córki Dylan o molestowanie seksualne, którego Allen miał się dopuścić, gdy ta miała siedem lat. Opinia publiczna z ogromną uwagą przygląda się też wywiadom reżysera, w których opowiada o związku. Nie inaczej stało się w przypadku ostatniej rozmowy z "Hollywood Reporter". Oto co reżyser miał do powiedzenia o swojej żonie, którą wcześniej wychowywał jako córkę. Sprecyzujmy - dziennikarz zapytał go o to, jak zmieniła go żona. Cóż, moja żona jest jednym z lepszych doświadczeń mojego życia. Miała bardzo trudne dzieciństwo w Korei. Była sześcioletnią sierotą żyjącą na ulicy. Nie miała czego jeść. W końcu trafiła do sierocińca. Można zatem powiedzieć, że naprawdę odmieniłem jej życie na lepsze. Zapewniłem jej mnóstwo możliwości, a ona je wykorzystała. Udało się jej zdobyć wykształcenie, ma przyjaciół i dzieci. Razem ze mną zwiedziła cały świat, stała "obyta", odwiedziła europejskie stolice. Jest inną osobą. To, jak mogłem wpłynąć na jej życie, dało mi więcej radości niż wszystkie moje filmy - powiedział. Dziennikarz przeprowadzający wywiad zasugerował, że trudno odbierać ten wywód jako odpowiedź na pytanie o wpływ żony na jego życie. Cóż, dostarczyła mi wiele przyjemności. Podziwiam ją, dała mi wspaniałe życie. Zapewniła mi świetny dom. Jest świetną partnerką - stwierdził reżyser. Brzmi arogancko? W zagranicznych mediach pojawiły się zdecydowanie mocniejsze słowa krytyki rozmyślań reżysera. Woody Allen szczyci się tym jak uratował i wyedukował swoja żoną w niewiarygodnie odrażającym wywiadzie - komentuje portal Jezebel.com. Jego wypowiedź ostro punktuje felietonista portalu The Sate. Po pierwsze: to nie Allen adoptował Previn z Korei, zrobili to Mia Farrow i jej były mąż. Poza tym Allen prezentuje niesamowicie kolonialistyczną wizję życia żony. Twierdzi, że wyciągnął ją z ulic Trzeciego Świata, by dać jej właściwą edukację, w co wlicza odwiedzenie zachodnich stolic. Dla niego Pravin to projekt, przedsięwzięcie charytatywne, która zakończyła się jego sukcesem. Nie ma mowy o traktowaniu jej jako partnerki. Jeszcze bardziej niepokojące od tego "kompleksu białego zbawcy", jest to, że mówi o niej jak o swoim dziecku. Zwłaszcza, że tak na dobrą sprawę jego dzieckiem była. Zachwyca się tym, że znalazła przyjaciół, tak jakby jej zdolność do prowadzenia życia towarzyskiego była miłym zaskoczeniem. Jednym słowem jest dumny z tego, jak ją wychował - podsumowuje.

Woody Allen od prawie 20 lat jest mężem młodszej o 35 lat Soon-Yi Previn. Związek od początku budził ogromne kontrowersje. Koreanka została adoptowana jako dziecko przez byłą partnerkę reżysera, Mię Farrow i jej ówczesnego męża, André Previna. Gdy aktorka związała się z Allenem, dziewczynka zamieszkała razem z nimi i dwojgiem adoptowanych przez parę dzieci, córką Dylan i synem Mosesem. Gdy Soon-Yi Previn miała 21 lat, Farrow odkryła na komputerze partnera nagie zdjęcia córki. Reżyser przyznał się do romansu i wyprowadził z domu razem z nową kochanką. Pięć lat później wzięli ślub. Wspólnie wychowują dwie adoptowane córki.

Woody Allen, Soon-Yi PrevinKristin Callahan/ACE / Callahan/ACE

Mimo upływu lat sprawa wciąż budzi wiele emocji, zwłaszcza w świetle oskarżeń córki Dylan o molestowanie seksualne, którego Allen miał się dopuścić, gdy ta miała siedem lat. Z ogromną uwagą przygląda się też wywiadom reżysera, w których opowiada o związku. Nie inaczej stało się w przypadku tego udzielonego na początku tygodnia gazecie "Hollywood Reporter". Oto co reżyser miał do powiedzenia o swojej żonie, którą wcześniej wychowywał jako córkę. Sprecyzujmy - dziennikarz zapytał go, jak zmieniła go żona.

Cóż, moja żona jest jednym z lepszych doświadczeń mojego życia. Miała bardzo trudne dzieciństwo w Korei. Była sześcioletnią sierotą żyjącą na ulicy. Nie miała czego jeść. W końcu trafiła do sierocińca. Można zatem powiedzieć, że naprawdę odmieniłem jej życie na lepsze. Zapewniłem jej mnóstwo możliwości, a ona je wykorzystała. Udało się jej zdobyć wykształcenie, ma przyjaciół i dzieci. Razem ze mną zwiedziła cały świat, stała się "obyta", odwiedziła europejskie stolice. Jest inną osobą. To, jak mogłem wpłynąć na jej życie, dało mi więcej radości niż wszystkie moje filmy - powiedział.

Dziennikarz przeprowadzający wywiad zasugerował, że trudno odbierać ten wywód jako odpowiedź na pytanie o wpływ żony na jego życie. Reżyser stwierdził w końcu:

Cóż, dostarczyła mi wiele przyjemności. Podziwiam ją, dała mi wspaniałe życie. Zapewniła mi świetny dom. Jest świetną partnerką - stwierdził.

Brzmi arogancko? W zagranicznych mediach pojawiły się zdecydowanie mocniejsze słowa krytyki rozmyślań reżysera.

Woody Allen szczyci się tym, jak uratował i wyedukował swoją żonę w niewiarygodnie odrażającym wywiadzie - komentuje portal Jezebel.com.

Jego wypowiedź ostro punktuje felietonista portalu The Sate.

Po pierwsze: to nie Allen adoptował Previn z Korei, zrobili to Mia Farrow i jej były mąż. Poza tym Allen prezentuje niesamowicie kolonialistyczną wizję życia żony. Twierdzi, że wyciągnął ją z ulic Trzeciego Świata, by dać jej właściwą edukację, w co wlicza odwiedzenie zachodnich stolic. Dla niego Pravin to projekt, przedsięwzięcie charytatywne, która zakończyło się jego sukcesem. Nie ma mowy o traktowaniu jej jako partnerki. Jeszcze bardziej niepokojące od tego "kompleksu białego zbawcy", jest to, że mówi o niej jak o swoim dziecku. Zwłaszcza, że tak na dobrą sprawę jego dzieckiem była. Zachwyca się tym, że znalazła przyjaciół, tak jakby jej zdolność do prowadzenia życia towarzyskiego była miłym zaskoczeniem. Jednym słowem jest dumny z tego, jak ją wychował - podsumowuje.

Woody Allen, Soon-Yi PrevinLawrence Schwartzwald / EAST NEWS

EK