Alicja Bachleda-Curuś wróci do Polski? Korwin Piotrowska mówi jedno zdanie, ale za to jaka SZPILA. "Tam jej już chyba nikt..."

Alicja Bachleda-Curuś zrezygnuje z walki o hollywoodzką karierę? "Super Express" sugeruje, że gwiazda nie ma co liczyć za oceanem na ciekawe role.
Alicja Bachleda-Curuś wróci do Polski? Podobno gwiazda nie może już liczyć za oceanem na ciekawe role Alicja Bachleda-Curuś od lat pracuje głównie w Stanach Zjednoczonych, a od czasu do czasu wykorzystuje swój "gwiazdorski status" w rodzimych produkcjach. Wygląda jednak na to, że niedługo aktorka będzie musiała przeprosić się z polskim show-biznesem, bo podobno coraz poważniej myśli o powrocie do kraju na stałe. Jak donosi "Super Express", Bachleda-Curuś ma podobno coraz większe problemy ze znalezieniem ciekawych ról za oceanem, a jej ostatni film nie okazał się kasowym przebojem. Ostatnia produkcja z jej udziałem - "Polaris" - hitem raczej nie będzie. I kończy ona erę siedmiu chudych lat za oceanem. Aktorka nie jest rozchwytywana, więc postanowiła wrócić. Na szczęście cały czas jest wielką gwiazdą w Polsce. Zagrała ostatnio w filmie "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach", reklamuje centrum handlowe i biżuterię. Alicja jest wyceniana przez "Forbes" na ok. 300 tysięcy za kontrakt reklamowy, więc mogłaby się utrzymać nawet z samych reklam. Nie ukrywa też, że warte 2 mln zł mieszkanie w Krakowie kupiła po to, by mieć dokąd wrócić - czytamy w "Super Expressie". Podobne zdanie ma też Karolina Korwin-Piotrowska, która w rozmowie z tabloidem przyznała, że Bachleda-Curuś po powrocie może sporo ugrać na swoim hollywoodzkim doświadczeniu. Tam raczej ona już nie ma pracy. Tam jej chyba już nikt nie zatrudnia, więc to jest bardzo dobry pomysł, żeby grała w Polsce. Tutaj coś znajdzie, bo jest w aureoli hollywoodzkiej gwiazdy - wyjaśnia w rozmowie z tabloidem. Byłoby super, gdyby coś w Ameryce jeszcze jej się udało, ale na razie to tu może liczyć na ciekawsze propozycje. Poza tym tu istnieje celebrycko. Zapraszają ją na imprezy, może jakieś reklamy zrobić - stwierdziła Korwin-Piotrowska. Ciekawe tylko, jak na przeprowadzkę Alicji Bachledy-Curuś do Polski zareagowałby Colin Farrell...

Alicja Bachleda-Curuś od lat pracuje głównie w Stanach Zjednoczonych, czasem tylko wykorzystując swój "gwiazdorski status" w rodzimych produkcjach. Wygląda jednak na to, że niedługo aktorka będzie musiała przeprosić się z polskim show-biznesem, bo podobno coraz poważniej rozważa powrót do kraju na stałe.

Jak donosi bowiem "Super Express", Bachleda-Curuś ma podobno coraz większe problemy ze znalezieniem ciekawych ról za oceanem, a jej ostatni film nie okazał się kasowym przebojem.

Ostatnia produkcja z jej udziałem - "Polaris" - hitem raczej nie będzie. I kończy ona erę siedmiu chudych lat za oceanem. Aktorka nie jest rozchwytywana, więc postanowiła wrócić. Na szczęście cały czas jest wielką gwiazdą w Polsce. Zagrała ostatnio w filmie "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach", reklamuje centrum handlowe i biżuterię. Alicja jest wyceniana przez "Forbes" na ok. 300 tysięcy za kontrakt reklamowy, więc z samych reklam także na razie wyżyje. Nie ukrywa też, że warte 2 mln zł mieszkanie w Krakowie kupiła po to, by mieć dokąd wrócić - czytamy w "Super Expressie".

Podobne zdanie ma też Karolina Korwin-Piotrowska, która w rozmowie z tabloidem przyznała, że Bachleda-Curuś może więcej ugrać na swoim hollywoodzkim doświadczeniu w Polsce, niż na dalszym szukaniu szczęścia w USA.

Tam raczej ona już nie ma pracy. Tam jej chyba już nikt nie zatrudnia, więc to jest bardzo dobry pomysł, żeby grała w Polsce. Tutaj coś znajdzie, bo jest w aureoli hollywoodzkiej gwiazdy - wyjaśnia w rozmowie z tabloidem. Byłoby super, gdyby coś w Ameryce jeszcze jej się udało, ale na razie to tu może liczyć na ciekawsze propozycje. Poza tym tu istnieje celebrycko. Zapraszają ją na imprezy, może jakieś reklamy zrobić.

Ciekawe tylko, jak na przeprowadzkę Alicji Bachledy-Curuś do Polski zareagowałby Colin Farrell...

 

IN