"M jak miłość" miało zniknąć z anteny. Teraz TVP ma MOCNY argument. "Prowadzimy w tej sprawie postępowanie"

"M jak miłość" przynosi TVP spore straty, a przyczyną ma być niekorzystna umowa z producentami serialu. Koszty produkcji mogą wzrosnąć nawet o 5 milionów.
"M jak miłość" znika? TVP ma argument "M jak miłość" przynosi TVP spore straty "M jak miłość" przynosi TVP spore straty, a przyczyną ma być niekorzystna umowa z producentami serialu. Koszty produkcji mogą wzrosnąć nawet o 5 milionów. "M jak miłość" jest dla TVP coraz mniej opłacalną inwestycją. Już teraz serial przynosi ponoć straty, a koszty jego produkcji mają jeszcze wzrosnąć. "Super Express" ujawnia przyczynę takiego stanu rzeczy. Tabloid dotarł do umowy zawartej między TVP a producentem serialu, z której wynika, że co roku TVP będzie zgadzać się na wzrost wynagrodzeń twórców i wykonawców o 10 proc. "W skali 4 lat takie zobowiązanie może doprowadzić do faktycznego wzrostu wynagrodzeń w tym serialu o kilkadziesiąt procent. To może oznaczać wzrost kosztów produkcji serialu o ponad 5 mln zł!" - twierdzi informator tabloidu. Dla aktorów "M jak miłość" to oczywiście bardzo korzystne warunki, zważywszy, że już teraz zarabiają niemało. Największe gwiazdy serialu takie jak Witold Pyrkosz, Krystian Wieczorek czy Katarzyna Cichopek dostają ok. 4 tys. zł za jeden dzień zdjęciowy. Tadeusz Lampka, producent wykonawczy serialu nie chce komentować sprawy: "Niestety, nie możemy komentować szczegółów naszych umów z TVP. Porozumienie, które zawarliśmy w 2014 r., jest korzystne dla obu stron, ponieważ umożliwia warunki produkcyjne, które przynoszą duże przychody telewizji publicznej. Właśnie podpisaliśmy umowę z TVP, która umożliwia emisję serialu do końca roku, z czego jesteśmy zadowoleni, ponieważ będziemy mogli dalej produkować serial kochany przez widzów". TVP już zajęło się sprawą: "Prowadzimy w tej sprawie postępowanie wyjaśniające". Wzrost kosztów produkcji serialu z pewnością nie spodoba się Jackowi Kurskiemu, który już jakiś czas temu wyraził swój krytyczny stosunek do emisji "M jak miłość". "Klan" i "M jak Miłość" mają wielomilionową widownię i przynoszą wielomilionowe straty. Dawne władze TVP rozdęły do niebotycznych rozmiarów kontrakty i koszty tych seriali. Jeśli jest duża widownia, powinny być zyski. A jest strata - mówił w "Fakcie".

"M jak miłość" jest dla TVP coraz mniej opłacalną inwestycją. Już teraz serial przynosi ponoć straty, a koszty jego produkcji mają jeszcze wzrosnąć. "Super Express" ujawnia przyczynę takiego stanu rzeczy. Tabloid dotarł do umowy zawartej między TVP a producentem serialu, z której wynika, że co roku TVP będzie zgadzać się na wzrost wynagrodzeń twórców i wykonawców o 10 proc.

W skali 4 lat takie zobowiązanie może doprowadzić do faktycznego wzrostu wynagrodzeń w tym serialu o kilkadziesiąt procent. To może oznaczać wzrost kosztów produkcji serialu o ponad 5 mln zł! - twierdzi informator tabloidu.

Dla aktorów "M jak miłość" to oczywiście bardzo korzystne warunki, zważywszy, że już teraz zarabiają niemało. Największe gwiazdy serialu takie jak Witold Pyrkosz, Krystian Wieczorek czy Katarzyna Cichopek dostają ok. 4 tys. zł za jeden dzień zdjęciowy. Tadeusz Lampka, producent wykonawczy serialu nie chce komentować sprawy:

Niestety, nie możemy komentować szczegółów naszych umów z TVP. Porozumienie, które zawarliśmy w 2014 r., jest korzystne dla obu stron, ponieważ umożliwia warunki produkcyjne, które przynoszą duże przychody telewizji publicznej. Właśnie podpisaliśmy umowę z TVP, która umożliwia emisję serialu do końca roku, z czego jesteśmy zadowoleni, ponieważ będziemy mogli dalej produkować serial kochany przez widzów.

TVP już zajęło się sprawą:

Prowadzimy w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.

Wzrost kosztów produkcji serialu z pewnością nie spodoba się Jackowi Kurskiemu, który już jakiś czas temu wyraził swój krytyczny stosunek do emisji "M jak miłość".

"Klan" i "M jak Miłość" mają wielomilionową widownię i przynoszą wielomilionowe straty. Dawne władze TVP rozdęły do niebotycznych rozmiarów kontrakty i koszty tych seriali. Jeśli jest duża widownia, powinny być zyski. A jest strata - mówił w "Fakcie".

WJ