Paul McCartney nie wpuszczony na imprezę Tygi. Czyją?! Tak, Tygi. Czyli chłopaka Kylie Jenner. Teraz się tłumaczy

Paul McCartney po rozdaniu nagród Grammy chciał pójść na afterparty. Problem pojawił się przy wejściu. Okazało się, że ochroniarze nie mogą wpuścić byłego "Beatlesa", bo... nie mają go na liście.

Paul McCartney, Beck i Taylor Hawkins po udanej gali postanowili pobawić się dalej. Pojechali więc w stronę największej imprezy w okolicy, którą organizował Tyga. Jeszcze raz. Jeden z liderów legendarnego zespołu "The Beatles", zeszłoroczny zdobywca nagrody Grammy w kategorii Album roku oraz perkusista słynnej na całym świecie grupy Foo Fighters, chcieli wejść do klubu. Klubu, w którym imprezę organizował Tyga. Czyli kto? Raper znany głównie dzięki swojemu prywatnemu życiu - to były chłopak Black Chyny i obecny ukochany samej Kylie Jenner. Czyli siostry Kim Kardashian.

Jeżeli myślicie, że Tyga poczuł się zaszczycony, że tacy goście chcą wziąć udział w jego imprezie, jesteście w błędzie. Sławni panowie nie zostali wpuszczeni do środka! Wszystko dlatego, że ochroniarze powiedzieli, że nie mają ich na liście VIP, więc niestety nie mogą ich wpuścić.

Serwis tmz.com opublikował nagranie, na którym widać całe zajście:

Jak bardzo trzeba być VIP-em, żeby móc wejść do środka? - żartował McCartney. - Popracuj nad tym [zwrócił się do Becka].

Muzycy udali się w końcu na imprezę Republic Records, gdzie mieli więcej szczęścia i mogli bawić się m.in. z Taylor Swift czy The Weeknd.

Jak całe zajście skwitował Tyga?

Nie kontroluję drzwi - napisał na Twitterze. - Nie miałem pojęcia, że SIR PAUL tam jest. Wystąpiłem i wyszedłem.

Natomiast rzecznik klubu Argyle, gdzie była impreza Tygi, wytłumaczył portalowi sprawę zupełnie inaczej. Według niego nie tyle nie wpuszczono McCartneya na imprezę, co muzyk sam pomylił imprezy. Od początku miał pytać o after party Republic Records, a gdy zorientował się, że to nie to przyjęcie, sam odjechał. Co więcej, zapewnił, że jeżeli McCartney wyraziłby życzenie, aby wejść do środka, zostałby wpuszczony.

Przekonuje Was to tłumaczenie?

jm