Ben Affleck i Jennifer Garner rozwodzą się. Z zewnątrz niby sielanka, ale... "Mieli problemy", "wolałby być jak DiCaprio"

Jennifer Garner i Ben Affleck rozwodzą się po 10 latach małżeństwa. Uchodzili za idealną parę i jedną z ostatnich ostoi prawdziwej miłości w Hollywood. Fani ich oświadczenie przyjęli bardzo emocjonalnie, w komentarzach dominują słowa "szok" i "smutek". Tymczasem w mediach pojawiły się spekulacje o prawdziwych powodach rozstania, podważające kreowany przez lata wizerunek Afflecka jako idealnego męża i ojca.
Dlaczego Affleck i Garner się rozwodzą? Z zewnątrz niby sielanka, ale... Jennifer Garner i Ben Affleck rozwodzą się po 10 latach małżeństwa. Uchodzili za idealną parę i jedną z ostatnich ostoi prawdziwej miłości w Hollywood. Fani ich oświadczenie przyjęli bardzo emocjonalnie, w komentarzach dominują słowa "szok" i "smutek". Tymczasem w mediach pojawiły się spekulacje o prawdziwych powodach rozstania, podważające kreowany przez lata wizerunek Afflecka jako idealnego męża i ojca. Ben Affleck i Jennifer Garner w wydanym 30 czerwca - dzień po dziesiątej rocznicy ślubu - oświadczeniem potwierdzili krążące od tygodni spekulacje o tym, że ich małżeństwo jest skończone. Komunikat dla mediów informuje lakonicznie o "podjęciu trudnej decyzji o rozwodzie" i "dalszym kroczeniu w miłości, przyjaźni i zobowiązaniu wspólnego wychowania dzieci". Mimo że o problemach gwiazdorskiego małżeństwa mówiono od jakiegoś czasu, fani i media przyjęły tę informację z niedowierzaniem i smutkiem. - Prawdziwa miłość umarła - ogłosił Huffingtopost.com. Fala goryczy przelała się przez media społecznościowe" Jennifer Garner i Ben Affleck rozstali się. Nie ma miłości; Straciłam wiarę w instytucję małżeństwa. To bardzo smutny dzień; Ben i Jennifer rozwodzą się. Tracę wiarę w związki. Nie ma już więcej celebryckich par - pisali rozgoryczeni fani. Po pierwszym szoku media zaczęły spekulować, co tak naprawdę stoi za rozstaniem jednej z ulubionych par Hollywood i czy faktycznie jest to tak dużym zaskoczeniem. Pojawiły się stwierdzenia, że sielankowy obraz przedstawiany przez lata był zakłamany, a za rozpad małżeństwa odpowiedzialny jest Affleck i jego tęsknota za kawalerskim stylem życia. Ben Affleck i Jennifer Garner z dziećmi. Tak było jeszcze niedawno Ben Affleck i Jennifer Aniston poznali się i zakochali w sobie w 2004 roku na planie filmu "Daredevil". On - "bad boy" z głośnym romansem z Jennifer Lopez na koncie, ona - "dziewczyna z sąsiedztwa", tuż po rozwodzie z aktorem Scottem Foleyem. Rok później wzięli ślub podczas skromnej, rodzinnej uroczystości na Karaibach. - To mężczyzna, na widok którego mdlejesz. Wysoki, przystojny, ciemnowłosy. Ideał. Chcesz, żeby przyszedł i cię uratował - mówiła w jednym z wywiadów promujących film "Daredevil". Przez dziesięć lat małżeństwa rzadko komentowali w mediach swoje życie prywatne. Zdaniem Garner, to właśnie było jedną z recept na udany związek. - Nie rozmawiamy z prasą, ale ze sobą owszem, i to bardzo dużo, bez końca. Możecie to uznać za klucz do naszego udanego życia małżeńskiego - mówiła w 2009 roku w rozmowie z "The Houston Chronicle". Affleck na zwierzenia dał się namówić w 2013 roku w wywiadzie dla "Playboya". Opowiadał w nim o tym, że w życiu rodzinnym odnalazł spokój i stabilizację. - Jennifer, bez cienia wątpliwości, jest najważniejszą osobą w moim życiu. Przez 10 lat stwarzała mi możliwość spełnienia zawodowego, przy jednoczesnym stabilnym życiu rodzinnym - stwierdził. Stabilizacja, która miała być fundamentem małżeństwa, w pewnym momencie zaczęła stawać się problemem. Według teorii snutych teraz przez amerykańskie media, Afflecka życie rodzinne zaczęło uwierać, a o wielu jego dość poważnych "wybrykach" media, przez wzgląd na szacunek dla rodziny, po prostu nie mówiły. Informacje, które zaczęły pojawiać się po oświadczeniu pary, za winnego rozpadowi związku jednoznacznie uznają Afflecka. Portal Hollywoodlife.com, powołując się na "źródło z otoczenia pary", twierdzi, że małżeńskie życie przestało odpowiadać Affleckowi. - Tęsknił za "towarzyskim Benem". Dla Jen musiał zrezygnować ze swoich przyjaźni, zrezygnować z bycia sobą. Kochał ją, nadal kocha i zawsze będzie wdzięczny za trójkę dzieci, które mu dała. W ostatnim czasie postrzegał ją jednak bardziej jako matkę swoich dzieci, niż żonę, nie chciał już tak dłużej żyć - donosi portal. Jeśli wierzyć zapewnieniom źródła portalu, Ben próbował ratować małżeństwo przez wzgląd na dobro dzieci. Terapia, którą podjął wspólnie z Garner, zakończyła się fiaskiem. - To trwało lata, aż wreszcie doszli do momentu, w którym stwierdzili, że terapia nie przynosi efektu i to się nie uda - dodaje informator Hollywoodlife.com. US Weekly Magazyn "US Weekly" już w maju pisał o "problemach, które pojawiały się od samego początku". Związek miał pogrążyć pracoholizm i "wiele występków" Afflecka. Ich natura nie została jednak sprecyzowana. Magazyn nie podał konkretnie o jakie "występki" Afflecka chodzi, ale, cóż, wiecie... Wszyscy wiedzą. Nie chodzi o palenie papierosów - komentuje blogerka Laineygossip.com. Jedynym problemem, o którym media mówiły głośno, było upodobanie aktora do hazardu, o które para miała się nieustannie sprzeczać przez ostatnie dwa lata. - Najwyraźniej Jennifer musiała mieć już dość - ocenia blogerka Laineygossip.com. Tyle medialnych spekulacji. Dowodów na to, że para faktycznie przeżywa kryzys, prasa dopatrywała się już w 2013 roku. Jeszcze na jego początku, Affleck i Garner zdawali się być zakochani w sobie jak nigdy dotąd. - Jest najpiękniejszą kobieta na świecie - zachwycał się aktor żoną na gali Złotych Globów. Dwa miesiące później para pojawiła się razem na rozdaniu Oscarów. Odbierając statuetkę dla najlepszego filmu za "Argo", Affleck podziękował Garner w niekonwencjonalny sposób, za który później mocno "oberwało" mu się od mediów. - Chciałbym ci podziękować za 10 lat pracy nad naszym małżeństwem. Jest to praca, ale taka dobrego gatunku. Nie ma innej osoby, z którą chciałbym ją wykonywać - powiedział ze sceny. Media w przemowie doszukały się sygnału, że para ma problemy, ale próbuje sobie z nimi radzić. Garner stanęła w obronie męża, stwierdzając, że w jego słowach nie należy dopatrywać się niczego zdrożnego, a ona sama odebrała je jako komplement. We wrześniu 2014 roku Affleck wreszcie odniósł się do nasilających się spekulacji o małżeńskim kryzysie, nazywając je "zwykłymi bzdurami". - To są kłamstwa. Te magazyny czują się zupełnie bezkarnie w wymyślaniu historii. Mam nadzieję, że ludzie wykażą na tyle zdrowego rozsądku, że nie będą wierzyć w te bzdury - powiedział magazynowi "Datails". Temat wrócił w kwietniu 2015 roku. Swoje 43. urodziny Garner świętowała bez męża - Affleck w tym czasie wybrał się w samotną podróż do Kanady, a tabloidy skwapliwie odnotowały brak obrączki na jego palcu. Jeszcze bardziej sugestywne miały być zdjęcia furgonetek do przeprowadzki, które paparazzi sfotografowali przed posiadłością małżeństwa pod koniec czerwca. Finał historii już znamy. Jedno jest pewne. Wizerunkowo ten rozwód przegra Affleck. Uwielbianą do tej pory Garner fani pokochają jeszcze bardziej jako tę pokrzywdzoną. Jej (wkrótce byłego) męża zaczęto tymczasem porównywać do... Leonardo DiCaprio. Uproszczeniem byłoby powiedzieć, że Ben Affleck przez ten cały czas chciałby prowadzić taki styl życia jak Leonardo DiCaprio. Gdyby tak było, zakończyłby sprawę dużo wcześniej. On, w przeciwieństwie do Leo, jest zdolny do miłości. Ben kochał Jennifer Lopez, kochał Gwyneth Paltrow, kochał swoją żonę. Ale wiecie dlaczego? Bo miłość to narkotyk. A Ben lubi rzeczy, dzięki którym jest na haju. A to uczucie bardzo trudno utrzymać. To pogoń za "dreszczykiem" mogła go zgubić - diagnozuje Laineygossip.com. Affleck będzie się musiał teraz liczyć z nieustanną obserwacją mediów, szukających w jego zachowaniu (i potencjalnych nowych związkach) potwierdzenia swojej tezy. Jak myślicie, czy faktycznie pójdzie w ślady Leonardo DiCaprio, życiem którego, jak sugerują amerykańskie media, tak bardzo chciał przez te lata żyć?

Ben Affleck i Jennifer Garner w wydanym 30 czerwca - dzień po dziesiątej rocznicy ślubu - oświadczeniem potwierdzili krążące od tygodni spekulacje o tym, że ich małżeństwo jest skończone. Komunikat dla mediów informuje lakonicznie o "podjęciu trudnej decyzji o rozwodzie" i "dalszym kroczeniu w miłości, przyjaźni i zobowiązaniu wspólnego wychowania dzieci". Mimo że o problemach gwiazdorskiego małżeństwa mówiono od jakiegoś czasu, fani i media przyjęły tę informację z niedowierzaniem i smutkiem.

Prawdziwa miłość umarła - ogłosił Huffingtopost.com.

Fala goryczy przelała się przez media społecznościowe.

Jennifer Garner i Ben Affleck rozstali się. Nie ma miłości.
Straciłam wiarę w instytucję małżeństwa. To bardzo smutny dzień.
Ben i Jennifer rozwodzą się. Tracę wiarę w związki. Nie ma już więcej celebryckich par - pisali rozgoryczeni fani.

Internauci komentują rozstanie Bena Afflecka i Jennifer Garner

Twitter.com

Po pierwszym szoku media zaczęły spekulować, co tak naprawdę stoi za rozstaniem jednej z ulubionych par Hollywood i czy faktycznie jest to tak dużym zaskoczeniem. Pojawiły się stwierdzenia, że sielankowy obraz przedstawiany przez lata był zakłamany, a za rozpad małżeństwa odpowiedzialny jest Affleck i jego tęsknota za kawalerskim stylem życia.

 

 BAUER-GRIFFIN.COM  Ben Affleck and Jennifer Garner are seen in Brentwood  NON EXCLUSIVE April 24, 2015 Job: 150424GONZ1 Los Angeles, CA www.bauergriffin.com

Bulls

Początki wielkiej miłości

Ben Affleck i Jennifer Garner poznali się i zakochali w sobie w 2004 roku na planie filmu "Daredevil". On - "bad boy" z głośnym romansem z Jennifer Lopez na koncie, ona - "dziewczyna z sąsiedztwa", tuż po rozwodzie z aktorem Scottem Foleyem. Rok później wzięli ślub podczas skromnej, rodzinnej uroczystości na Karaibach.

To mężczyzna, na widok którego mdlejesz. Wysoki, przystojny, ciemnowłosy. Ideał. Chcesz, żeby przyszedł i cię uratował - mówiła w jednym z wywiadów promujących film "Daredevil".

Przez dziesięć lat małżeństwa rzadko komentowali w mediach swoje życie prywatne. Zdaniem Garner, to właśnie było jedną z recept na udany związek.

Nie rozmawiamy z prasą, ale ze sobą owszem, i to bardzo dużo, bez końca. Możecie to uznać za klucz do naszego udanego życia małżeńskiego - mówiła w 2009 roku w rozmowie z "The Houston Chronicle".

Affleck na zwierzenia dał się namówić w 2013 roku w wywiadzie dla "Playboya". Opowiadał w nim o tym, że w życiu rodzinnym odnalazł spokój i stabilizację.

Jennifer, bez cienia wątpliwości, jest najważniejszą osobą w moim życiu. Przez 10 lat stwarzała mi możliwość spełnienia zawodowego, przy jednoczesnym stabilnym życiu rodzinnym - stwierdził.

Ben Affleck i Jennifer Garner

Bulls

Stabilizacja, która miała być fundamentem małżeństwa, w pewnym momencie zaczęła stawać się problemem. Według teorii snutych teraz przez amerykańskie media, Afflecka życie rodzinne zaczęło uwierać, a o wielu jego dość poważnych "wybrykach" media, przez wzgląd na szacunek dla rodziny, po prostu nie mówiły.

 

Problemy w raju

Informacje, które zaczęły pojawiać się po oświadczeniu pary, za winnego rozpadowi związku jednoznacznie uznają Afflecka. Portal Hollywoodlife.com, powołując się na "źródło z otoczenia pary", twierdzi, że małżeńskie życie przestało odpowiadać Affleckowi.

Tęsknił za "towarzyskim Benem". Dla Jen musiał zrezygnować ze swoich przyjaźni, zrezygnować z bycia sobą. Kochał ją, nadal kocha i zawsze będzie wdzięczny za trójkę dzieci, które mu dała. W ostatnim czasie postrzegał ją jednak bardziej jako matkę swoich dzieci, niż żonę, nie chciał już tak dłużej żyć - donosi portal.

Jeśli wierzyć zapewnieniom źródła portalu, Ben próbował ratować małżeństwo przez wzgląd na dobro dzieci. Terapia, którą podjął wspólnie z Garner, zakończyła się fiaskiem.

To trwało lata, aż wreszcie doszli do momentu, w którym stwierdzili, że terapia nie przynosi efektu i to się nie uda - dodaje informator Hollywoodlife.com.

Okładka magazynu US Weekly US Weekly

Magazyn "US Weekly" już w maju pisał o "problemach, które pojawiały się od samego początku". Związek miał pogrążyć pracoholizm i "wiele występków" Afflecka. Ich natura nie została jednak sprecyzowana.

Magazyn nie podał konkretnie o jakie "występki" Afflecka chodzi, ale, cóż, wiecie... Wszyscy wiedzą. Nie chodzi o palenie papierosów - komentuje blogerka Laineygossip.com.

Jedynym problemem, o którym media mówiły głośno, było upodobanie aktora do hazardu, o które para miała się nieustannie sprzeczać przez ostatnie dwa lata.

Najwyraźniej Jennifer musiała mieć już dość - ocenia blogerka Laineygossip.com.

Ben Affleck Splash / EAST NEWS

Kontrowersyjna mowa oscarowa i początek końca

Tyle medialnych spekulacji. Dowodów na to, że para faktycznie przeżywa kryzys, prasa dopatrywała się już w 2013 roku. Jeszcze na jego początku, Affleck i Garner zdawali się być zakochani w sobie jak nigdy dotąd.

Jest najpiękniejszą kobieta na świecie - zachwycał się aktor żoną na gali Złotych Globów.

Ben Affleck i Jennifer Garner

AP

Dwa miesiące później para pojawiła się razem na rozdaniu Oscarów. Odbierając statuetkę dla najlepszego filmu za "Argo", Affleck podziękował Garner w niekonwencjonalny sposób, za który później mocno "oberwało" mu się od mediów.

Chciałbym ci podziękować za 10 lat pracy nad naszym małżeństwem. Jest to praca, ale taka dobrego gatunku. Nie ma innej osoby, z którą chciałbym ją wykonywać - powiedział ze sceny.

Media w przemowie doszukały się sygnału, że para ma problemy, ale próbuje sobie z nimi radzić. Garner stanęła w obronie męża, stwierdzając, że w jego słowach nie należy dopatrywać się niczego zdrożnego, a ona sama odebrała je jako komplement.

We wrześniu 2014 roku Affleck wreszcie odniósł się do nasilających się spekulacji o małżeńskim kryzysie, nazywając je "zwykłymi bzdurami".

To są kłamstwa. Te magazyny czują się zupełnie bezkarnie w wymyślaniu historii. Mam nadzieję, że ludzie wykażą na tyle zdrowego rozsądku, że nie będą wierzyć w te bzdury - powiedział magazynowi "Datails".

Temat wrócił w kwietniu 2015 roku. Swoje 43. urodziny Garner świętowała bez męża - Affleck w tym czasie wybrał się w samotną podróż do Kanady, a tabloidy skwapliwie odnotowały brak obrączki na jego palcu. Jeszcze bardziej sugestywne miały być zdjęcia furgonetek do przeprowadzki, które paparazzi sfotografowali przed posiadłością małżeństwa pod koniec czerwca. Finał historii już znamy.

 

Co dalej?

Jedno jest pewne. Wizerunkowo ten rozwód przegra Affleck. Uwielbianą do tej pory Garner fani pokochają jeszcze bardziej jako tę pokrzywdzoną. Jej (wkrótce byłego) męża zaczęto tymczasem porównywać do... Leonardo DiCaprio.

Uproszczeniem byłoby powiedzieć, że Ben Affleck przez ten cały czas chciałby prowadzić taki styl życia jak Leonardo DiCaprio. Gdyby tak było, zakończyłby sprawę dużo wcześniej. On, w przeciwieństwie do Leo, jest zdolny do miłości. Ben kochał Jennifer Lopez, kochał Gwyneth Paltrow, kochał swoją żonę. Ale wiecie dlaczego? Bo miłość to narkotyk. A Ben lubi rzeczy, dzięki którym jest na haju. A to uczucie bardzo trudno utrzymać. To pogoń za "dreszczykiem" mogła go zgubić - diagnozuje Laineygossip.com.

Affleck będzie się musiał teraz liczyć z nieustanną obserwacją mediów, szukających w jego zachowaniu (i potencjalnych nowych związkach) potwierdzenia swojej tezy. Jak myślicie, czy faktycznie pójdzie w ślady Leonardo DiCaprio, życiem którego, jak sugerują amerykańskie media, tak bardzo chciał przez te lata żyć?

em

Pobierz nową aplikację Plotek.pl Buzz na telefony z Androidem

POLUB NAS