Ryszard Kalisz oskarżany przez byłą partnerkę: Dzieckiem zajmowałam się sama. Niszczył poczucie mojej wartości. Odpowiedział na Facebooku

Ryszard Kalisz rozstał się z Ingą Pietrusińską, ale para wspólnie wychowuje syna. Była partnerka polityka twierdzi jednak, że nigdy nie pomagał jej w opiece nad dzieckiem, a jego wizerunek medialny mija się z prawdą. Rewelacje na temat związku z byłym partnerem wyjawia w "Super Expressie".

Para poznała się w lipcu 2010 r. Pietrusińska pracowała jako tłumacz w Ambasadzie Francji, a podczas jednego z bankietów Ryszard Kalisz poprosił ją o wizytówkę. Odezwał się po roku i sprawy potoczyły się szybko. Para rzadko pokazywała się razem, bo polityk zapewniał, że zależy mu na prywatności. Kiedy partnerka zaszła w ciążę, w prasie zaczęły ukazywać się jego zdjęcia z inną kobietą - obecną żoną, Dominiką Lis.

Inga Pietrusińska postanowiła opowiedzieć historię związku z politykiem na łamach "Super Expressu":

Na pierwszym spotkaniu zachowywał się bardzo szarmancko. Dostałam kwiaty, prawił mi komplementy. Rozmawialiśmy o polityce i wydarzeniach na świecie, o jego wrażliwości wobec obrony praw kobiet. Oczarował mnie swoim intelektem - wspomina. - Powtarzał, że prasa stawia go w bardzo złym świetle, próbując z niego zrobić "klasycznego bawidamka" czy " kobieciarza".

Eks ukochana wspomina, że kiedy Kalisz dowiedział się, że zostanie ojcem ich dziecka, wszystko zapowiadało się idealnie. Niestety, do czasu.

Woził mnie do lekarza, chodziliśmy na spacery. Ale to wszystko odbywało się w wielkiej tajemnicy. Niby w trosce o bezpieczeństwo Ignacego. To był dla mnie trudny czas, bo ciężko ukrywać ciążę i nie móc się otwarcie cieszyć z dziecka - wspomina. - Niestety, bardzo szybko w prasie pojawiły się zdjęcia Kalisza z jego obecną żoną panią Dominiką.

29.10.2014 Lodz . Ryszard Kalisz ( i kandydat na prezydenta Lodzi z SLD Tomasz Trela ) w czasie wystapienia  na ul 6 sierpnia .Fot . Marcin Stepien / Agencja Gazeta fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Na tym nie koniec. Pietrusińska twierdzi, że polityk zupełnie nie interesował się dzieckiem, wykorzystywał je jedynie, bo poprawić swój medialny wizerunek. Nie wspierał też jego matki.

Niestety, zamiast wsparcia słyszałam uwagi o tym, jaka jestem gruba. I pomyśleć, że to mówił człowiek, który na obiad zjadał osiem mielonych kotletów - wyznaje. -Tylko w mediach opowiadał, jakiego ma wspaniałego synka i jak dużo czasu poświęca na opiekę nad nim. Mnie wmawiał, że będziemy tworzyć superrodzinę i przeniesiemy się do Brukseli, jak wygra wybory. Prawda jest taka, że Ryszard nawet pieluchę potrafi założyć odwrotnie.

Po narodzinach syna Kalisz nie interesował się już nim, ani swoją (wkrótce byłą) partnerką. Spotykał się ze swoją późniejszą żoną, ale utrzymywał, że to jedynie dobra znajoma:

Kłamał, że nic go nie łączy z panią Dominiką. Gdy mówiłam, że postępuje nie w porządku, groził, że odbierze mi Ignacego i sam go będzie wychowywać. A potem w tajemnicy wyjechał z panią Dominiką na wakacje.

 

Ryszard Kalisz FOCUS/Forum

 

Co na to polityk? Publiczny atak nie umknął jego uwadze. Umieścił na Facebooku wpis, w którym odniósł się do "prania brudów" przez jego byłą partnerkę. Twierdzi, że uległa ona manipulacji tabloidu, a przedstawiana przez nią wersja wydarzeń mija się z prawdą:

Przykro mi jest niezmiernie, iż w swojej zapiekłości i od dłuższego czasu, współpracując z tabloidem zapomniała o dobru swojego dziecka. Wzięli ją w swoje szpony specjaliści od manipulacji, sensacji i kłamstw. To co ona mówi to są opisy zmanipulowanych lub wyimaginowanych zdarzeń - pisze.

Podkreśla, że wbrew temu, co opowiada była partnerka (jego zdaniem "wykreowana na partnerkę" właśnie przez "Super Express") dba o dziecko:

Kupiłem dla dziecka wszystkie sprzęty i specjalny wygodny samochód dla matki. Odwiedzam syna co tydzień w weekendy i płacę wysoką kwotę co miesiąc na jego utrzymanie. Chodzę z nim do lekarza, byłem na wszystkich szczepieniach - stwierdza.

Polityk uważa, że wyznania w tabloidzie są częścią planu Pietrusińskiej. Miały się one pojawić po tym, kiedy polityk skierował sprawę kontaktów z synem do sądu:

Wystąpiłem dla dobra dziecka do sadu o ustalenie kontaktów, żeby mógł spędzać czas z najbliższymi z rodziny. To powód wspólnej akcji Ingi Pietrusińskiej i Super Expressu - wyznaje. - Najważniejsze dla mnie jest dobro mojego syna, jego rozwój i szczęście rodzinne. Respektuje w pełni prawa matki. Dla dobra syna Inga Pietrusińska powinna uznać prawa ojca.

Ryszard Kalisz Facebook.com/Ryszard Kalisz

 

Ryszard Kalisz, Michał Wiśniewski AKPA

 

jus