Magda Umer o kulisach festiwalu w Opolu. Realizatorzy "ratujący sytuację" i pijana publiczność. "Chciałam przerwać wystąpienie"

52. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu, bardziej niż spektakularnymi wykonaniami, do historii przejdzie dzięki zakulisowym kontrowersjom. Swoją niezbyt pochlebną opinię, tym razem pod adresem publiczności, dołożyła jedna z nagrodzonych artystek, Magda Umer.
Magda Umer o kulisach festiwalu w Opolu Realizatorzy "ratujący sytuację" i pijana publiczność "Cud, że nie zeszłam ze sceny" - napisała na Facebooku Magda Umer, komentując tegoroczny festiwal w Opolu. Narzekała na pogodę i grupę pijanych osób pod sceną. Żenujący poziom koncertu SuperDebiuty, przepychanki Donatana z menadżerem Michała Szpaka, Rodowicz i Steczkowska nieobecne na finale, czy wreszcie Edyta Górniak, która zapominała tekstu własnej piosenki. Tegoroczna edycja festiwalu w Opolu dostarczyła wielu, niekoniecznie artystycznych, doznań i szeroko komentowanych sytuacji. Do dyskusji dołączyła także Magda Umer. Wokalistka i scenarzystka ostatniego dnia festiwalu odbierała nagrodę Grand Prix. Festiwal w Opolu podsumowała na swoim profilu facebookowym zaznaczając, że problem leżał też po stronie publiczności i niekorzystnych warunków atmosferycznych. "Tuż przed naszym wejściem na antenę deszcz zaczął padać na dobre. Tłum pod parasolami czekał cierpliwie. Natomiast tłumek koło mnie nie czekał cierpliwie. Krzyczał, klął, niszczył scenografię, kolebał się, bo siedzieć nie chciał, a ustać nie był w stanie. Byli kompletnie pijani i chamscy. Myliłam się w co drugim zdaniu i cud, że nie zeszłam ze sceny. Chciałam przerwać przedstawienie, ale nie zrobiłam tego, bo miałam nadzieję, że ktoś wreszcie się nimi zajmie i wyprowadzi z amfiteatru. Nie stało się tak niestety. Za to po chwili publiczność wyprowadziła z teatru ulewa i moi kochani artyści postanowili sobie tę publiczność wyobrażać, a realizator Jacek Dybowski litościwie oszczędził państwu widoku pustych trybun" - napisała Magda Umer na Facebooku. Artystka pochwaliła pracę realizatorów transmisji, których heroizm porównała do wyczynu kapitana Tadeusza Wrony, lądującego awaryjnie bez podwozia. "Po jakimś czasie zaczęły rozstrajać się instrumenty i wysiadło 5 kamer telewizyjnych! To, co wykonywała cała ekipa realizacyjna, żeby ratować sytuację, było czymś w rodzaju bohaterstwa kapitana Wrony lądującego bez podwozia. Dziękuję za to wszystkim z całego serca, państwa pozdrawiam gorąco, a miastu Opole życzę znalezienia pieniędzy na dach nad głową dla spragnionych kultury mieszkańców! - czytamy na profilu Magdy Umer.

Żenujący poziom koncertu SuperDebiuty, przepychanki Donatana z menadżerem Michała Szpaka, Rodowicz i Steczkowska nieobecne na finale, czy wreszcie Edyta Górniak, która zapominała tekstu własnej piosenki. Tegoroczna edycja festiwalu w Opolu dostarczyła wielu, niekoniecznie artystycznych, doznań i szeroko komentowanych sytuacji. Jednym słowem - wrażenia widzów i fanów imprezy nie są raczej najlepsze.

Do dyskusji dołączyła także Magda Umer. Wokalistka i scenarzystka ostatniego dnia festiwalu odbierała nagrodę Grand Prix. Festiwal w Opolu podsumowała na swoim profilu facebookowym zaznaczając, że problem leżał też po stronie publiczności i niekorzystnych warunków atmosferycznych.

Tuż przed naszym wejściem na antenę deszcz zaczął padać na dobre. Tłum pod parasolami czekał cierpliwie. Natomiast tłumek koło mnie nie czekał cierpliwie. Krzyczał, klął, niszczył scenografię, kolebał się, bo siedzieć nie chciał, a ustać nie był w stanie. Byli kompletnie pijani i chamscy. Myliłam się w co drugim zdaniu i cud, że nie zeszłam ze sceny. Chciałam przerwać przedstawienie, ale nie zrobiłam tego, bo miałam nadzieję, że ktoś wreszcie się nimi zajmie i wyprowadzi z amfiteatru. Nie stało się tak niestety. Za to po chwili publiczność wyprowadziła z teatru ulewa i moi kochani artyści postanowili sobie tę publiczność wyobrażać, a realizator Jacek Dybowski litościwie oszczędził państwu widoku pustych trybun.

Artystka chwali przy tym pracę realizatorów transmisji, których heroizm porównała do wyczynu kapitana Tadeusza Wrony lądującego awaryjnie bez podwozia.

Po jakimś czasie zaczęły rozstrajać się instrumenty i wysiadło 5 kamer telewizyjnych! To, co wykonywała cała ekipa realizacyjna, żeby ratować sytuację, było czymś w rodzaju bohaterstwa kapitana Wrony lądującego bez podwozia. Dziękuję za to wszystkim z całego serca, państwa pozdrawiam gorąco, a miastu Opole życzę znalezienia pieniędzy na dach nad głową dla spragnionych kultury mieszkańców! - napisała.

Magda Umer o festiwalu w Opolu

Facebook.com/pages/Magda-Umer

em

Pobierz nową aplikację Plotek.pl Buzz na telefony z Androidem

POLUB NAS

Więcej o:
Komentarze (59)
Magda Umer o kulisach festiwalu w Opolu. Realizatorzy "ratujący sytuację" i pijana publiczność. "Chciałam przerwać wystąpienie"
Zaloguj się
  • Gość: vipek

    Oceniono 261 razy 229

    Deszcz deszczem ale kameralne widowisko próbujące odtworzyć w Opolu niezapomniany klimat Kabaretu Starszych Panów to pomyłka. Tam publika jest spragniona zabawy i współczesnego rechotu kabaretowego.

  • mreck

    Oceniono 168 razy 124

    "Kiedy śpiewał Elvis Presley...." nikt nie wychodził nawet gdy padał deszcz.

  • Gość: c

    Oceniono 97 razy 91

    Tego festiwalu juz od lat nie da sie ogladac na trzezwo

  • gr_ub_y

    Oceniono 159 razy 89

    Pani Magdo, pani sama jest winna kiepskiej oprawie koncertu.

    Kto to widział, by konferansjer czytał z kartki kolejne punkty programu? Powinna się pani wstydzić. To było bardzo nieprofesjonalne.

    A teraz do rzeczy.

    W pani koncert po prostu nikt nie wierzył, ani pani, ani wykonawcy, ani publiczność.

    Byle jakie wykony, byle jakie prowadzenie, brak pomysłu, brak świeżości, żadnej nowej treści, za dużo, za długo i po prostu nudno, zbyt teatralnie i całkowicie niefestiwalowo. Niech pani obejrzy sobie powtórkę, nawet kilka razy, może zrozumie co było nie tak.

  • Piotr Ryka

    Oceniono 190 razy 84

    Niezależnie od reszty festiwalu, której nie widziałem, koncert prowadzony przez panią Umer z okazji setnej rocznicy urodzin Jeremiego Przybory, stał na skandalicznym poziomie. Zbieranina kompletnie nieprzygotowanych artystów z łapanki stanowiła katastrofalny kontrast względem wykonań oryginalnych. Trzeba doprawdy mieć tupet, żeby z czymś takim wyjechać na scenę i parę lepszych wyjątków nie zmienia wymowy całości.

  • Gość: marta

    Oceniono 128 razy 68

    Prawda jest taka, że formuła festiwalu musi się zmienić. Komuny już dawno nie ma, a kółka wzajemnej adoracji też już wyszły z mody. Żeby się podobało to musi być wesoło i energicznie. Jest w Polsce wielu artystów, którzy świetnie potrafią nawiązać kontakt z publicznością i o to chodzi. Jak ktoś chce zorganizować benefis to proszę bardzo, ale nie na festiwalu. Od tego są kameralne miejsca lub koncert indywidualny danego artysty.

  • zebrzec

    Oceniono 60 razy 54

    Uwielbiam Przyborę i Wasowskiego, starego Dudka, obecne kabarety to plebejska głupotka dla spijaniałych mas. I jako, że wymierają najwięksi, również aktorzyny typu Machalica czy Zamachowski też ju nie sa najwięksi, a może są bo najwięksi wymarli... Rodowicz była wielka..aw latach 70 tych, chwala jej za to ale to co ostatnimi laty wyczynia to koszmar, samba, pióropusz i flagi w pupie brakuje:(... trzeba wiedzec kiedy ze sceny zejść... klub seniora w Opolu. Debiuty zostanaw pamięci debiutami bo na drugi dziń nikt nie pamięta co to było, poziom katastrofalny, tradycja piosenki zmarła... jęczenie, udawanie śpiewu przyozdobione tańcem pseudonowcozesnym...marnie

  • atr8

    Oceniono 59 razy 53

    Czekałem na ten koncert i generalnie nie było źle, oprócz fałszującej pierwszej wykonawczyni. Śleszyńska, Małecki, Kulig, Banaszak - wysoka klasa. Raziła tylko superudziwniona konferansjerka. Rozumiem chęć p.Umer dorobienia za jeszcze jedną funkcję, ale niepotrzebnie rozwlekło to wystepy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX