Dlaczego Maryla Rodowicz i Justyna Steczkowska NAPRAWDĘ nie wyszły na finał? Paulina Drażba o kulisach Festiwalu w Opolu

Nie miałam tego w planach. Ani wyjazdu na opolski festiwal, ani pisania po raz drugi o wydarzeniu, które, jak już wiecie, jest dla mnie czymś wyjątkowym. Ale kiedy czytam te wszystkie mądre słowa, głównie krytyki, że wszystko było źle, kreacje nie takie, repertuar nie ten, artyści do kitu, coś się we mnie buntuje - pisze dla nas Paulina Drażba, dziennikarka i prezenterka telewizyjna przez 8 lat związana z "Pytaniem na śniadanie" w TVP2.
Co zaszło w Opolu? Dlaczego Maryla Rodowicz i Justyna Steczkowska NAPRAWDĘ nie wyszły na finał? Paulina Drażba pisze o tym, co naprawdę wydarzyło się w Opolu i dlaczego Maryla Rodowicz i Justyna Steczkowska nie wyszły na finał. "Nie miałam tego w planach. Ani wyjazdu na opolski festiwal, ani pisania po raz drugi o wydarzeniu, które, jak już wiecie, jest dla mnie czymś wyjątkowym. Ale kiedy czytam te wszystkie mądre słowa, głównie krytyki, że wszystko było źle, kreacje nie takie, repertuar nie ten, artyści do kitu, coś się we mnie buntuje" - pisze dla nas Paulina Drażba, dziennikarka i prezenterka telewizyjna przez 8 lat związana z "Pytaniem na śniadanie" w TVP2. "Wiecie, jakie pytanie zadawano sobie w niedzielny poranek najczęściej? Czy to prawda z tym Donatanem? Czytałem dziś rano w internecie. I tak mówiła zdecydowana większość: PRZECZYTAŁAM, ZNALAZŁEM, a nie "zobaczyłem", "byłem świadkiem", "widziałem". Kolejna afera: Maryla Rodowicz w sobotę nie wyszła na scenę! A zauważyliście, że Justyna Steczkowska w niedzielę też nie wyszła "na finał"? I w jednym, i w drugim przypadku nie było żadnego skandalu. Otóż Maryla Rodowicz zdjęła sceniczną kreację i poszła do hotelu, bo skończyła pracę. Następnego dnia byłam świadkiem jej rozmowy z kierownikiem planu. Ona, jedna z największych gwiazd polskiej piosenki, czuła się w obowiązku wytłumaczyć ze słów, które przeczytała o sobie w internecie! Że nie wiedziała o finale. Mogła też po prostu być zmęczona. Ale nie: "Na pewno była wściekła, że nie wygrała i ostentacyjnie pokazała, że ma gdzieś finał". A Justyna Steczkowska? Po prostu zdjęła zjawiskową czerwoną suknię, w której wykonała "Grawitację" i kiedy wchodziła do garderoby, usłyszała: "Pani Justyno, zapraszamy na finał". Nie była na to przygotowana i nie wyszła. I nikt nie miał do niej pretensji. To telewizja, tu wszystko dzieje się na żywo, nawet wtedy, kiedy jest ściśle określony scenariusz. Jest pomysł, więc spróbujmy, a może wyjdzie ciekawie! Na pewno spontanicznie".

O tym, dlaczego Festiwal w Opolu jest dla mnie ważny, możecie przeczytać w moim poprzednim tekście. A tegoroczna impreza? Najwięcej (oczywiście) o tegorocznym festiwalu wiedzą ci, którzy oglądali go przed telewizorem, a dziś śledzą te najbardziej nieudane zdjęcia gwiazd w internecie.

 

O co naprawdę chodziło z Marylą

Wiecie, jakie pytanie zadawano sobie w niedzielny poranek najczęściej?

Czy to prawda z tym Donatanem? Czytałem dziś rano w internecie.

I tak mówiła zdecydowana większość: PRZECZYTAŁAM, ZNALAZŁEM, a nie "zobaczyłem", "byłem świadkiem", "widziałem". Kolejna afera: Maryla Rodowicz w sobotę nie wyszła na scenę! A zauważyliście, że Justyna Steczkowska w niedzielę też nie wyszła "na finał"? I w jednym, i w drugim przypadku nie było żadnego skandalu. Otóż Maryla Rodowicz zdjęła sceniczną kreację i poszła do hotelu, bo skończyła pracę. Następnego dnia byłam świadkiem jej rozmowy z kierownikiem planu. Ona, jedna z największych gwiazd polskiej piosenki, czuła się w obowiązku wytłumaczyć ze słów, które przeczytała o sobie w internecie! Że nie wiedziała o finale. Mogła też po prostu być zmęczona. Ale nie: "Na pewno była wściekła, że nie wygrała i ostentacyjnie pokazała, że ma gdzieś finał".

Donatan i Maryla RodowiczKapif

A Justyna Steczkowska? Po prostu zdjęła zjawiskową czerwoną suknię, w której wykonała "Grawitację" i kiedy wchodziła do garderoby, usłyszała:

Pani Justyno, zapraszamy na finał.

Nie była na to przygotowana i nie wyszła. I nikt nie miał do niej pretensji. To telewizja, tu wszystko dzieje się na żywo, nawet wtedy, kiedy jest ściśle określony scenariusz. Jest pomysł, więc spróbujmy, a może wyjdzie ciekawie! Na pewno spontanicznie.

Justyna SteczkowskaKapif

 

Prawdziwe gwiazdy w Opolu

Z Opola wróciłam w poniedziałek o 7 rano. Byłam, widziałam. Mam ten komfort, że na opolski festiwal pojechałam z kamerą portalu Kimkim.pl i miałam bardzo przyjemny obowiązek: zajmować się tylko rzeczami pięknymi. I wiecie co? Znalazłam! Udało mi się znaleźć coś pozytywnego!

Jak zaczarowana siedziałam na widowni opolskiego amfiteatru w niedzielę. Kiedy na scenie pojawiła się Alicja Majewska, brawo bili jej wszyscy: i starsi, i młodsi. Szalenie elegancka podczas prób, filigranowa, uśmiechnięta, nikomu nie dała odczuć, że jest wielką gwiazdą opolskiego festiwalu. Zbigniew Wodecki jako jeden z nielicznych witał się z fotoreporterami.

Alicja MajewskaKapif

Moment, kiedy na scenie stanęła Sława Przybylska, zapamiętam na długo. Z wachlarzem, skromniutko, po cichutku, gdyby nie ekipa od dźwięku, wielu nie przypuszczałoby, ze ta starsza pani przyszła tu zaśpiewać. I wtedy rozległ się jej głos. Ja miałam dreszcze.

I jeszcze jeśli chodzi o zachwyty, w Opolu możemy obserwować artystów nie tylko na scenie, ale też w sytuacjach i kreacjach prywatnych. Kiedy idą tak po prostu, w okularach i trampkach czy sandałach na próbę. A przecież lubimy oglądać gwiazdy tak "na luzie" :)

Agata MłynarskaKAPiF

 

Edyta Górniak i jej stroje

Edyta Górniak w luźnym T-shircie i podartych jeansach na próbach wyglądała świetnie, a kiedy w duecie z Mietkiem Szcześniakiem zaśpiewała "Dumkę na dwa serca", wszyscy byli "wpatrzeni, zasłuchani" - jak w piosence. Wielu chwali ten prywatny strój Górniak, nie zostawiając suchej nitki na scenicznej kreacji. Spróbujmy to odwrócić. A gdyby w takiej kreacji - jeansach i koszulce - pojawiła się na scenie? Co by się stało? Już wam mówię, co by było: "Nie uszanowała opolskiej sceny", "jak ona wygląda!", "w co ona się ubrała?", "to brak szacunku dla publiczności". To mogłyby być najdelikatniejsze komentarze.

Edyta GórniakKapif

A więc Edyta Górniak na uroczysty koncert z okazji jubileuszu Polskiego Radia założyła długą suknię projektu Riny Cossack. Widziałam tę kreację na żywo. Edyta Górniak wyglądała dostojnie i elegancko. Na pewno nie wygląda źle czy dramatycznie, jak w poniedziałek od rana czytałam. Podejrzewam, że lepiej czuła się w genialnym kombinezonie, w którym wystąpiła podczas swojego jubileuszowego koncertu. Swobodniej. Bo to my włożyliśmy ją w ramy diwy, która to może, a tego nie może. To jej wypada, a to nie.

Mieczysław Szcześniak i Edyta GórniakKAPiF

A, no i jeszcze jedna sprawa, o której pisano - Edyta Górniak zapomniała tekstu. W Opolu afery z tego nie robiono, po prostu zrzucono to na emocje. W końcu piosenkarka świętowała 25-lecie swojej obecności na scenie. W 1:27 zobaczycie, jak piosenkarka zareagowała na swoją "wpadkę":

 

"Miażdżące komentarze"

Zapytano mnie, jak w Opolu reagowano na komentarze dotyczące poziomu pierwszego i drugiego dnia festiwalu. Nie muszę chyba dodawać, że były to komentarze miażdżące. Oberwało się na przykład Justynie Steczkowskiej za to, że otrzymała tytuł SuperArtystki, a ja pytam: dlaczego? Nie zasłużyła?

Na szczęście kocham stare piosenki, nie jestem ekspertem muzycznym, przyznaję bez bicia, że na współczesnej muzyce się nie znam, a jedynie trochę orientuję. Ci, którzy spotkali mnie w Opolu, wiedzą, że nie miałam szansy słyszeć ani piątkowego, ani sobotniego koncertu. Zapytałam więc kogoś mądrzejszego. Rozmawiałam z Andrzejem Piasecznym, który w wywiadzie dla Kimkim.pl przyznał:

Dzisiaj, będąc częścią tego festiwalu, nie komentatorem, który z boku mówi: "O, nie podobało mi się, niedobrze", mogę powiedzieć: "Mam nadzieję, że dzisiejszy koncert będzie lepszy niż wczorajszy i znacznie lepszy niż pierwszy". I chcę powiedzieć to głośno. Chciałbym, żeby to w dalszym ciągu była stolica polskiej piosenki, a nie miejsce, w którym słuchamy piosenek, których później nigdzie nie usłyszymy.

 

Moim okiem

Kiedy jednak tak odpocznę - na chwilę - od świata, w którym wypada krytykować, bo to odważne, modne, czytane, na czasie, mam taką myśl: jakie to małe. Kiedy rozmawiałam z tymi artystami i widziałam, jak jest im najzwyczajniej w świecie przykro, pomyślałam sobie, że oni po prostu na to nie zasługują. Jakim prawem ktoś ich krytykuje? Bo co, bo krytykanci sami są doskonali? Czy mam powiedzieć: "Bo miała pogniecioną koszulę", kiedy ja sama nie miałam nawet chwili, żeby uprasować swoją?

Kiedy zobaczyłam Marylę Rodowicz w zamszowej kamizeli z frędzlami, ze świetną torebką, żałowałam, że nigdy wcześniej nie mogłam ani jej takiej zobaczyć, ani nikomu pokazać. Bo łatwo jest powiedzieć, że jej czarna, przerysowana sceniczna suknia była dramatyczna i właśnie dlatego Maryla nie ma gustu.

Maryla RodowiczKAPiF

Maryla była już złota i niebieska. Dla mnie na scenie może robić, co chce. Bo ja podczas opolskiego festiwalu zobaczyłam ją inną, zakochaną w modzie i zakręconą, która jeździ po świecie w poszukiwaniu tego, w czym się zakocha. I tak mi dobrze, kiedy ja, wbrew wszystkim i wszystkiemu, mogę się Opolem zachwycić. Bo mam prawo mieć swoje zdanie i miejsce, by je wygłosić.


Pozdrawiam,
Paulina Drażba

Więcej o: