Angelina Jolie kończy 40 lat. Jeszcze niedawno skandalistka. Dziś matka, aktywistka i... "mistrzyni manipulacji". "Wszystko jest dobrze przemyślane"

Trudno o bardziej spektakularną metamorfozę - i to nie taką zewnętrzną. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Angelina Jolie zupełnie zmieniła sposób, w jaki postrzega ją cały świat. Dziś jest zupełnie inną osobą, niż jeszcze chociażby w 2003 roku. Co więcej, sprawiła, że właściwie nikt już nie pamięta o skandalach z nią w roli głównej. To nie jest przypadkowe działanie. Jolie od lat zręcznie "manipuluje" mediami. I jest w tym znakomita.
Angelina Jolie kończy 40 lat Jeszcze niedawno skandalistka. Dziś matka, aktywistka i "mistrzyni manipulacji" Angelina Jolie kończy 40 lat. Jeszcze niedawno skandalistka. Dziś matka, aktywistka i - jak określają ją dziennikarze - "mistrzyni manipulacji mediami". Trudno o bardziej spektakularną metamorfozę - i to nie taką zewnętrzną. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Angelina Jolie zupełnie zmieniła sposób, w jaki postrzega ją cały świat. Dziś jest zupełnie inną osobą, niż jeszcze chociażby w 2003 roku. Co więcej, sprawiła, że właściwie nikt już nie pamięta o skandalach z nią w roli głównej. To nie jest przypadkowe działanie. Jolie od lat zręcznie "manipuluje" mediami. I jest w tym znakomita. Dzisiaj, kiedy kończy 40 lat, doszła już do mistrzostwa w wykorzystywaniu mediów do własnych celów - zarówno jeśli chodzi o jej projekty zawodowe, jak i te charytatywne. Wie, jaką medialną "moc" ma jej rodzina. Wie, że kiedy przyjdzie na premierę filmu z Bradem Pittem, nie ma możliwości, żeby nie pisały o tym portale i gazety na całym świecie, żeby nie mówiono o tym w każdej telewizji. Gdy udziela wywiadu, nigdy nie omieszka zdradzić jakiejś ciekawostki o mężu czy dzieciach. I nie, nie jest to takie "niechcący". Ale nikt tu nie twierdzi, że Jolie wszystko na zimno kalkuluje. Po prostu wie, jak i kiedy wykonywać ważne ruchy. Nie na darmo amerykańscy dziennikarze nazywają ją "Master Media Manipulator". Bez wątpienia jest jednym z najlepszych "graczy" w Hollywood. Angelina Jolie jest jedną z najbardziej zaangażowanych społecznie gwiazd, razem z Bradem Pittem przeznacza duże kwoty na cele charytatywne, jest specjalnym wysłannikiem Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, wypowiada się publicznie na temat ważnych politycznych i społecznych kwestii (np. w czerwcu 2014 roku w Londynie była współorganizatorką międzynarodowego szczytu przeciwko przemocy).

Dzisiaj, kiedy kończy 40 lat, doszła już do mistrzostwa w wykorzystywaniu mediów do własnych celów - zarówno jeśli chodzi o jej projekty zawodowe, jak i te charytatywne. Wie, jaką medialną "moc" ma jej rodzina. Wie, że kiedy przyjdzie na premierę filmu z Bradem Pittem, nie ma możliwości, żeby nie pisały o tym portale i gazety na całym świecie, żeby nie mówiono o tym w każdej telewizji. Gdy udziela wywiadu, nigdy nie omieszka zdradzić jakiejś ciekawostki o mężu czy dzieciach. I nie, nie jest to takie "niechcący". Ale nikt tu nie twierdzi, że Jolie wszystko na zimno kalkuluje. Po prostu wie, jak i kiedy wykonywać ważne ruchy. Nie na darmo amerykańcy dziennikarze nazywają ją "Master Media Manipulator". Bez wątpienia jest jednym z najlepszych "graczy" w Hollywood.

 

Jolie kiedyś

Ale cofnijmy się do 2004 roku. Z czym wtedy kojarzyła nam się Jolie? Zabawy z nożami, burzliwe małżeństwo z Billym Bobbym Thorntonem i słynne fiolki z krwią - to chyba to, co jako pierwsze przychodzi na myśl. Dodajmy do tego jeszcze niepokojąco bliskie relacje z bratem (pocałunki na czerwonym dywanie, wspólne tatuaże) czy mrożące krew w żyłach opowieści o jej dorastaniu, a otrzymamy portret nieobliczalnej, zdeprawowanej młodej gwiazdki, córki ikony, której nie wróży się raczej kariery innej niż na okładkach coraz gorszego sortu brukowców.

Wszystko zaczęło się zmieniać wraz z jej podróżą do Kambodży, gdzie kręciła film "Lara Croft: Tomb Raider". Bezmiar biedy i ludzkie tragedie, który Jolie tam zobaczyła, zmieniły jej życie. Wtedy po raz pierwszy zaangażowała się w działalność charytatywną oraz adoptowała chłopca z Kambodży - Maddoxa. Media były w szoku. Awanturnicza i bardzo bogata Jolie mówi o problemach krajach Trzeciego Świata i zostaje matką? W dodatku rozwodzi się z równie niepoprawnym Thorntonem? O co tu chodzi? Szybko okazało się jednak, że to nie koniec niespodzianek, jakie miało przynieść życie Jolie.

Angelina Jolie, 40 urodzinyEastNews

Magiczny rok 2004

No i nastąpił rok 2004, kiedy to ruszyła produkcja filmu "Pan i Pani Smith". Tam Angelina Jolie poznaje Brada Pitta, ówczesnego męża Jennifer Aniston i tam też zrodziła się miłość Brangeliny. Uczucie kiełkowało, choć nie towarzyszyła mu aura plotek ani chmara paparazzi. Przypadek? Nie sądzę. Tym bardziej, że pierwsze medialne doniesienia pojawiły się dopiero, gdy Pitt i Aniston poinformowali o swoim rozwodzie, choć bez jakiegokolwiek komentarza pary. Wszystko było owiane tajemnicą, do czasu publikacji w prasie zdjęcia Jolie, Pitta i Madoxa z pobytu w Kenii. I znów można spytać: "Przypadek?". I znów odpowiedź jest oczywista.

W trzy miesiące po rozpadzie związku Pitta i Aniston, para [Pitt i Jolie - przyp. red.] była gotowa, by zmienić zasady gry, a raczej ONA był gotowa - pisze znana blogerka show-biznesowa Lainey Gossip. - Chyba wszyscy wiemy, że fotografem nie kierował ślepy traf i nie znalazł się w Kenii przypadkowo.

US WeeklyUS Weekly

 

Idealne wyczucie czasu

10 lat temu nastąpił rozkwit show-biznesowych serwisów czy blogów. Autorzy mieli o kim pisać. I - jak wszyscy wiemy - pisali dużo i głównie o Brangelinie. A ludzie mieli co czytać i chętnie to robili, oczywiście większość po tym, jak już poszli do kina na "Pana i Panią Smith". Zyski z produkcji biły rekordy (w premierowy weekend na całym świecie film zobaczyło 150 mln osób).

Przemyślane działanie z mediami było jednak potrzebne. Nie zapominajmy, że Jolie automatycznie wręcz zaczęła funkcjonować jako ta, która rozbiła małżeństwo ukochanej pary Ameryki. Jak zauważa Lainey Gossip, Angelina wykazała się perfekcyjnym wyczuciem czasu. Dzięki blogom i serwisom plotkarskim i ich ogromnemu wpływowi na opinię publiczną, miała szansę zmienić swój wizerunek. Jak?

Wówczas ciągle byli medialnie aktywni - opisuje wizerunek Brangeliny Buzzfeed. - Dzięki temu udało im się wyrwać z bagna złej prasy. Mówili więc ciągle i bardzo znacząco.

Dodajmy jeszcze, że mówili jednym głosem. Oboje zaangażowali w działalność humanitarną. Spotykali się z przedstawicielami władz oraz ONZ, jeździli do Etiopii, Sri Lanki, Sudanu, Pakistanu, adoptowali 6-miesięczną Zaharę z Etiopii. Wrzeszczcie, gdy Jolie zaszła w ciążę, para na czas rozwiązania przeniosła się do Namibii, "w nadziei na ucieczkę przed paparazzi i zwrócenie uwagi na problemy pogrążonych w skrajnej biedzie krajów", zauważa BuzzFeed. Ale to nie wszystko. Mistrzowskim wręcz zagraniem było przekazanie 7-milionowego dochodu z pierwszych zdjęć rodziny na cele charytatywne. To zapoczątkowało taką szlachetną praktykę wśród gwiazd.

Efekt? Jolie ze znienawidzonej awanturnicy, która odbija mężów, stała się ulubienicą USA. Nagle okazało się, że w mediach to Aniston postrzega się jako "tą złą". Tą, która wolała poświęcić się karierze, nie chciała mieć rodziny - nie to co Jolie, która z Pittem właśnie wychowuje sześcioro dzieci.

 

Jolie dziś

I tak dochodzimy do wizerunku, który Jolie ma aktualnie. Jej wszystkie życiowe perypetie mogły ją już wielokrotnie pogrążyć, jednak ona potrafiła wykorzystać media tak, by pracowały na jej korzyść. Nie bez przyczyny mówimy, że to jej dzieło, a nie jej agentów. Jolie od lat sama odpowiada za swój PR (do zeszłego roku w mniej istotnych sprawach współpracowała z menedżerem Geyerem Kosinskim).

Jest przerażająco bystra i sprytna - mówi "NY Times" Bonnie Fuller, wydawca "US Weekly". - Te cechy nie zawiodłyby jej jednak aż tak daleko. Ona ma też niesamowity talent w kształtowaniu publicznego wizerunku, większy niż jakiekolwiek inne gwiazdy.

Niebezpodstawnie bloger Perez Hilton nadał jej miano "Mistrzyni Medialnej Manipulacji". Jolie ma intuicję i dobrze wie, jak osiągać swoje cele. A chciała stać się poważną artystką, nie tylko aktorką, ale i reżyserką - jak wiemy udało jej się, krok po kroku precyzyjnie budowała nową Jolie. Nawet zmiany w jej sylwetce dziś interpretuje się jako zabieg marketingowy.

Jeszcze jako Lara Croft należała do najseksowniejszych kobiet świata. Te usta, biust, krągłe biodra! W dodatku ubierała się tak, że nie sposób było oderwać od niej wzrok. Dziś znaczny ubytek wagi, za który tak była krytykowana, odebrał jej wszelkie znamiona dawnej seksbomby. Stylizacje? Jedynie bardzo klasyczne, dość przeciętne, wręcz maskujące. A to nie wszystko.

Teraz mówi w bardziej delikatny, miękki sposób niż wtedy, gdy głośno było o tym, że śpi z nożami i ma szczura, ale jej słowa niosą ze sobą większe znaczenie. Czasami nawet nie musi nić mówić. Jej mina, gdy po raz pierwszy zobaczyła Pascal po aferze z mailami Sony, była tak lodowata, że to aż dziwne, że Pascal nie miała odmrożeń - czytamy komentarz w "Hollywood Reporter".

Angelina Jolie i Amy PasalEastNews

Choć wielu to się nie podoba, to jednak dzięki temu osiąga kolejny sukces - nie jest istotne, jak wygląda, lecz co robi i co mówi. Wypracowała sobie autorytet i szacunek, dzięki któremu nawet tak kontrowersyjnych w wielu kręgach zabiegach prewencyjnej mastektomii i usunięcia jajników, nikt nie poddawał krytyce. Wręcz przeciwnie, na swoim przykładzie stworzyła przyczynek do ogólnoświatowej dyskusji o diagnostyce i profilaktyce chorób nowotworowych.

To ten autorytet sprawił, że gdy do swojego filmu pragnęła zaangażować reżysera Davida Finchera, który wcześniej został skierowany przez Sony Pictures do pracy nad obrazem Scotta Rudina, szefowa studia Amy Pascal po spotkaniu z Jolie ugięła się i spełniła właśnie jej żądania.

Jolie ma obsesję. Musi kontrolować wszystko, dosłownie wszystko. Jeśli czegoś chce, to to dostaje. Oddaje się tej "grze" bardziej niż wszyscy inni, wykonuje strategiczne ruchy, wszystko jest dobrze przemyślane. Ta "gra" to również pogrywanie ludźmi, manipulowanie nimi. I właśnie to robiła z Amy Pascal. Na dodatek zadziałało - zauważa blogerka LaineyGossip.

I, co najważniejsze - jest jedną z najbardziej zaangażowanych społecznie gwiazd, razem z Bradem Pittem przeznacza duże kwoty na cele charytatywne, jest specjalnym wysłannikiem Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, wypowiada się publicznie na temat ważnych politycznych i społecznych kwestii (np. w czerwcu 2014 roku w Londynie była współorganizatorką międzynarodowego szczytu przeciwko przemocy). I tak ją widzi cały świat.

Special Envoy of the United Nations High Commissioner for Refugees (UNHCR), Angelina Jolie delivers a speech during a press conference in Khanke camp in Dahuk, north of the Kurdistan region, 260 miles (430 kilometers) northwest of Baghdad, Iraq, Sunday, Jan. 25, 2015. Actress and United Nations envoy Angelina Jolie called on the international community to do more for people in Iraq and Syria, during a visit to a refugee camp in northern Iraq on Sunday. (AP Photo/Seivan M. Selim)AP

Jolie jutro

Wydaje się, że Jolie i Pittowi nic nie jest w stanie zagrozić. Od lat mają nieskazitelny wizerunek, o który nieprzerwanie dba sama Jolie. Sześcioro dzieci, z czego troje adoptowanych, zawsze razem, zawsze uśmiechnięci i okazujący sobie publicznie uczucia. Choć są jedną z najbardziej śledzonych przez paparazzi rodzin, nigdy na to nie narzekają, nie usłyszymy, że mówią, że ich życie jest ciężkie. Gdy Jolie zapytano o to, jak godzi macierzyństwo z pracą, odpowiedziała:

Nie jestem samotną matką, która pracuje na dwóch etatach i walczy o przetrwanie. Mam dużo więcej wsparcia, niż większość ludzi, większość kobiet na świecie. I mam środki finansowe, by zapewnić rodzinie dom, opiekę zdrowotną i jedzenie. Uważam, że kobiety w takiej sytuacji jak ja, na moim miejscu, nie powinny narzekać. Weźmy pod uwagę ludzi, którzy naprawdę ledwo wiążą koniec z końcem, nie mają pieniędzy, wsparcia i często sami wychowują dzieci. To jest trudne - powiedziała.

Jolie i Pitt zawsze wiedzą co, jak i kiedy powiedzieć. Ale najważniejsze jest to, że najczęściej robią to w dobrej sprawie

Jolie nie pozwoli sobie na to, by powiedzieć coś o tym, że jej życie jest ciężkie. Doskonale zdaje sobie sprawę, że gwiazdom nie ujdzie na sucho narzekanie zwłaszcza teraz, w tych czasach, kiedy prawie każdy ma w życiu gorzej od nich - komentuje blogerka LaineyGossip.

Jolie właśnie skończyła 40 lat. Od swojego męża na urodziny podobno dostała... zabytkowy samolot, ma wielką rodzinę, jest piękna i bogata. Faktycznie mało osób ma gorzej w życiu, jednak jej życie to także codzienna walka. O wizerunek swój, męża i rodziny. Z każdym rokiem dzieci będą stawały się coraz bardziej samodzielne, a wtedy już utrzymanie "dosłownie wszystkiego pod kontrolą" stanie się niemożliwe. Zaraz, niemożliwe? Przecież mówimy o Jolie...

Magdalena Terepka, Zuzanna Iwińska

Pobierz nową aplikację Plotek.pl Buzz na telefony z Androidem

POLUB NAS