Enrique Iglesias "zaatakowany" przez... DRONA. Ranny piosenkarz dokończył występ. Zrobił też coś, czego nie umiemy wytłumaczyć

Enrique Iglesias wciąż koncertuje i ma się dobrze. A raczej miał, dopóki nie postanowił złapać drona.

Piosenkarz występował w meksykańskiej Tijuanie. Jego popisy były nagrywane, a jedna z kamer znajdowała się na latającym w pobliżu sceny dronie. Iglesias wpadł więc na pomysł złapania urządzenia. Nie wiadomo, jaki miał w tym cel, ale potyczka z technologią skończyła się dla niego przegraną - z poranionych palców Enrique zaczęła lecieć krew.

Całą sytuację opisał na Instagramie agent gwiazdy, Joe Bonilla:

Coś poszło nie tak i zdarzył się wypadek. Publiczność z boku sceny prosiła go, by zrobił przerwę i zatamował krew. Radzono mu zakończenie show - komentuje agent. - Zdecydował, że dokończy 30 min koncertu, które mu zostały i zrobił to, mimo że krwawił.
<< ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Enrique Iglesias śpiewał z zabandażowaną ręką, a na jego białej koszulce pojawiały się coraz większe ślady krwi. Nie zmarnował sytuacji i na swoim torsie namalował serce. Tak, wielkie serce z krwi.

Dobra wiadomość dla fanów jest taka, że skoro do przerwania koncertu nie zmusiła piosenkarza przegrana walka z dronem, jego tras koncertowych nie przerwie już pewnie nic.

jus

Pobierz nową aplikację Plotek.pl Buzz na telefony z Androidem

POLUB NAS