Na ślub przygotowała trzy kreacje. Założyła tylko dwie. Czemu? Nie uwierzycie. A wesele? Zabawę przerwało... stukanie mnichów

600 butelek szampana, 300 gości, wielki tort i Ewa Farna na scenie. Do tego najazd mnichów w środku nocy. Ślub Mlynkovej w Pradze zapamiętają na wiele lat.
Wesele Mlynkovej Na ślub przygotowała trzy kreacje. Założyła tylko dwie. 600 butelek szampana, 300 gości, wielki tort i Ewa Farna na scenie. Do tego najazd mnichów w środku nocy. Ślub Mlynkovej w Pradze zapamiętają na wiele lat. 600 butelek szampana, 300 gości, wielki tort i Ewa Farna na scenie. Do tego najazd mnichów w środku nocy. Ślub Mlynkovej w Pradze zapamiętają na wiele lat. Goście 37-letniej Haliny Mlynkovej i 54-letniego Leszka Wronki bawili się w podziemiach praskiego klasztoru benedyktynów na Brevnovie. Po części oficjalnej wszystkich zaproszono do klasztornych piwnic. Tam królową zabawy była Ewa Farna. Specjalnie dla nowożeńców przygotowała godzinny koncert. Państwo młodzi zeszli do gości po występie na żywo. Według "SHOW", wtedy zabawa zaczęła się na całego i wszyscy zaczęli szaleć na parkiecie przy "jam session". Panna młoda bawiła się tak dobrze, że... zapomniała się przebrać: "Halinka tak dobrze się bawiła, że kompletnie zapomniała o tym, by po północy przebrać się w biały garnitur od Violi Piekut" - zdradza dwutygodnikowi koleżanka Mlynkovej. Wcześniej można ją było oglądać w dwóch sukniach od Ewy Ciepielewskiej. W ocenie Doroty Wróblewskiej, panna młoda (w tej założonej do ślubu) wyglądała wyglądała "subtelnie, kobieco i bardzo zmysłowo". "Atmosfera była bardzo luźna. Wszyscy tańczyliby pewnie do rana, ale o drugiej wiele się skończyło, bo do klasztoru wrócili mnisi" - jeden z gości opowiedział dwutygodnikowi. Ponoć 10-letni syn Haliny wytrzymał do samego końca. Pomagał stół ze słodkościami. Dla dorosłych gości przyszykowano ponoć 600 butelek szampana. Cywilny ślub odbył się według tradycji zaolziańskiej. Oznaczało to, że państwo młodzi musieli poprosić o zgodę na ślub własne mamy. Koleżanka wokalistki zdradziła "Fleszowi", że wszystko odbywało się przy dźwiękach harfy ("wszyscy mieli łzy w oczach, nawet syn Haliny, Piotruś"). Potem były przemówienia świadków i powtórzone dwukrotnie "tak".

Goście 37-letniej Haliny Mlynkovej i 54-letniego Leszka Wronki bawili się w podziemiach praskiego klasztoru benedyktynów na Brevnovie. Po części oficjalnej wszystkich zaproszono do klasztornych piwnic. Tam królową zabawy była Ewa Farna. Specjalnie dla nowożeńców przygotowała godzinny koncert. Państwo młodzi zeszli do gości po występie na żywo. Według "SHOW", wtedy zabawa zaczęła się na całego i wszyscy zaczęli szaleć na parkiecie przy "jam session". Panna młoda bawiła się tak dobrze, że... zapomniała się przebrać.

Halinka tak dobrze się bawiła, że kompletnie zapomniała o tym, by po północy przebrać się w biały garnitur od Violi Piekut - zdradza dwutygodnikowi koleżanka Mlynkovej.

Wcześniej można ją było oglądać w dwóch sukniach od Ewy Ciepielewskiej. W ocenie Doroty Wróblewskiej, panna młoda (w tej założonej do ślubu) wyglądała wyglądała "subtelnie, kobieco i bardzo zmysłowo".

Atmosfera była bardzo luźna. Wszyscy tańczyliby pewnie do rana, ale o drugiej wiele się skończyło, bo do klasztoru wrócili mnisi - jeden z gości opowiedział dwutygodnikowi.

Ponoć 10-letni syn Haliny wytrzymał do samego końca. Pomagał stół ze słodkościami. Dla dorosłych gości przyszykowano ponoć 600 butelek szampana.

Cywilny ślub odbył się według tradycji zaolziańskiej. Oznaczało to, że państwo młodzi musieli poprosić o zgodę na ślub własne mamy. Koleżanka wokalistki zdradziła "Fleszowi", że wszystko odbywało się przy dźwiękach harfy ("wszyscy mieli łzy w oczach, nawet syn Haliny, Piotruś"). Potem były przemówienia świadków i powtórzone dwukrotnie "tak".

Świadkujący parze Karel Gott wzniósł toast i ponoć oświadczył zebranym, że marzy o "nagraniu piosenki z przyjacielem i jego żoną". Dalsze plany państwa młodych zakładają dokończenie drugiej wspólnej płyty i ucieczkę na Seszele. W tej kolejności. Ciekawi nas jedynie, czy piosenkarka na płycie pojawi się jako Halina Mlynkova, czy jednak Wronka. W końcu zdecydowała się przyjąć nazwisko męża.

Ślub Haliny Mlynkovej i Leszka WronkiAX

socha

POLUB NAS

Więcej o:
Komentarze (6)
Na ślub przygotowała trzy kreacje. Założyła tylko dwie. Czemu? Nie uwierzycie. A wesele? Zabawę przerwało... stukanie mnichów
Zaloguj się
  • aldonathebest

    Oceniono 12 razy 12

    Malzenstwo zawarla w Czechach i zgodnie z tradycja, jak juz nagra plyte to jako Halinka Wronkova, a nie Wronka. Kobieta od czeskiego manzela otrzymuje w nazwisku koncowke - ova, wiec bedzie Pani Mlynkova - Wronkova :)

  • toro567

    Oceniono 14 razy 10

    bogaty ale stary dziadek....ostatnio leca na forse...

  • browaryr

    Oceniono 13 razy 9

    jej chłop jej sprawa-ale niech mu kupi inne okulary bo w tych wygląda jak gej z wibratorem w...-mocno zdziwiony.

  • forfiter_jr

    Oceniono 6 razy 6

    "Na ślub przygotowała trzy kreacje. Założyła tylko dwie."
    Na raz?

  • ja01

    Oceniono 4 razy 2

    :-(

  • rdx

    Oceniono 4 razy 0

    Mam nadzieję, że to ostatni news o ślubie Halinki. To sympatyczna osoba, pięknie wyglądała w sukni ślubnej i na pewno świetnie się bawiła na weselu, skoro zapomniała się przebrać (lol); jednakże, na Boga!, ileż można o tym pisać. Chyba nawet o ślubie Brangeliny tyle nie pisaliście! Może Halinka planuje kolejny (który z kolei) powrót na scenę i chce sobie podbić publicity?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX