"Przejdzie do historii". Gospodarz gali "zapomniał" ubrania. Neil Patrick Harris na scenę wyszedł w samej bieliźnie

Oscarowe selfie czy pizza na Oscarach - przebić mistrzynię oscarowej konferansjerki, Ellen Degeneres, to dla każdego kolejnego gospodarza gali zadanie niemal niewykonalne. Nic dziwnego, że Neil Patrick Harris wytoczył najcięższe "działa".
Harris jak "Birdman" Oscary: Neil Patrick Harris na scenę wyszedł w samej bieliźnie. Podczas gali rozdania Oscarów gospodarz, Neil Patrick Harris, wyszedł na scenę ubrany jedynie w bieliznę, co było aluzją do sceny z filmu "Birdman". Oscarowe selfie czy pizza na Oscarach - przebić mistrzynię oscarowej konferansjerki, Ellen Degeneres, to dla każdego kolejnego gospodarza gali zadanie niemal niewykonalne. Nic dziwnego, że Neil Patrick Harris wytoczył najcięższe "działa". Podczas gdy Ellen Degeneres zamawiała pizzę czy robiła selfie, Neil Patrick Harris walczył ze szlafrokiem. W czasie szybkiej zmiany stroju na tegorocznej gali, szlafrok gospodarza został przytrzaśnięty w drzwiach garderoby. Aktor jednak szybko uporał się z problemem. Realizatorzy puścili oko do twórców "Birdmana". Harris odtworzył scenę z nominowanego filmu i, niczym główny bohater, odbył heroiczny "marsz wstydu", po czym w samej bieliźnie, jak gdyby nigdy nic, wyszedł przed widownię. Wcześniej jednak na chwilę Harris zatrzymał się przy perkusiście, który przez cały ten moment wygrywał charakterystyczny motyw z "Birdmana". "A tak przy okazji, to nie mój rytm" - uciszył muzyka gospodarz. Harris zachowywał się tak, jakby miał na sobie najlepszy smoking. A publiczność była pod wrażeniem wysportowanego ciała aktora. Stojąc w samej bieliźnie, Neil Patrick Harris przez chwilę kontynuował konferansjerkę. "I ten moment przeszedł na zawsze do historii oscarowych gal" - kończy opowieść BuzzFeed. Nic dodać (nie trzeba), nic ująć (chyba że skarpetki).

Podczas gdy Ellen Degeneres zamawiała pizzę czy robiła selfie, Neil Patrick Harris walczył ze szlafrokiem. W czasie szybkiej zmiany stroju na tegorocznej gali, szlafrok gospodarza został przytrzaśnięty w drzwiach garderoby. Aktor jednak szybko uporał się z problemem.

Realizatorzy puścili oko do twórców "Birdmana". Harris odtworzył scenę z nominowanego filmu i, niczym główny bohater, odbył heroiczny "marsz wstydu", po czym w samej bieliźnie, jak gdyby nigdy nic, wyszedł przed widownię.

Wcześniej jednak na chwilę Harris zatrzymał się przy perkusiście, który przez cały ten moment wygrywał charakterystyczny motyw z "Birdmana".

A tak przy okazji, to nie mój rytm - uciszył muzyka gospodarz.

Harris zachowywał się tak, jakby miał na sobie najlepszy smoking. A publiczność była pod wrażeniem wysportowanego ciała aktora.

Stojąc w samej bieliźnie, Neil Patrick Harris przez chwilę kontynuował konferansjerkę. "I ten moment przeszedł na zawsze do historii oscarowych gal" - kończy opowieść BuzzFeed. Nic dodać (nie trzeba), nic ująć (chyba że skarpetki).

"Historyczne" slipki to jednak nie wszystko, z czego zapamiętamy Harrisa. "Złotoustego" Harrisa, dodajmy, bo kiedy jeszcze był ubrany, zaliczył zabawne, oczywiście celowe, potknięcie językowe.

Dziś wieczór mamy zaszczyt najlepsze i najbielsze... przepraszam, najjaśniejsze hollywoodzkie... - zaczął.

Patrick jako Hamlet? A nie, to nie ta historia.

To nie jest też historia o kopciuszku, ale duet z Anną Kendrick.

Trafił nawet do filmu "Uwierz w ducha".

A jak zareagował David Oyelowo, kiedy Neil Patrick Harris źle wypowiedział jego nazwisko? Tak!

Benedict Cumberbatch przyszedł na galę z własną piersiówką.

Nikt nie jest pijany ani wkurzony, bo jeszcze nikt nie przegrał - skomentował to Harris.

karo