Od dawna plotkowano o tym, że podczas występu "pojedzie" Taylor Swift. I to zrobiła. W bardzo subtelny sposób

Nie lubią się od dawna. "Nie lubią" to w zasadzie wielkie niedopowiedzenie. One się po prostu nienawidzą i jawnie (no prawie) nazywają się wrogami. Perry miała rzekomo obrazić Swift w trakcie swojego występu na Super Bowl. Wszyscy zastanawiali się, czy naprawdę się na to zdecyduje. I rzeczywiście to zrobiła. Ale aluzja jest bardzo delikatna...

Zacznijmy może od szybkiego opisu łączących je relacji. Przez lata obydwie przepadały za sobą. Pisały o sobie i do siebie na Twitterze, a ich rozmowy obserwował cały świat. Jedna drugiej wyznawała miłość, a Swift obiecała nawet powiesić sobie plakat Perry w pokoju. A potem coś się zmieniło. Podobno mogło chodzić o Johna Mayera, ale Swift zaprzecza, że źródłem konfliktu jest facet. W wywiadzie dla "Rolling Stones" z września opowiedziała o pewnej gwieździe, z którą jest skonfliktowana. Żadne imię nie padło, ale zaraz zrozumiecie, dlaczego każdy twierdzi, że chodzi o Perry.

Przez lata nie byłam pewna, czy jesteśmy przyjaciółkami, czy nie. Podchodziła do mnie na różnych rozdaniach nagród i mówiło coś, po czym zastanawiałam się, czy faktycznie się kumplujemy, czy właśnie dostałam najgorszy "pocisk" w życiu.

A w zeszłym roku, ta druga gwiazda, zdecydowanie przegięła.

Zrobiła coś okropnego. Stwierdziłam: Och, więc teraz otwarcie jesteśmy wrogami. I nie chodziło nawet o faceta. To dotyczyło tylko i wyłącznie biznesu. Ona po prostu próbowała sabotować całą moją trasę koncertową. Chciała "podkupić" ogromną grupę moich ludzi.

Chodziło o tancerzy. Na zdjęciach z koncertów jednej i drugiej piosenkarki widać, że ci sami ludzie najpierw pracują dla Swift, a później dla Perry. Dzień po ukazaniu się wywiadu, Katy napisała na swoim Twitterze:

Uważajcie na Reginę George w owczej skórze - [George to postać z filmu "Wredne dziewczyny" - przyp. red.]

Katy Perry TwitterTwitter.com

Według Perry natomiast Swift jedynie udaje słodką dziewczynę z sąsiedztwa. Jej słowa przytaczały różne osoby z jej otoczenia i zawsze brzmiały one mniej więcej tak: "To kłamliwa psychopatka".

Od tygodni mówiono o tym, że Perry zamierza wbić Swift jakąś szpilę podczas koncertu na Super Bowl. Wszyscy fani obydwu gwiazd oraz śledzący losy ich konfliktu internauci, czekali z zaciśniętymi pięściami. I jest. Gdzieś pomiędzy Lennym Kravitzem i jego wspaniałą klatą, gdzieś w tłumie tańczących rekinów, zaraz obok "płonącej" sukienki z "Igrzysk Śmierci" [o tych absurdach TUTAJ] była ONA. Tancerka. W bikini. W bikini Taylor Swift.

=NFL: Super Bowl XLIX-New England Patriots vs Seattle SeahawksKirby Lee / USA Today Sports

>Exclusive - Taylor Swift And Conor Kennedy Take A Beach Strollinfusny-231 / BULLS

Twitter.comTwitter.com

Nie wierzcie, że to przypadek. Widok Taylor Swift w bikini jest równie rzadki, co uczciwy polityk (użycie słów nieprzypadkowe). O tym zdjęciu było w USA bardzo głośno z dwóch powodów.

1. Swift w stroju kąpielowym.
2. Swift z młodym Kennedym za rękę!

Perry dobrze wiedziała, co robi. Subtelny przytyk zadziałał, bo podłapała go większość ważnych zagranicznych portali show-biznesowych. W wywiadzie dla magazynu "Billboard", który ukazał się na kilka dni przed Super Bowl, powiedziała:

Gdy ktoś spróbuje mnie oczernić, odpłacę się. I o tym usłyszycie.

Katy: 1. Taylor: 0.

Katy PerryLUCY NICHOLSON / REUTERS / REUTERS

aga

Więcej o:
Komentarze (3)
Od dawna plotkowano o tym, że podczas występu "pojedzie" Taylor Swift. I to zrobiła. W bardzo subtelny sposób
Zaloguj się
  • rdx

    Oceniono 53 razy 47

    Mało pociskowy ten pocisk. Może za mało wiem o fenomenie i kontekście zdjęcia Taylor w stroju kąpielowym, ale równie dobrze można by to uznać za przejaw sympatii. Niestety, Katy jest osobą dośc płaską i bezpłciową, więc nie można było się po niej spodziewać mocnego uderzenia. Z drugiej strony, równie bezpłciowa jest Taylor i tym samym ciężko komukolwiek w tym "konflikcie" kibicować. Tak samo mało wyrazisty konflikt jak mało wyraziste jego gwiazdy. Wystarczy sobie przypomnieć potyczki Madonny z Lady Gagą! To się nazywa Diva Fight. A Katy vs. Taylor to jakaś popierdułka :) I nie dyskredytuję tu absolutnie ich twórczości - obie mają fajne kawałki, są też na pewno sympatycznymi osobami. Chodzi mi wyłącznie o wizerunek i osobowość medialną, a te sa niestety pozbawione ikry.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX