Grał już gangstera i diabła, ale w takiej roli go jeszcze nie widziano! Al Pacino miał tylko wygłosić tekst, ale nie wytrzymał. "Dał się ponieść instynktowi"

Al Pacino zawsze wyglądał jak gość, który nosi w sobie tajemnicę. Umiejętnie to sugerował grając Michaela Corleone w "Ojcu chrzestnym" czy samego szatana w "Adwokacie diabła". W sobotę z kolei nieoczekiwanie objawił ukryty talent spontanicznie podejmując się dyrygowania filadelfijskimi filharmonikami.

 

To miał być wyjątkowy koncert i był, choć nie wszystko odbyło się zgodnie ze scenariuszem. Al Pacino miał uświetnić 158. urodziny Academy of Music w Filadelfii recytowaniem fragmentów z Szekspira. Aktor wyszedł przed orkiestrę, żeby wygłosić monolog Ryszarda III, jednak funkcja dyrygenta, którą akurat pełnił Yannick Nezet-Seguin, zafascynowała go.

Aktor dał się ponieść instynktowi i odwróciwszy się przodem do skrzypków, dał niezwykle barwny pokaz - czytamy relację na stronie portalu "Daily Mail".

Zdjęcia zresztą mówią same za siebie.

 

<< BARWNY POKAZ ALA PACINO >>

Wynika z nich, że Al Pacino w roli dyrygenta był niezwykle ekspresyjny i choć ze wszech miar mamy prawo sądzić, że dopiero zadebiutował w tej roli, to podobno sprawdził się w niej wyśmienicie.

74-letni Pacino oczarował 1.400-osobową publiczność - relacjonował dalej cytowany portal.

Cóż, miejmy nadzieję, że nie zabierze pracy Yannickowi, kilka dni wcześniej świętującemu swój półtoratysięczny koncert z orkiestrą z Filadelfii. Swoją drogą, kto wie, czym jeszcze zadziwi nas Pacino, który niedawno przyznał, że pociągają go coraz to nowe rzeczy.

Życie ma tak wiele odmian, a aktorstwo jest tylko jedną z nich. Kiedyś było wszystkim. Teraz jest tylko częścią.

Prawdopodobnie niebagatelną rolę w zmianie podejścia do życia miała tu 33-letnia Argentynka, Lucila Sola, z którą aktor jest związany.

alex

 

Więcej o: