Korwin Piotrowska: Dziennikarz myślał, że jestem córką Korwina-Mikkego. "Newsweek" komentuje aferę. A za wszystko odpowiedzialny jest... Wojewódzki

"Z jednego, wykonanego dla beki telefonu, zrobiła się akcja dezinformacyjna na miarę brytyjskiego wywiadu - skomentował całą tę aferę "Newseek".

Jeżeli dzwoni do Ciebie ktoś w "bardzo nietypowej sprawie", to prawie na pewno będzie za tym stał Kuba Wojewódzki i Mikołaj Lizut. We wkręcaniu ludzi osiągnęli poziom "ekspert". Tym razem "afera" zaczęła się od wpisu Karoliny Korwin Piotrowskiej na Facebooku.

To naprawdę niezwykłe, dzwoni do mnie "Newsweek", bardzo miły dziennikarz prosi, abym opowiedziała coś o tym, jakim tatą jest... Janusz Korwin-Mikke. Bo mu researcher tak podał. Biedny się chłopak zapędził...

Internauci uwielbiają takie historie. Pod wpisem z miejsca pojawiło się mnóstwo komentarzy, w których najpierw nabijano się z dziennikarza, a potem z... Korwin Piotrowskiej. Dlaczego? Dlatego, że cała akcja okazała się być szampańskim dowcipem Kuby Wojewódzkiego i Mikołaja Lizuta z Rock Radio.

Psikus! - obwieścili radośnie na swoim facebookowym profilu informując wszem i wobec, że oto udało im się wkręcić dziennikarkę.

Wszystko rozeszłoby się po kościach jako incydent bez większego znaczenia, ale "Newseeek" postanowił mu nadać odpowiednią rangę poprzez wystosowanie oficjalnego komentarza.

Czy dziennikarz rzeczywiście był miły, stwierdzić nie możemy. Czy faktycznie pytał o ojcowskie dokonania najbardziej ekscentrycznego z polskich polityków, również nie wiemy. Wiemy za to rzecz najważniejszą, a mianowicie, że ów dziennikarz z naszą redakcją nie miał absolutnie nic wspólnego. A pani Karolina - jak mawia dzisiejsza młodzież - dała się porządnie wkręcić.

Tyle, jeżeli idzie o dementi. Dalej autor komentarza pochyla się z troską nad innymi niewinnymi ofiarami żartownisiów. Skrupulatnie ich wylicza.

Najbardziej żal nam jednak prawie 60 tys. ludzi, którzy ów post mogli zobaczyć, niemal 800 osób, które go zalajkowały i kilkudziesięciu, które w komentarzach rozwodziły się nad "nieogarnięciem" "Newseeka" i kuriozalnością całej sytuacji. I tak z jednego, wykonanego - tu znów podeprzemy się młodzieżową nowomową - dla beki telefonu zrobiła się akcja dezinformacyjna na miarę brytyjskiego wywiadu.

Niby żart, a zabrzmiało poważnie. Czekamy zatem na odtajnienie wszystkich materiałów związanych z aferą.

%Korwin Piotrowska Karolina 2014-09-16Kapif

alex