Czytaliście już wszystkie opinie o tych programach? Magdalena Środa poszła jeszcze dalej

"Szczytem kreacji jest największe gówno wszech czasów, mianowicie program 'Kto poślubi mojego syna'. To właściwie siermiężna relacja z prowincjonalnego targu niewolnic" - tak Magdalena Środa punktowała show TVN-u.

Magdalena Środa nie bawi się w półsłówka i nie owija w bawełnę. W felietonie opublikowanym na stronie Wyborcza.pl bezlitośnie punktuje dwa pokrewne tematycznie programy: "Rolnik szuka żony" i "Kto poślubi mojego syna". Tak brutalnej opinii ani o tych, ani o innych programach nie czytaliśmy już dawno.

Na pierwszy ogień poszedł wielki przebój telewizyjnej Jedynki. Pięciu rolników zaprosiło pod swój dach po kilka kobiet, z których sukcesywnie eliminowane są kolejne, aż zostanie ta jedyna.

W normalnych warunkach trudno byłoby zrozumieć, dlaczego przed tym seksistowskim programem zasiada kilka milionów widzów. Choć niewątpliwie rolnicy mają problem ze znalezieniem osób do brudnych robót, takich jak: skubanie pierza, sprzątanie, mycie garów. Tradycyjna żona jest do tego najlepsza. Rolnik dziś jest bardzo nowoczesny, obsługuje wiele maszyn, ale jego wypasione (bo takie są w programie) gospodarstwo potrzebuje żony, czyli osoby do prac, którymi rolnik gardzi - pisze Środa.

Rolnik szuka żonyScreen z TVP1

"Kto poślubi mojego syna" wygląda podobnie, przynajmniej z formalnego punktu widzenia. Tutaj pod swój dach (prawdę mówiąc, można wątpić, czy rzeczywiście "swój") kandydatki na żony przyjmują młodzieńcy znajdujący się pod kuratelą swoich mam. Środa dosłownie miażdży ten program.

Szczytem kreacji jest największe gówno wszech czasów, mianowicie program "Kto poślubi mojego syna". To właściwie siermiężna relacja z prowincjonalnego targu niewolnic. Nabici i wytatuowani młodzieńcy oraz ich prymitywne mamuśki (w realnym świecie nie ma takich kobiet) oceniają zgromadzone w programie kobiety. Jak bydło. Rozmawiają o ich "cyckach", czystości, każą jeść ślimaki, bawią się wzajemną agresją i konkurencją pań. Młodzieniec z lubością troglodyty przebiera w swoim "miniharemie", pobiera pojedyncze sztuki na noc, a mamuśka się cieszy, że widzi w jego łóżku akurat tę, a nie inną.

Opinie Magdaleny Środy są skrajnie negatywne, jednak filozofka nie poprzestaje na tym. Zdrowo obrywa się również widzom, którzy je oglądają.

Jeśli ktoś, oglądając ten program, nie ma poczucia, że je gówno, to znaczy, że spustoszenie intelektualne, emocjonalne, moralne, cywilizacyjne, do którego doprowadziła medialna żądza zysku, jest naprawdę gigantyczne.
Zgadzacie się z takim odczytaniem tych programów?

;Kto polubi mojego syna; odcienk 4, stopklatki; fot.: TVNX-news/TVN

alex