Tomasz Kot dla "Zwierciadła" po świetnej roli w filmie "Bogowie": Z nikim się nie ścigam. To prezent od profesora Religi

"Religa wyjął więc to serce nie tylko z człowieka, by dać je innemu, który je potrzebował. On je wyciągnął ze skostniałego stereotypu, lęku, religii, historii. I podał dalej".

"Z nikim się nie ścigam. Robię swoje. I to też jest prezent od profesora Religii. Jemu można było powiedzieć, gdzie popełnił błąd, co w tamtych czasach było przełomem" - mówił Tomasz Kot w wywiadzie udzielonym "Zwierciadłu".

Za rolę Zbigniewa Religii w filmie "Bogowie" otrzymał w Gdyni Złotego Lwa. W rozmowie ze "Zwierciadłem" Tomasz Kot opowiada o swojej fascynacji postacią genialnego kardiochirurga. Przygotowując się do filmu Kot studiował jego biografię, rozmawiał z ludźmi, którzy go znali, między innymi z żoną i współpracownikami.

Profesor Zembala mówił mi, że oni wszyscy, jego współpracownicy, czuli się tak, jakby byli stuprocentowymi żołnierzami genialnego artysty, który spojrzeniem sięga poza horyzont - czytamy w wywiadzie.

Tomasz Kot wspominał, jak trudno było komuś takiemu jak Religa, specjaliście z nieszablonową osobowością, przebić się przez skostniałe przyzwyczajenia środowiska. Kierujący się zastanymi nawykami lekarze mieli kłopot z dopuszczeniem do stołu operacyjnego młodych ludzi, czuli opór przed innowacyjnymi metodami proponowanymi przez Religę. Przeszczep serca był czymś niezwykłym, nie mieszczącym się w starych schematach.

Religa wyjął więc to serce nie tylko z człowieka, by dać je innemu, który je potrzebował. On je wyciągnął ze skostniałego stereotypu, lęku, religii, historii. I podał dalej.
<< WIĘCEJ ZDJĘĆ TOMASZA KOTA >>

Tomasz KotZwierciadło

Aktor w wywiadzie wspominał też, jak Religa, mając możliwość w czasach komuny przyjąć intratną posadę w Stanach, postanowił wrócić do kraju, gdzie jego umiejętności były tak bardzo potrzebne. Przytacza historię, która mocno go zainspirowała. Przeczytał ją w jednym z wywiadów Religi. Rzecz działa się na jakimś amerykańskim szkoleniu. Zaczepił go jeden z zachodnich lekarzy.

"To co? Wy tam w Polsce oprócz psów coś jeszcze operujecie?". I wiesz, co on odpowiada? "W ogóle nie zareagowałem, miałem stamtąd zupełnie coś innego do wzięcia". To niesamowite, że w ramach wyższej potrzeby człowiek potrafi schować całe ego, całą dumę...

Kot bez ogródek przyznaje się do inspiracji wielkim kardiochirurgiem. Wchodząc w rolę, poznawał nie tylko postać Religii, ale i samego siebie. I chociaż jak twierdzi, nie musi, jak inni aktorzy, pół roku wychodzić z granej przez siebie postaci, to jednak coś z Religii wziął na stałe do swojego życia.

Z nikim się nie ścigam. Robię swoje. I to też jest prezent od profesora Religii. Jemu można było powiedzieć, gdzie popełnił błąd, co w tamtych czasach było przełomem (...). Grał fair i jak najlepiej potrafił - wypełnił swój fragment rzeczywistości - mówił Tomasz Kot.

alex