Najlepsze momenty Emmy 2014. Namiętny pocałunek, żarty z McConaugheya i wpadka Stefani

W Nokia Theatre w Los Angeles na gali rozdania telewizyjnych Oscarów zaroiło się od gwiazd szklanego ekranu i filmu.

Za nami 66. rozdanie nagród Emmy. Tegoroczna gala rozdania najważniejszych statuetek przemysłu filmowego momentami była zabawna, nie zabrakło jednak i wzruszeń. Świat filmu po raz kolejny żegnał Robina Williamsa, Bryan Cranston czule całował Julię Louis-Dreyfus, a Gwen Stefani zaliczyła wpadkę przy odczytywaniu nazwiska zwycięzcy.

Galę poprowadził amerykański komik Seth Meyers, a na czerwonym dywanie pojawili się m.in. Halle Berry, Julia Roberts czy Matthew McConaughey z żoną. Dzięki prowadzącemu i sztabowi obecnych na sali komików tego wieczoru publiczność śmiała się często. Zaprawiony w boju Meyers robił wszystko, by tylko zyskać sympatię widzów.

W tym roku zorganizowaliśmy galę Emmy w poniedziałek i w sierpniu. Znając telewizyjne realia, to chyba znaczy, że wkrótce gala już nie będzie się odbywać - zaczął Meyers.

To był chyba najlepszy moment imprezy. Jedną z wręczających nagrodę par byli znana z serialu "Veep" Julia Louis-Dreyfus i Bryan Cranston, którego widzowie mogą kojarzyć z przebojowego serialu "Breaking Bad". Kiedy gwiazdy amerykańskiej telewizji weszły na scenę, zaczęły się przekomarzać i wspominać wspólne występy. Aktorka udawała, że nie kojarzy Cranstona z kultowego w USA serialu "Seinfeld", w którym oboje grali przed laty.

To byłem ja... - przekonywał ją kilkakrotnie Cranston. - Mieliśmy nawet wspólną scenę pocałunku.

Aktorka nadal jednak przekonywała, że nie pamięta wspólnego występu. Kiedy jednak Julii Louis-Dreyfus przyznano nagrodę dla Najlepszej aktorki w serialu komediowym, stało się coś nieoczekiwanego. Cranston postanowił bowiem najpierw odświeżyć jej pamięć i skutecznie zatrzymał ją namiętnym pocałunkiem w drodze po nagrodę.

Pocałunek najwyraźniej podziałał, bo gwiazda "Veep" przypomniała sobie dawnego kolegę z planu.

Tak, on grał w "Seinfeldzie" - stwierdziła odbierając statuetkę.

Podczas gali nadszedł też czas na prawdziwą gratkę dla fanów "Gry o Tron". Scenarzyści postanowili wykorzystać popularność serialu i przygotowali skecz, który miał rozbawić jego fanów. Specyficzną piosenkę zaśpiewał Weird Al Yankovic. Wtórował mu znany z "Saturday Night Live" komik Andy Samberg. Kiedy po występie komików aktorka Lena Headey wręczała statuetkę za Najlepszy miniserial, przebrany za Joffreya Samberg postanowił jej przeszkodzić. Przerwał jej nawiązując do jednej z najlepszych scen ostatniego sezonu serialu.

Matko! Chyba zostałem otruty - mówił wyciągając język i wykrzywiając się w grymasie.  - Nie teraz Joffrey, nie teraz - odganiała go Headey.
Dlaczego nie kochasz mnie tak mocno jak wujka Jaime'a? - dopytywał aktor.
Powiedziałam, nie teraz - odparła Headey stanowczo sycząc prze zęby jak prawdziwa Cersei.

Nie obyło się także bez innych zabawnych momentów. Prowadzący popularne w stanach talk-show Jimmy Kimmel żartował ze sceny z obecnego na sali Matthew McConaugheya.

Spójrzcie na niego, to jest Oscarowa twarz, nie telewizyjna - powiedział Jimmy Kimmel i dla przykładu wskazał prawdziwą "telewizyjną twarz" Ricky'ego Gervais.

Potem przyszedł czas na żart kolejnego sławnego Jimmiego - tym razem Fallona. A wszystko zaczęło się od wpadki Gwen Stefani. Razem z Adamem Levine miała ona wręczyć nagrodę dla Najlepszej serii programów telewizyjnych. Przekręciła bowiem nazwisko Stephena Colberta. Kiedy ten odbierał nagrodę, na scenę wszedł Fallon, który próbował odebrać mu statuetkę zapewniając, że skoro Stefani źle wymówiła nazwisko zwycięzcy, musiała tu zajść jakaś pomyłka.

Wielu internautów z kolei negatywnie zareagowało na seksistowski żart z Sofią Vergarą w roli głównej. Aktorka była "dodatkiem" do dość nudnego przemówienia przewodniczącego Television Academy, Bruce'a Rosenbluma. Kiedy ten usypiającym głosem opowiadał o imponujących zależnościach składających się na tworzenie naszych ulubionych programów telewizyjnych, czterokrotnie nominowana do Emmy aktorka stanęła na obrotowej platformie i jak "kawał mięsa" kręciła się w kółko prężąc swoje kształty.

Vergara przez minutę obracała się nerwowo przy tym chichocząc, ale nawet tak krótkie "show" starczyło, by wywołać w sieci burzę. Twitter pękał od bardzo nieprzychylnych opinii na temat takiego "pokazu". Internauci podkreślali, że aktorka została potraktowana jak przedmiot.

Czy naprawdę musimy nadal traktować Vergarę przedmiotowo? Ona ma świetne poczucie humoru. Nie tylko d... i c....

Twitter.comTwitter.com

Podczas tegorocznej gali Emmy złożono także hołd Robinowi Williamsowi. To już zwyczaj, że na wielkich imprezach przemysłu filmowego żegna się aktorów, którzy niedawno odeszli. Cześć gwiazdorowi oddał więc jego wieloletni przyjaciel, aktor i komik Billy Crystal. Kiedy wspominał Williamsa, zgromadzona na sali Nokia Theatre publiczność płakała.

Geniusz na scenie, był też najwspanialszym przyjacielem, jakiego można sobie wyobrazić. Wspierał, ochraniał, kochał - wspominał Billy Crystal. - Spędziłem wiele godzin z Robinem na scenie. Jego błyskotliwość była zdumiewająca, a niekończąca się energia emocjonująca. Potrafił być zabawny gdziekolwiek. Byliśmy naprawdę blisko.

Był to również trudny moment dla samego Crystala. Aktor był jednym z najbliższych przyjaciół Williamsa. Gwiazdorzy znali się od wielu lat i wiele razy ze sobą współpracowali.

Naprawdę trudno o nim mówić w czasie przeszłym, bo był tak obecny w naszych życiach. Przez prawie 40 lat był najjaśniejszą gwiazdą we wszechświecie komedii - powiedział Crystal.

Po przemowie znanego komika wyemitowano zmontowany z klipów z Williamsem film. Przez wzgląd na prestiż gali, wycięto jednak przekleństwo wypowiedziane przez aktora w jednym z dialogów.

Jak wypadła całość? Nieźle. Choć trzeba przyznać, że żarty prowadzącego w tym roku imprezę Setha Meyersa nie dorównywały tym, które opowiadał znajdujący się rok wcześniej w jego roli Neil Patrick Harris. Miejscami było zabawnie, ale nie będziemy mówić o tej imprezie miesiącami. I choć wydawało nam się, że poniedziałkowa gala rozdania nagród MTV VMA była nudnawa - po Emmy zmieniamy zdanie. W porównaniu z telewizyjnymi Oscarami działo się na niej o wiele więcej.

al