Basia Ritz zwyciężczyni "MasterChefa" otworzyła swoją restaurację. Serwuje tylko 8 dań

Zjemy u Basi Ritz w Gdańsku.

Basia Ritz, pierwszy w Polsce szef kuchni z oficjalnym tytułem MasterChefa, wreszcie otworzyła swoją autorską restaurację. Kazała nam na nią czekać ponad półtora roku.

Basia Ritz kazała czekać na swoją autorską restaurację ponad półtora roku od zdobycia tytułu pierwszego polskiego Masterchefa. - Miałam chwile załamania i momenty, w których zastanawiałam się, czy nie zaniechać tego projektu, bo myślałam, ze to się nie uda i nie dam rady - przyznaje restauratorka.
Swoją wygraną w Masterchefie Basia Ritz przyjęła z pokorą. Zanim zaczęła myśleć o własnym biznesie, odbyła bezpłatne praktyki w kilku restauracjach w Kolonii - jak każdy inny pracownik szorowała grille i obierała ziemniaki, bo chciała się nauczyć prowadzenia restauracji.
O zwycięstwie Basi telewidzowie dowiedzieli się około półtora roku temu. Od tego czasu wydała dwie książki, ale o restauracji w kontekście planów zamiast marzeń wspominała rzadko. Złośliwi kpili z całego przedsięwzięcia poddając w wątpliwość jego realizację.
Nie zważając na niepowodzenia, które kilkakrotnie już skutecznie uniemożliwialy otwarcie własnego lokalu, Basia dopięła swego i otworzyła "Ritza". Oprócz rodziny, wspierała ją także koleżanka z programu Agnieszka Sulikowska, która odpadła tuż przed finałem, a teraz pełni rolę managerki restauracji.

Ritz wydała w tym czasie dwie książki kucharskie i odbyła bezpłatne praktyki w kilku restauracjach w Kolonii. Mimo że niektórzy wątpili, czy w ogóle uda jej się zrealizować plan związany z otwarciem restauracji, ona cierpliwie przygotowywała się i starannie obmyśliła całe przedsięwzięcie.

Miałam chwile załamania i momenty, w których zastanawiałam się, czy nie zaniechać tego projektu, bo myślałam, ze to się nie uda i nie dam rady - przyznała w Namaonciaku.pl restauratorka.

Podczas przygotowań do zapoczątkowania swojego własnego biznesu Basia - jak każdy inny pracownik kuchni - m.in. szorowała grille i obierała ziemniaki. Kilka razy przymierzała się także do otwarcia jadłodajni, ale napotykała na swojej drodze przeszkody. Teraz, kiedy wreszcie udało jej się zrealizować największe marzenie, pozostaje tylko czekać na sukces.

<< ZOBACZ ZDJĘCIA RESTAURACJI RITZ >>

basia ritz, mastercheffot. Lukasz Glowala/Agencja Gazeta

Restauratorkę wspiera inna, znana widzom uczestniczka programu - Agnieszka Sulikowska, która odpadła z konkurencji przed samym finałem. Koleżanka Ritz zgodziła się zostać menedżerem restauracji.

Non-stop muszę mieć oczy i uszy otwarte. Póki co, muszę dzielić się na wszystkie zadania. Gdyby nie Agnieszka, nie miałabym najmniejszych szans na przetrwanie - twierdzi Ritz.

Restauracja "Ritz" mieści się w Gdańsku przy ul. Szafarnia 6. Lokal czynny jest od wtorku do niedzieli od 13 do 22. Czego mogą spodziewać się goście? Na razie karta liczy 8 pozycji (według Ritz może poszerzyć się do maksymalnie 12).

Mój mąż zdecydował, że w menu nie może zabraknąć ragout z kaczki z piersią z przepiórki z puree z selera aromatyzowanego czarną truflą, czyli dania, dzięki któremu dostałam się do Masterchefa - tłumaczy Basia Ritz.

Dodatkowo restauracja podaje dania dnia spoza karty. Usatysfakcjonowani będą na pewno wszyscy miłośnicy mięsa, drobiu, owoców morza i sympatycy makaronu.

al

Więcej o:
Komentarze (7)
Basia Ritz zwyciężczyni "MasterChefa" otworzyła swoją restaurację. Serwuje tylko 8 dań
Zaloguj się
  • ishunia2

    Oceniono 33 razy 9

    Bardzo zimne wnętrze.

  • westa1985

    Oceniono 7 razy 5

    Super pomysł z tym oknem na kuchnie i światłem, ale wnętrze rzeczywiście chłodne, Stoi też jakaś lodówka z napojami, w porządnej restauracji jakoś mi się taka lodówka nie widzi. No ale to wizja Pani Basi. Powodzenia!

  • ridge_forrester

    Oceniono 3 razy 3

    Nowoczesne wnętrze z ciekawą aranżacją. Ale najważniejszy jest smak ;)

  • szyyka

    Oceniono 2 razy 2

    Byłam dwa razy, sprawdziłam, to się wypowiem. Restauracja jest genialna- można by powiedzieć unikatowa w skali kraju- bardzo często bywam w różnych restauracjach bo lubię poznawać nowe miejsca i smaki i to miejsce naprawdę wyróżnia się na tle innych. Wystrój na żywo robi bardzo dobrą robotę, jest minimalistyczny więc stanowi świetne, nienarzucające się tło do serwowanych dań. A co do dań to jest to po prostu mistrzostwo świata. Za pierwszym razem jadłam labraksa przyrządzonego w taki sposób, że nawet osoba niecierpiąca ryb (ja osobiście średnio za nimi przepadam) zjadłaby go ze smakiem. Moja druga połowa zamówiła steka z krewetką i był to najlepszy stek jakiego mieliśmy okazję kiedykolwiek próbować- zarówno samo mięso jak i sposób jego przygotowania na najwyższym poziomie. Na deser wariacje na temat truskawek- tego po prostu trzeba spróbować. Na drugi ogień poszedł łosoś- również przepyszny, druga połowa znowu stek- tak samo genialny jak za pierwszym razem. Na deser mus czekoladowy- przepyszny. Obsługa bardzo uprzejma i zainteresowana klientem, Pani Agnieszka daje z siebie wszystko i sprawia, że cała wizyta jest naprawdę czystą przyjemnością. Za pierwszym razem Pani Basia podeszła do naszego stolika co było bardzo miłe i dzięki temu dowiedzieliśmy się, że dania są tak genialne między innymi dzięki bardzo starannemu doborowi składników które ściągane są na specjalne zamówienia restauracji z różnych zakątków zarówno krajowych jak i zagranicznych i to naprawdę robi różnicę. Co do cen powiem krótko- ceny do najniższych może nie należą, ale poziom jakości jaki dostajemy w zamian jest niewspółmiernie wysoki, w niejednej "modnej" restaracji zostawimy znacznie więcej nie dostając w zamian nawet w połowie tak dobrego jedzenia i obsługi. Polecam i zazdroszczę mieszkańcom Trójmiasta.

  • westa1985

    Oceniono 10 razy 2

    A i to martwe zwierze (o ile prawdziwe) mi się nie podoba.

  • art_102

    Oceniono 5 razy -1

    Niby ładnie, ale nie do końca. Widać, że nad kolorem ktoś panuje, ale wnętrze n ie jest dobre. Bufet za bardzo "wciska' sie na salę, a nie jest to bufet z wyszynkiem i stołkami, tylko miejsce pracy kelnerów, a czy klient chce to oglądać i mieć częśc organizacyjną pod nosem. Właśnie takie jego usytuowanie, psuje klimat. Do tego wiele drzwi, okno do kuchni, które miało pewnie być ciekawostka, ale nie jest.
    Całość, wygląda jakbyśmy przycupnęli w części gospodarczej, a nie jadalnej.
    Dyskretny bufet, inne ułożenie drzwi, i stworzenie wnętrza na miarę przytulnej, czy eleganckiej jadalni, byłoby zdecydowanie lepszym pomysłem. Barbara zapatrzyła się na rózne warszawskie bary śledzikowe, i poszła za "modą". Ale tak, jak stara się proponować indywidualne i nietypowe smaki, tak i wnętrze powinno być "własne" a nie "franczyznowe".

  • komentarzyca

    Oceniono 12 razy -6

    wnetrze wyglada jak w trakcie remontu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX