Donatan i Cleo zawojowali Eurowizję. Naprawdę ich występ był seksistowski? [PODSUMOWANIE]

Donatan i Cleo zawojowali Eurowizję Polska w finale festiwalu Eurowizji! Donatan i Cleo zawojowali Eurowizję. Nawet najbardziej zagorzali malkontenci mogli się spodziewać, że rytmiczna, wpadająca w ucho melodia i seksowne tancerki okażą się naszym "przebojem eksportowym" na 59. Konkursie Piosenki Eurowizji. Ten festiwal wyzwala sprzeczne emocje. Z jednej strony dobrze jest się wobec niego dystansować, ale z drugiej, z ręką na sercu, kto nie życzyłby reprezentantom Polski sukcesu? Ten sukces już teraz zagwarantował nam Donatan i jego tancerki skoczną piosenką "My Słowianie", dostając się do finału festiwalu Eurowizji. Całkiem zasłużenie. Tę melodię, raz usłyszaną, trudno zapomnieć. Jeszcze trudniej zapomnieć piękne, seksowne tancerki towarzyszące Cleo: modelki Olę Ciupę, Paulę Tumalę; oraz tancerki "Mazowsza": Alesię Turonak, Sylwię Klan i Annę Łapińską. Posądzenia o seksizm, które przykleiły się do piosenki, łatwo zbić jej (auto) ironicznym charakterem. - Jeżeli masz problemy z poczuciem humoru i dystansem do świata lub cierpisz na nadciśnienie i uwiąd starczy, nie oglądaj tego teledysku - ostrzegał Donatan przy wideoklipie do swojej piosenki. Mieszkańcy Europy udowodnili, że nie mają problemów z poczuciem humoru, spodobało im się ironiczne podejście do muzyki, tradycji i kobiet, a może po prostu dali się uwieść naprawdę łatwo wpadającej w ucho melodii. My zaś udowodniliśmy, że potrafimy wreszcie dać temu festiwalowi dokładnie taką piosenkę, jaka do niego pasuje: gładką, wpadającą w ucho i zapadającą w pamięć, a nie ambitny utwór, który wprawdzie podoba się garstce wybranych, ale w żaden sposób nie przekłada na głosy widzów. Takich gładkich piosenek nie było zbyt dużo tego wieczoru. Fantastycznie zaprezentowali się Grecy. Freaky Fortune i RiskyKidd zaśpiewali "Rise Up", pierwotnie dedykowany nie na festiwal, ale na scenę klubową i może właśnie dlatego bajecznie melodyjny. Wspaniale wypadła austriacka drag queen, Conchita Wurst, czyli po naszemu Kiełbasa. Jej typowo festiwalowa, brawurowo zaśpiewana ballada "Rise Like A Phoenix" wpadała w ucho może nawet bardziej, niż utwór Donatana i jeżeli coś może zbić nasze dobre samopoczucie po dzisiejszym wieczorze, to właśnie przeczucie, jak dobry może być sobotni występ Conchity. To były bodaj najbardziej wyraziste wystąpienia w trakcie drugiego półfinału Konkursu Piosenki Eurowizji. Pozostałe to typowo festiwalowa magma, której odpryski chwilami mogły się spodobać, może nawet na krótko zachwycić, jednak ostatecznie i tak zlewały się w jedno. Tym bardziej należy w tym miejscu po raz kolejny pochwalić Donatana za umiejętność stworzenia zapamiętywalnego show. Na minus tego wieczoru należy zapisać przeciągające się oczekiwanie na wyniki głosowania. Realizatorzy robili co mogli, jednak nie mogli za wiele, więc w kółko powtarzali te same fragmenty występów, co zniecierpliwiło nawet profesjonalnie, choć beznamiętnie relacjonującego festiwal Artura Orzecha. - To już historia, a ja chciałbym się dowiedzieć, jakie są wyniki - powiedział w pewnym momencie w reakcji na kolejną powtórkę.

Polska w finale festiwalu Eurowizji! Nawet najbardziej zagorzali malkontenci mogli się spodziewać, że rytmiczna, wpadająca w ucho melodia i seksowne tancerki okażą się naszym "przebojem eksportowym" na 59. Konkursie Piosenki Eurowizji.

Ten festiwal wyzwala sprzeczne emocje. Z jednej strony dobrze jest się wobec niego dystansować, ale z drugiej, z ręką na sercu, kto nie życzyłby reprezentantom Polski sukcesu? Ten sukces już teraz zagwarantował nam Donatan i jego tancerki skoczną piosenką "My Słowianie", dostając się do finału festiwalu Eurowizji. Całkiem zasłużenie. Tę melodię, raz usłyszaną, trudno zapomnieć. Jeszcze trudniej zapomnieć piękne, seksowne tancerki towarzyszące Cleo: modelki Olę Ciupę, Paulę Tumalę; oraz tancerki "Mazowsza": Alesię Turonak, Sylwię Klan i Annę Łapińską. Posądzenia o seksizm, które przykleiły się do piosenki, łatwo zbić jej (auto) ironicznym charakterem.

Jeżeli masz problemy z poczuciem humoru i dystansem do świata lub cierpisz na nadciśnienie i uwiąd starczy, nie oglądaj tego teledysku - ostrzegał Donatan przy wideoklipie do swojej piosenki.

Mieszkańcy Europy udowodnili, że nie mają problemów z poczuciem humoru, spodobało im się ironiczne podejście do muzyki, tradycji i kobiet, a może po prostu dali się uwieść naprawdę łatwo wpadającej w ucho melodii. My zaś udowodniliśmy, że potrafimy wreszcie dać temu festiwalowi dokładnie taką piosenkę, jaka do niego pasuje: gładką, wpadającą w ucho i zapadającą w pamięć, a nie ambitny utwór, który wprawdzie podoba się garstce wybranych, ale w żaden sposób nie przekłada na głosy widzów.

Takich gładkich piosenek nie było zbyt dużo tego wieczoru. Fantastycznie zaprezentowali się Grecy. Freaky Fortune i RiskyKidd zaśpiewali "Rise Up", pierwotnie dedykowany nie na festiwal, ale na scenę klubową i może właśnie dlatego bajecznie melodyjny. Wspaniale wypadła austriacka drag queen, Conchita Wurst, czyli po naszemu Kiełbasa. Jej typowo festiwalowa, brawurowo zaśpiewana ballada "Rise Like A Phoenix" wpadała w ucho może nawet bardziej, niż utwór Donatana i jeżeli coś może zbić nasze dobre samopoczucie po dzisiejszym wieczorze, to właśnie przeczucie, jak dobry może być sobotni występ Conchity.

Eurowizja REUTERS

To były bodaj najbardziej wyraziste wystąpienia w trakcie drugiego półfinału Konkursu Piosenki Eurowizji. Pozostałe to typowo festiwalowa magma, której odpryski chwilami mogły się spodobać, może nawet na krótko zachwycić, jednak ostatecznie i tak zlewały się w jedno. Tym bardziej należy w tym miejscu po raz kolejny pochwalić Donatana za umiejętność stworzenia zapamiętywalnego show.

Eurowizja REUTERS

Na minus tego wieczoru należy zapisać przeciągające się oczekiwanie na wyniki głosowania. Realizatorzy robili co mogli, jednak nie mogli za wiele, więc w kółko powtarzali te same fragmenty występów, co zniecierpliwiło nawet profesjonalnie, choć beznamiętnie relacjonującego festiwal Artura Orzecha.

To już historia, a ja chciałbym się dowiedzieć, jakie są wyniki - powiedział w pewnym momencie w reakcji na kolejną powtórkę.

Eurowizja REUTERS

Nie wiemy, jak sobie "dziewczyny Donatana" poradzą w sobotę. Jeżeli utrzymają poziom z dzisiejszego wieczoru i jeżeli widzowie będą przychylni, to mają szansę wypaść prawie tak samo dobrze, co Conchita Kiełbasa. Piszę "prawie", ponieważ jakimś cudem kobieta z brodą na scenie prezentuje się mimo wszystko ciekawiej od słowiańskich piersi. Jednak solidarność plemienna nakazuje mi trzymać kciuki za "dziewczyny Donatana". Piosenki śpiewanej przez Conchitę już nie pamiętam, natomiast zapętlona, obsesyjna melodia piosenki "My Słowianie" wciąż pulsuje mi w głowie. Czego wypada życzyć również widzom, którzy w sobotę będą decydować na którą piosenkę oddać swój głos.

Eurowizja AG

Jacek Zalewski

Więcej o:
Komentarze (76)
Donatan i Cleo zawojowali Eurowizję. Naprawdę ich występ był seksistowski? [PODSUMOWANIE]
Zaloguj się
  • Ewa Ogrodowa

    Oceniono 2230 razy 1912

    Oklaskiwanie i zachwycanie się facetem z brodą, przebranego za kobietę jest OK? Pokazywanie ślicznych kobiet o pięknych kształtach jest naganne i seksistowskie?
    Do czego to wszystko zmierza? :(

  • konrado12344

    Oceniono 1004 razy 814

    Kto by pomyślał że występ "zespołu ludowego" na eurowizji będzie najmniej wiejskim momentem konkursu. Polska i piosenka Donatana pozytywnie błyszczała i wyróżniała się na tle nijakiej radiowej papki pozostałych wykonawców. A piosenka baby z brodą niczym się nie wyróżniała poza tym że śpiewała ją baba z brodą czy też facet w sukience. Dziennikarz jej nie zapamiętał bo była tak samo nijaka jak reszta papki - wyróżniała ją/go tylko ta broda. Co mnie jednak wkurzyło to ahy i ohy nad tym artystą. Komentator orzych czy kokos jakieś 100 razy powtórzył że to najlepszy wykon na eurowizji, oczywiście "losowe" podanie wyników na samym końcu wywaliło austrie doprowadzając orzecha prawie do orgazmu. Wynik już jest znany - w końcu to europa - baba z brodą wygra bo inaczej to byłaby homofobia, zaściankowość i kto wie co jeszcze.

  • dodosdontquack

    Oceniono 821 razy 619

    czemu seksistowski? bo dziewczyny byly ladne i nie kryly swoich wdziekow? :) po calym dniu ogladania angielskich prosiakow mam najwyzszy podziw i szacunek do kobiet, ktore potrafia o siebie zadbac.

  • janiemoge

    Oceniono 655 razy 473

    Kobieta z brodą prezentuje się lepiej od naszych jędrnych ???? Helllooouuuu !!! Depresję się leczy !!!

  • amator_foto

    Oceniono 311 razy 209

    Jedyny seksistowski, to był występ tego pana, który nie wie czy jest mężczyzną, czy kobietą i obnosi się z tym problemem publicznie! Robienie spektaklu i wykorzystywanie swojej tzw. odmiennej orientacji płciowej (czy ten eufemizm to nie czysta obłuda?) do zyskiwania wątpliwej jakości poklasku, to jest czysty seksizm!

  • kamcha84

    Oceniono 328 razy 202

    Straszne... to coś z brodą jakby wygrało to chyba do końca życia nie obejrzałabym już żadnej Eurowizji...
    Nasi wypadli moim zdaniem świetnie chociażby biorąc pod uwagę to jak bawiła się publika (inna sprawa, że ta piosenka drażni mnie bardziej niż "Ona tańczy dla mnie" ale nie zmienia to faktu, że od początku uważałam, że to najlepszy pomysł na Eurowizję).
    Poza tym moim zdaniem wyróżnili się jeszcze całkiem nieźle małoletni Finowie, Norweg był fajny (biorąc pod uwagę i półfinał wtorkowy śpiewał chyba najlepszą balladę), wyżej wymienieni przez redaktora Grecy mimo, że troszkę im się pofałszowało oraz Irlandczycy, którzy powinni przejść zamiast tego pajaca z brodą z Austrii...

  • zebrzec

    Oceniono 148 razy 76

    o czym tu pisać i opowiadać? jak ktoś idzie zrobić kupę do toalety to gdy wraca mówi innym jak mu tam było?:) wiadomo od lat czym jest ten "festiwal"...

  • araya

    Oceniono 125 razy 75

    Interwizję wygraliby w cuglach ;D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX