Jeszcze tak szczera na wizji nie była. Pieńkowska opowiedziała osobistą historię w "DDTVN"

Burzliwa dyskusja na temat polskiej izby zdrowia.

Zwykle opanowana Jolanta Pieńkowska ostatnimi czasy pokazuje się telewidzom ze znacznie bardziej emocjonalnej strony. W zeszłym tygodniu nie szczędziła kąśliwych komentarzy Putinowi, dziś z kolei opowiedziała intymną historię ze swojego życia.

Jolanta Pieńkowska we wtorkowym "Dzień Dobry TVN" rozmawiała ze swoimi gośćmi o edukacji seksualnej. W dyskusji poruszyła także problem nieuprzejmości i braku profesjonalizmu pracowników przychodni lekarskich. Ludzie ci, często zamiast empatii i zrozumienia, z jakim stresem zmaga się pacjent, są oziębli i niemili. Dziennikarka przywołała jedną z własnych historii.

Jako 30-letnia kobieta chciałam zrobić pierwsze badanie USG piersi. Trzeba mieć na to skierowanie. Poszłam do ginekologa i bez problemu otrzymałam to skierowanie, ale w momencie, gdy pojawiłam się w przychodni, zresztą w Warszawie przy ulicy Wawelskiej mogę to powiedzieć otwarcie, usłyszałam: A co to jest? Odpowiedziałam: Skierowanie. Wiadomo, że takim badaniom towarzyszy ogromny stres, bo co będzie jak się okaże, że coś tam się dzieje. Powiedziałam, że przyszłam, bo wydaje mi się, że takie są zalecenia, żeby to sprawdzać. Pani popatrzyła na mnie i odpowiedziała: Co? Profilaktyki się zachciało? Wydawało mi się, że takie rzeczy działy się kilkanaście lat temu, ale nie dzisiaj. Nie rozumiem tego - opowiadała.

To chyba pierwszy raz, gdy Pieńkowska zdobyła się na tak intymne wyznanie na antenie. Przeważnie opanowana i profesjonalna aż do bólu, wyraźnie była poruszona omawianym tematem. Ostatnio coraz częściej zdarza jej się pokazać z "ludzkiej" strony. Pamiętacie, jak skrytykowała Putina? (Zobacz: Jolanta Pieńkowska zwykle uważa na słowa, ale puściły jej nerwy: Świński blondynek. Wygląda na takiego, co przyłoży).

Jolanta Pieńkowska Kapif

aga