Joanna Moro w "Gali": To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Drugi raz Mirek zadzwonił po trzech miesiącach...

Moro: Miłość nie przyszła od razu "Drugi raz Mirek zadzwonił po trzech miesiącach..." Joanna Moro mówi w rozmowie z "Galą", że miłość między nią a mężem nie przyszła od razu. - Drugi raz Mirek zadzwonił po trzech miesiącach - opowiada Joanna Moro i Rafał Maserak są w programie "Taniec z gwiazdami" jedną z najbardziej gorących par na parkiecie. Ich pulsujące erotyzmem, namiętne figury taneczne, bliskość ust i ruchy ciał nasunęły sugestie, że pomiędzy parą "iskrzy". Nieuchronnie pojawiły się też pytania, co na to wszystko jej mąż. Oto, co aktorka powiedziała o tym w wywiadzie dla "Gali". - Śmieszy nas to. Mirek jest dojrzałym, poważnym mężczyzną, starszym ode mnie o jedenaście lat. Wie, jaki jest mój zawód, przeszedł ze mną Akademię Teatralną, serial. Ufamy sobie. Bardzo mnie dopinguje, kiedy zaczynam marudzić, że nie mam już sił. Jest taką moją ostoją. Jestem mu bardzo wdzięczna, że kiedy czuję się wyczerpana emocjonalnie, fizycznie, umyje dzieciom zęby, poczyta książeczkę. Nigdy nie robi mi wyrzutów, że nie ma mnie w domu, bo znowu muszę lecieć na próbę. Przyznała też, że ma w mężu ogromne wsparcie. Jako przykład podała ogromne zniechęcenie po wyczerpującej nocnej sesji zdjęciowej we Lwowie. To mąż Mirosław Szpilewski dodał jej wtedy energii. - Powiedział: "Ogarnij się, dziewczyno, co ty w ogóle gadasz". Zawsze potrafi postawić mnie do pionu. Przy okazji wróciła wspomnieniami do czasów, kiedy się poznali. - (To było) w warszawskim Teatrze Rozmaitości na "Makbecie". Zamiast na próbę etiudy poszłam z koleżanką ze szkoły teatralnej na przedstawienie. I tam spotkałam mamę Mirka. Uczyła w tej samej szkole w Wilnie, do której chodziłam. Wtedy w teatrze powiedziała mi: "Joasiu, wszyscy ci kibicujemy, trzymamy za ciebie kciuki. To jest mój syn, już dziesięć lat mieszka w Polsce, we wszystkim ci pomoże". Po spektaklu odwieźli mnie do domu, a miesiąc później Mirek zadzwonił. Ale nie mogłam się wtedy spotkać. Nie była to jednak miłość od pierwszego wejrzenia. - Zupełnie nie. Drugi raz Mirek zadzwonił po trzech miesiącach. Poszliśmy z jego znajomymi na koncert Stinga. Potem zaprosił nas do mieszkania na herbatkę. I tak zaczęła się nasza historia. Joannę Moro można oglądać co piątek na Polsacie w "Tańcu z gwiazdami".

Namiętna układy taneczne Joanny Moro i Roberta Maseraka w "Tańcu z gwiazdami" nie pozostały niezauważone. Czy para ma romans? W najnowszym numerze "Gali" Joanna Moro skomentowała te pogłoski.

Joanna Moro i Rafał Maserak są w programie "Taniec z gwiazdami" jedną z najbardziej gorących par na parkiecie. Ich pulsujące erotyzmem, namiętne figury taneczne, bliskość ust i ruchy ciał nasunęły sugestie, że pomiędzy parą "iskrzy". Nieuchronnie pojawiły się też pytania, co na to wszystko jej mąż. Oto, co aktorka powiedziała o tym w wywiadzie dla "Gali".

Śmieszy nas to. Mirek jest dojrzałym, poważnym mężczyzną, starszym ode mnie o jedenaście lat. Wie, jaki jest mój zawód, przeszedł ze mną Akademię Teatralną, serial. Ufamy sobie. Bardzo mnie dopinguje, kiedy zaczynam marudzić, że nie mam już sił. Jest taką moją ostoją. Jestem mu bardzo wdzięczna, że kiedy czuję się wyczerpana emocjonalnie, fizycznie, umyje dzieciom zęby, poczyta książeczkę. Nigdy nie robi mi wyrzutów, że nie ma mnie w domu, bo znowu muszę lecieć na próbę.

Przyznała też, że ma w mężu ogromne wsparcie. Jako przykład podała ogromne zniechęcenie po wyczerpującej nocnej sesji zdjęciowej we Lwowie. To mąż Mirosław Szpilewski dodał jej wtedy energii.

Powiedział: "Ogarnij się, dziewczyno, co ty w ogóle gadasz". Zawsze potrafi postawić mnie do pionu.

Przy okazji wróciła wspomnieniami do czasów, kiedy się poznali.

[To było] w warszawskim Teatrze Rozmaitości na "Makbecie". Zamiast na próbę etiudy poszłam z koleżanką ze szkoły teatralnej na przedstawienie. I tam spotkałam mamę Mirka. Uczyła w tej samej szkole w Wilnie, do której chodziłam. Wtedy w teatrze powiedziała mi: "Joasiu, wszyscy ci kibicujemy, trzymamy za ciebie kciuki. To jest mój syn, już dziesięć lat mieszka w Polsce, we wszystkim ci pomoże". Po spektaklu odwieźli mnie do domu, a miesiąc później Mirek zadzwonił. Ale nie mogłam się wtedy spotkać.

Nie była to jednak miłość od pierwszego wejrzenia.

Zupełnie nie. Drugi raz Mirek zadzwonił po trzech miesiącach. Poszliśmy z jego znajomymi na koncert Stinga. Potem zaprosił nas do mieszkania na herbatkę. I tak zaczęła się nasza historia.

Joannę Moro można oglądać co piątek na Polsacie w "Tańcu z gwiazdami".

Joanna Moro i Mirosław Szpilewski Kapif

alex

Więcej o:
Komentarze (4)
Joanna Moro w "Gali": To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Drugi raz Mirek zadzwonił po trzech miesiącach...
Zaloguj się
  • muminos1975

    Oceniono 18 razy 10

    czym jej więcej , czym chudsza,czym bardziej "zrobiona" tym mi sie mniej podoba, byla taką " świeżynką "w tych mediach, a juz jest taka jak inne

  • maria10344

    Oceniono 13 razy 7

    Jest coraz chudsza i coraz brzydsza i wygląDa starzej.

  • forfiter_jr

    Oceniono 13 razy 5

    Dzień bez niej to dzień stracony. Makabra.

  • mgr.nauk

    Oceniono 25 razy 5

    Oczywiście, że kochasz Mirka itd. itd. Ale jak się zapomnisz raz czy drugi z tym od tańca to przecież tragedii nie będzie (oczywiście tak żeby Mirek się nie domyślił).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX