Adam Konkol z zespołu Łzy jest najdłużej żyjącą z tą chorobą osobą na świecie: Teraz problemem są najzwyklejsze czynności

Nie poddaje się.
Adam Konkol cierpi na ciężką chorobę Nie poddaje się - Jestem najdłużej żyjącym na świecie człowiekiem z tzw. Zespołem Eisenmengera - powiedział Gazeta.pl Adam Konkol (38 lat), muzyk zespołu Łzy Adam Konkol, lider grupy Łzy, ma 38 lat i cierpi na chorobę naczyń płucnych. Choroba zmusiła go do porzucenia gry na perkusji i przejścia na rentę inwalidzką. - Jestem najdłużej żyjącym na świecie człowiekiem z tzw. Zespołem Eisenmengera. Mam wrodzoną wadę serca z nadciśnieniem tętniczo-płucnym - powiedział w rozmowie z Angeliką Swobodą w portalu Gazeta.pl. Muzyk powiedział, że rodzice dowiedzieli się o jego chorobie, gdy miał pół roku. Z dzieciństwa zapamiętał ciągłą obecność w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. - Pamiętam jedną z takich wizyt: u słynnego profesora siedziałem na podłodze i bawiłem się klockami. Miałem z 5 lat. Profesor mnie zbadał i powiedział do mamy: "Powinni państwo pomyśleć o drugim dziecku, bo Adaś długo nie pożyje". Lekarze zaczęli się licytować, ile jeszcze zostało mi życia. Pół roku, rok, dwa. A ja żyję Adam Konkol nauczył się doceniać życie. - Dostałem od życia więcej, niż sobie wymarzyłem. Jakby ktoś mi powiedział, że dożyję 38 lat, to bym się w ciemno zgodził na wszystko. Zresztą, z wiekiem coraz bardziej kocham życie. Choroba jednak daje się artyście mocno we znaki. - Kilkanaście razy miałem krwotoki płucne, trafiałem do szpitala z zagrożeniem życia. Po prostu w płucach otwierały mi się rany, nie można było ich niczym zakleić, zatamować upływu krwi. Tylko się modlić, żeby rana się sama zagoiła. W szpitalu zawsze dostawałem oddzielny pokój, żeby inni pacjenci nie widzieli jak się duszę krwią. Możesz sobie wyobrazić, co to znaczy wypluć litr krwi przez płuca. Człowiek nie nadąża z wypluwaniem krwi, część połyka, dusi się, wymiotuje... Choć z pozoru nie wygląda na chorego, ma kłopoty z wykonywaniem podstawowych rzeczy. - Teraz problemem są najzwyklejsze czynności: wchodzenie po schodach, koszenie trawnika i zabawa z córką. Muzyk nie tylko odstawił perkusję. Przyznaje też, że w montowaniu sprzętu na scenie korzysta z pomocy kolegów. - Kiedyś ruszałem się na scenie, biegałem po niej. Teraz techniczni biją mi brawo, jak kiwnę głową czy zrobię dwa kroki. Jak sam przyznaje, pomógłby mu przeszczep płucoserca, ale to tylko ostateczność, ponieważ tę operację wykonuje się tylko w celu ratowania życia, a on jest... za zdrowy. Zatem od 20 lat bierze codziennie nawet do 20 tabletek, które wspomagają jego organizm. Choć jest jeszcze młody, czuje że swoje marzenia udało mu się spełnić. - Wszystko, co sobie kiedyś wypisałem na kartce, osiągnąłem. Mieć złotą płytę, zagrać w Spodku, znaleźć prawdziwą miłość. Mam wszystko, o czym marzyłem, także materialnie. Nie potrzebuję samolotu czy domu na Hawajach. Codziennie szukam nowego celu. Jednym z tych celów było powołanie do istnienia "polskiego One Direction", czyli boysbandu 4LOVE. - Jakieś pół roku temu odkryłem, że na polskim rynku muzycznym jest luka. Że brakuje chłopięcego zespołu, a młodym ludziom brakuje idoli. Dostaję dużo nagrań demo, zacząłem je na spokojnie przeglądać. Warunkiem było to, żeby wyglądać lepiej ode mnie, co akurat nie jest trudne (śmiech), i umieć śpiewać. Wybrałem trzech 17-latków i 25-latka, który dba o młodszych kolegów. Mają odmienne charaktery, różnie wyglądają... Tak powstał zespół 4 LOVE. Czy zespół rzeczywiście stanie się polskim One Direction? Zobaczymy. Adam Konkol w listopadzie przeszedł niezwiązaną z sercem operację, niegroźną dla zdrowego człowieka. Informację o tym, oraz podziękowania dla osób, które życzyły mu zdrowia, zamieścił wtedy na Facebooku.

Adam Konkol, lider grupy Łzy, ma 38 lat i cierpi na chorobę naczyń płucnych. Choroba zmusiła go do porzucenia gry na perkusji i przejścia na rentę inwalidzką.

Jestem najdłużej żyjącym na świecie człowiekiem  z tzw. Zespołem Eisenmengera. Mam wrodzoną wadę serca z nadciśnieniem tętniczo-płucnym - powiedział w rozmowie z Angeliką Swobodą w portalu Gazeta.pl.

Muzyk powiedział, że rodzice dowiedzieli się o jego chorobie, gdy mia pół roku. Z dzieciństwa zapamiętał ciągłą obecność w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Pamiętam jedną z takich wizyt: u słynnego profesora siedziałem na podłodze i bawiłem się klockami. Miałem z 5 lat. Profesor mnie zbadał i powiedział do mamy: "Powinni państwo pomyśleć o drugim dziecku, bo Adaś długo nie pożyje". Lekarze zaczęli się licytować, ile jeszcze zostało mi życia. Pół roku, rok, dwa. A ja żyję

Adam Konkol nauczył się doceniać życie.

Dostałem od życia więcej, niż sobie wymarzyłem. Jakby ktoś mi powiedział, że dożyję 38 lat, to bym się w ciemno zgodził na wszystko. Zresztą, z wiekiem coraz bardziej kocham życie.

Choroba jednak daje się artyście mocno we znaki.

Kilkanaście razy miałem krwotoki płucne, trafiałem do szpitala z zagrożeniem życia. Po prostu w płucach otwierały mi się rany, nie można było ich niczym zakleić, zatamować upływu krwi. Tylko się modlić, żeby rana się sama zagoiła. W szpitalu zawsze dostawałem oddzielny pokój, żeby inni pacjenci nie widzieli jak się duszę krwią. Możesz sobie wyobrazić, co to znaczy wypluć litr krwi przez płuca. Człowiek nie nadąża z wypluwaniem krwi, część połyka, dusi się, wymiotuje...

Choć z pozoru nie wygląda na chorego, ma kłopoty z wykonywaniem podstawowych rzeczy.

Teraz problemem są najzwyklejsze czynności: wchodzenie po schodach, koszenie trawnika i zabawa z córką.

Muzyk nie tylko odstawił perkusję. Przyznaje też, że w montowaniu sprzętu na scenie korzysta z pomocy kolegów.

Kiedyś ruszałem się na scenie, biegałem po niej. Teraz techniczni biją mi brawo, jak kiwnę głową czy zrobię dwa kroki.

Jak sam przyznaje, pomógłby mu przeszczep płucoserca, ale to tylko ostateczność, ponieważ tę operację wykonuje się tylko w celu ratowania życia, a on jest... za zdrowy.  Zatem od 20 lat bierze codziennie nawet do 20 tabletek, które wspomagają jego organizm. Choć jest jeszcze młody, czuje że swoje marzenia udało mu się spełnić.

Wszystko, co sobie kiedyś wypisałem na kartce, osiągnąłem. Mieć złotą płytę, zagrać w Spodku, znaleźć prawdziwą miłość. Mam wszystko, o czym marzyłem, także materialnie. Nie potrzebuję samolotu czy domu na Hawajach. Codziennie szukam nowego celu.

Jednym z tych celów było powołanie do istnienia "polskiego One Direction", czyli boysbandu 4LOVE.

Jakieś pół roku temu odkryłem, że na polskim rynku muzycznym jest luka. Że brakuje chłopięcego zespołu, a młodym ludziom brakuje idoli. Dostaję dużo nagrań demo, zacząłem je na spokojnie przeglądać. Warunkiem było to, żeby wyglądać lepiej ode mnie, co akurat nie jest trudne (śmiech), i umieć śpiewać. Wybrałem trzech 17-latków i 25-latka, który dba o młodszych kolegów. Mają odmienne charaktery, różnie wyglądają... Tak powstał zespół 4 LOVE.

Czy zespół rzeczywiście stanie się polskim One Direction? Zobaczymy. Adam Konkol w listopadzie przeszedł niezwiązaną  z sercem operację, niegroźną dla zdrowego człowieka. Informację o tym, oraz podziękowania dla osób, które życzyły mu zdrowia zamieścił wtedy na Facebooku. Cały wywiad z Adamem Konkolem przeczytacie tutaj: Adam Konkol: Jestem najdłużej żyjącym z tą chorobą człowiekiem na świecie.

Fot. Łukasz Ratajak, Ania Szubert

alex

Więcej o:
Komentarze (3)
Adam Konkol z zespołu Łzy jest najdłużej żyjącą z tą chorobą osobą na świecie: Teraz problemem są najzwyklejsze czynności
Zaloguj się
  • theonlymonia

    Oceniono 79 razy 77

    cokolwiek myślałabym o kreowaniu boysbandów na idoli nastolatków- w takiej sytuacji- spełniaj swoje marzenia stary, powodzenia :)

  • marekzubrowski

    Oceniono 62 razy 58

    Trzymaj się. Wiem jak to jest żyć z chorobą i mimo wszystko się nie poddać i walczyć.

  • vahoo

    Oceniono 60 razy 54

    Człowiek doceniający życie ! Takie - jakie jest. Ma ciężkie chwile,ale ogólnie się trzyma,oby jak najdłużej w dobrej formie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX