Justyna Kowalczyk zbuntowała się i wycofała z "Tour de Ski". Norweska prasa: Niefortunna, głupia decyzja

Justyna Kowalczyk zbojkotowała zawody narciarskie.

Justyna Kowalczyk wywołała burzę wycofując się z zawodów "Tour de Ski". Jest to teraz jeden z głównych tematów w norweskich mediach, które nie rozumieją decyzji narciarki. W prasie czytamy:

Szokująca wiadomość. Kowalczyk bojkotuje Tour - brzmi tytuł głównej informacji serwisu NRK.no.
Polka podjęła decyzję na godziny przed startem zawodów. To mała bomba w środowisko biegów narciarskich. Kowalczyk wygrywała Tour de Ski przez ostatnie cztery lata i była zdecydowanym faworytem w tym roku. Po wycofaniu się straci nie tylko ogromne nagrody pieniężne, ale i prawdopodobnie zostanie odstrzelona w walce o Kryształową Kulę [straci mnóstwo punktów].

Norwescy specjaliści, proszeni o komentarz również nie mogą uwierzyć w tę decyzję nazywając ją po prostu "głupią".

To głupie, ale nic na to nie możemy poradzić. Cała sytuacja jest niefortunna, ale w sumie decyzją Kowalczyk nie jestem zaskoczony. To drastyczny bojkot, ale rozumiem frustrację, bo to specjalistka od techniki klasycznej - mówi trener norweskiej kadry Vidar Lofthus.

Norwegom żal takiej konkurentki.

Szkoda, że się wycofała, liczyliśmy na równą walkę do samego końca - komentuje trener norweskich biegaczek Egil Kristiansen. - Ale dla nas nic się nie zmienia. Dalej będziemy robić swoje, choć oczywiście straciliśmy największą konkurentkę.

Justyna Kowalczyk from Poland on her way to the 11th rank at the women's 15 km free technique competition in the FIS World Cup Cross Country ski event in Davos, Switzerland, Saturday, Dec. 14, 2013. (AP Photo/Keystone,Arno Balzarini) AP/Arno Balzarini

Dyrektor biegów z ramienia FIS (Międzynarodowa Federacja Narciarska) Pierre Mignerey, zapytany przez dziennik "Aftenposten" o całą sytuację, odpowiedział lakonicznie:

To jest po prostu głupie.

Polka wycofała się z zawodów, ponieważ chciała zaprotestować.

Kowalczyk zaprotestowała przeciwko zmianom w programie zawodów - zastąpieniu na drugim etapie biegu pościgowego na 10 km stylem klasycznym sprintem stylem dowolnym. Nie przekonały jej tłumaczenia, że w sytuacji, gdy w Oberhofie jest problem ze śniegiem, sprint dowolny jest jedynym wyjściem. - Do sprintu stylem klasycznym łatwiej przygotować trasę, więc dlaczego nie zrobić takiego wyścigu? - pytała. Od działaczy słyszała: nie, bo nie. Prosiła więc, żeby zamianę zrobić także na trzecim etapie, w Lenzerheide w Szwajcarii, tam, gdzie w sylwestra ma być kolejny sprint łyżwą. Po takiej zmianie Tour mógłby dalej uchodzić za wyzwanie dla najwszechstronniejszych narciarzy, a nie tylko najwszechstronniejszych w stylu łyżwowym, na co się zanosi, gdy aż pięć z siedmiu etapów będzie stylem dowolnym - czytamy na Sport.pl.

Na Facebooku napisała:

Bardzo mi przykro, ale w zaistniałej sytuacji nie mogę wystąpić w Tour de Ski.

Swoją decyzję skomentowała w "Przeglądzie Sportowym" mówiąc, że była to najtrudniejsza decyzja w jej karierze.

Bardzo długo płakałam przed i po. Mam nadzieję, że Polacy nie będą tego touru oglądać.

02.03.2013  Cavalese . Justyna Kowalczyk podczas dekoracji po biegu na 30 km , na Mistrzostwach Swiata w narciarsstwie klasycznym w Val di Fiemme .          Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta SLOWA KLUCZOWE: biegi narciarskie /FR/ Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Polki bronił Fredrik Aukland, inny norweski trener, który winą za sytuację obarczał organizatorów.

Jestem ostrożny w używaniu słowa "kryzys". Ale to jest kryzys w biegach narciarskich. Ten sport jest zbyt kruchy, żeby pozwolić sobie na wycofanie się takiej zawodniczki. To wstyd, że nie zadbano o to, by rywalizacja była na najwyższym poziomie.
Co myślicie?
majk