Wojciech Fibak jest stręczycielem? Będzie kolejna SEKSAFERA! Twierdzi, że to on poznał Kate Rozz z pierwszym mężem

Tygodnik "Wprost" wytropił kolejną seksaferę.
Wojciech Fibak jest stręczycielem? "Wprost" ujawnia szokujące fakty nt. Fibaka. Miał m.in. poznać b. żonę Piotra Adamczyka z b. mężem Dziennikarka "Wprost" potwierdziła od dawna krążące plotki, że Wojciech Fibak zajmuje się poznawaniem młodych kobiet z bogatymi, starszymi mężczyznami Wygląda na to, że na światło dzienne wypłynęła kolejna seksafera. Tym razem jej bohaterem jest znów znana persona, legendarny polski tenisistka Wojciech Fibak. Najnowszy "Wprost" opublikował właśnie artykuł, który rzuca na niego zupełnie nowe światło. Najprawdopodobniej tenisista od lat zajmował się stręczycielstwem! Dziennikarka gazety Malina Błońska podjęła się prowokacji, zdobyła numer komórkowy do Fibaka i wysłała mu dosyć jednoznacznego SMS-a. - Wydobyłam od znajomego numer Wojciecha Fibaka i wysłałam SMS "Panie Wojtku, czy może pomaga pan miłym dziewczynom poznać i zarobić przy poznaniu miłych panów? Miła dziewczyna - czytamy we "Wproście". Fibak połknął haczyk i odezwał się już następnego dnia. - Następnego dnia zadzwonił ktoś z zupełnie innego, nieznanego mi numeru. - Dobry wieczór, wczoraj dostałem miły SMS- relacjonuje tygodnik. Fibak podszedł do sprawy jak profesjonalista, co sugeruje, że takie SMS-y to dla niego nie nowość. - Zapytał, czym się zajmuję, gdzie mieszkam, skąd mam wiedzę, by się zwrócić do niego w tej sprawie, i czy mam czas się spotkać za dwa dni. Dziennikarka tylko na to czekała. Umówiła się z Fibakiem na spotkanie w jego galerii na Krakowskim Przedmieściu. Tenisista zupełnie nie podejrzewał, że to prowokacja. Jakby nigdy nic od razu przeszedł do rzeczy! - Po sześciu minutach od poznania zaproponował zajęcie. - Mam bardzo fajnego przyjaciela, mieszka w Nowym Jorku. Polak, bardzo skromny, bardzo mądry, miły, fajny. Przyjeżdża czasami do Europy, niedługo przyjedzie. To mam pierwszy pomysł, od razu ty mi się podobasz w ogóle. Masz inteligencję i jesteś apetyczna - czytamy. Fibak jak zawodowiec zachwalał walory swojego "kolegi". - Ma na imię X i jest dobrem wcielonym: - Bardzo fajny facet. To jest pewnego rodzaju wyróżnienie dla ciebie, to jest wyjątkowy człowiek, wyjątkowy. Zaprasza go prezydent, premier, najbogatsi ludzie w Polsce, tacy naj, naj, naj. (...) Bardzo człowiek z klasą, jakbyś go poznała, byś grosza za niego nie dała. On tak przeważnie wybiera jakieś miejsca, gdzie coś się dzieje (...)" Żeby tego jeszcze było mało, w sprawę zamieszana jest żona Piotra Adamczyka, Kate Rozz. Fibak twierdził, że to on poznał ją z byłym mężem, Jean Manuelem Rozanem. - Ja poznałem Kasię Gwizdałę z tym jej poprzednim Francuzem. Wiesz, ja mam takich przykładów ze 30, jak nie więcej. Nic z tego nie chcę, ja żyję w przyjaźni z tymi osobami - powiedział. Potwierdzałyby to wcześniejsze informacje: jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że była żona Fibaka - Olga i Kate Rozz znają się ze studiów. Autorka tekstu poprosiła Fibaka, by sprawdził, czy jej koleżanka nadaje się do biznesu. Były tenisista zrobił to namacalnie. - Oglądał mnie. Sprawdzał, czy jestem atrakcyjna, jaką mam figurę. Kazał mi podnieść ręce. Po chwili próbował mnie pocałować, ale wykręciłam się, mówiąc, że palę papierosy. Złapał mnie dwiema rękami za twarz. Po tym zawołał Malinę i przeszliśmy do konkretów, że nie szukają profesjonalistek. Mówił, że ten pan X miałby nas gdzieś zabrać i najlepiej, żebyśmy nie prosiły konkretnie o pieniądze, tylko raczej odpowiadały na pytania - relacjonuje koleżanka autorki. Tygodnik "Wprost" dał szansę Fibakowi na obronę i przeprowadził z nim wywiad. W jego trakcie były tenisista od razu zarzekał się, że tylko pomaga ludziom i nie czerpie z tego korzyści majątkowych, choć nikt go o to nie pytał! Na koniec usiłował namówić redaktora naczelnego do nie publikowania tekstu, a nawet zagroził wojną. - Ale wie pan, jeżeli chcecie tak, to będzie wojna. Nikomu niepotrzebna, ja mogę jedynie prosić, żeby tego nie (puszczać - red.). Ja zawsze chcę dobrze, nigdy nie chcę nic z tego, nie czerpię żadnych korzyści, zawsze wszystkim pomagam, ustawiam - zarzekał się. Jak widać magazyn nie ustąpił. Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że o "działalności" Fibaka krążyły już plotki od kilku lat. Sprawa wyszła na jaw dopiero, gdy ktoś podjął się prowokacji. Jeśli te doniesienia okażą się prawdą, będzie to już kolejna seksafera w ciągu ostatnich miesięcy. W kwietniu córka znanego rockmana, Joanna B., została skazana za nakłanianie do prostytucji na karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.

Wygląda na to, że na światło dzienne wypłynęła kolejna seksafera. Tym razem jej bohaterem jest znów znana persona, legendarny polski tenisistka Wojciech Fibak. Najnowszy "Wprost" opublikował właśnie artykuł, który rzuca na niego zupełnie nowe światło. Najprawdopodobniej tenisista od lat zajmował się stręczycielstwem! Dziennikarka gazety, Malina Błońska podjęła się prowokacji, zdobyła numer komórkowy do Fibaka i wysłała mu dosyć jednoznacznego SMS-a.

Wydobyłam od znajomego numer Wojciecha Fibaka i wysłałam SMS 'Panie Wojtku, czy może pomaga pan miłym dziewczynom poznać i zarobić przy poznaniu miłych panów? Miła dziewczyna - czytamy we "Wproście".

Fibak połknął haczyk i odezwał się już następnego dnia.

Następnego dnia zadzwonił ktoś z zupełnie innego, nieznanego mi numeru. - Dobry wieczór, wczoraj dostałem miły SMS- relacjonuje gazeta.

14.12.2011 WARSZAWA , WOJCIECH FIBAK W SWOJEJ GALERII .  FOT. BARTOSZ BOBKOWSKI / AGENCJA GAZETA SLOWA KLUCZOWE: PORTRET ZDJĘCIE DO WKŁADKI: DGWRP Gazeta WyborczaGospodarkaFot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Fibak podszedł do sprawy jak profesjonalista, co sugeruje, że takie SMS-y to dla niego nie nowość.

Zapytał, czym się zajmuję, gdzie mieszkam, skąd mam wiedzę, by się zwrócić do niego w tej sprawie, i czy mam czas się spotkać za dwa dni.

Dziennikarka tylko na to czekała. Umówiła się z Fibakiem na spotkaniem w jego galerii na Krakowskim Przedmieściu. Tenisista zupełnie nie podejrzewał, że to prowokacja. Jakby nigdy nic od razu przeszedł do rzeczy!

Po sześciu minutach od poznania zaproponował zajęcie. - Mam bardzo fajnego przyjaciela, mieszka w Nowym Jorku. Polak, bardzo skromny, bardzo mądry, miły, fajny. Przyjeżdża czasami do Europy, niedługo przyjedzie. To mam pierwszy pomysł, od razu ty mi się podobasz w ogóle. Masz inteligencję i jesteś apetyczna - czytamy.

Wojciech FibakKAPiF

Fibak jak zawodowiec zachwalał walory swojego "kolegi".

Ma na imię X i jest dobrem wcielonym: - Bardzo fajny facet. To jest pewnego rodzaju wyróżnienie dla ciebie, to jest wyjątkowy człowiek, wyjątkowy. Zaprasza go prezydent, premier, najbogatsi ludzie w Polsce, tacy naj, naj, naj. [...] Bardzo człowiek z klasą, jakbyś go poznała, byś grosza za niego nie dała. On tak przeważnie wybiera jakieś miejsca, gdzie coś się dzieje [...]"

Żeby tego jeszcze było mało, w sprawę zamieszana jest żona Piotra Adamczyka, Kate Rozz. Fibak twierdził, że to on poznał ją z byłym mężem, Jean Manuelem Rozanem.

Ja poznałem Kasię Gwizdałę z tym jej poprzednim Francuzem. Wiesz, ja mam takich przykładów ze 30, jak nie więcej. Nic z tego nie chcę, ja żyję w przyjaźni z tymi osobami - powiedział.

Potwierdzałyby to wcześniejsze informacje: jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że była żona Fibaka, Olga i Kate Rozz znają się ze studiów.

Autorka tekstu poprosiła Fibaka, by sprawdził, czy jej koleżanka nadaje się do biznesu. Były tenisista zrobił to namacalnie.

Oglądał mnie. Sprawdzał, czy jestem atrakcyjna, jaką mam figurę. Kazał mi podnieść ręce. Po chwili próbował mnie pocałować, ale wykręciłam się, mówiąc, że palę papierosy. Złapał mnie dwiema rękami za twarz. Po tym zawołał Malinę i przeszliśmy do konkretów, że nie szukają profesjonalistek. Mówił, że ten pan X miałby nas gdzieś zabrać i najlepiej, żebyśmy nie prosiły konkretnie o pieniądze, tylko raczej odpowiadały na pytania - relacjonuje koleżanka autorki.

24.10.2007 WARSZAWA PLAN FILMOWY SERIALU NIANIA N/Z WOJCIECH FIBAK FOT. DOMINIK DZIECINNY / AGENCJA GAZETA Fot. Dominik Dziecinny / AG

Tygodnik "Wprost" dał szansę Fibakowi na obronę i przeprowadził z nim wywiad. W jego trakcie były tenisistka od razu zarzekał się, że tylko pomaga ludziom i nie czerpie z tego korzyści majątkowych, choć nikt go o to nie pytał! Na koniec usiłował namówić redaktora naczelnego do nie publikowania tekstu, a nawet zagroził wojną.

Ale wie pan, jeżeli chcecie tak, to będzie wojna. Nikomu niepotrzebna, ja mogę jedynie prosić, żeby tego nie [puszczać - red.]. Ja zawsze chcę dobrze, nigdy nie chcę nic z tego, nie czerpię żadnych korzyści, zawsze wszystkim pomagam, ustawiam - zarzekał się.

Jak widać magazyn nie ustąpił. Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że o "działalności" Fibaka krążyły już plotki od kilku lat. Sprawa wyszła na jaw dopiero, gdy ktoś podjął się prowokacji. Jeśli te doniesienia okażą się prawdą, będzie to już kolejna seksafera w ciągu ostatnich miesięcy. W kwietniu córka znanego rockmana, Joanna B. została skazana za nakłanianie do prostytucji na karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.

Vic