Wellman: Piotruś, wszyscy się z ciebie śmieją. Pikej: Wiem, że się śmieją. To był zabieg marketingowy

Zrobi karierę?
Dlaczego wszyscy się śmieją z Pikeja? We programie "Dzień Dobry TVN" Piotr Kukulski stawiał czoła trudnym pytaniom. We programie "Dzień Dobry TVN" Pikej, czyli Piotr Kukulski, odpowiadał na pytanie prowadzących o swoją muzykę, pieniądze i ludzi, którzy się z niego śmieją. Nadzieja polskiego rapu czy pozer, z którego nabija się pół internetu? Nagrał jeden singiel, ale bardziej jest znany z rozrzutnego stylu życia niż ze swojej twórczości. We wtorkowym programie "Dzień Dobry TVN" Pikej stawiał czoła pytaniom o swoją muzykę, pieniądze i ludzi, którzy się z niego śmieją. - Piotruś, wszyscy się z Ciebie śmieją. Ciebie to nie boli? - zapytała z troską Dorota Wellman. Młody raper twierdził, że nagabywanie na Facebooku sławnych amerykańskich raperów to był przemyślany zabieg: - Ja wiem, że się śmieją. Zamieszczanie linków na profilach Flo Ridy i Dr. Dre to był taki zabieg marketingowy - odpowiedział "Piotruś". Nie tylko internauci, ale także tzw. "branża" nie traktuje Pikeja poważnie. - Większość cię nie akceptuje w tym środowisku, traktują cię trochę jak pajacyka z pudełka. Jak się do tego odnosisz? - zapytał Prokop. Oni mają mnie za chłopczyka, który muzyką się zainteresował dopiero po śmierci taty - mówi Pikej. - Tak nie jest, bo ja hip hopem pasjonowałem się już od dawna. Zresztą, sam Tede mi pomógł wrzucając mój mix, który nagrałem na przełomie 2009/2010. Ja już nagrywałem pierwsze piosenki, jak miałem 12 lat, napisałem wtedy swój pierwszy tekst i go nagrałem! Dorotę Wellman zainteresowało z kolei, co mógłby robić Pikej, gdyby przygoda z muzyką okazała się niewypałem. Jego plan awaryjny jest mocno rozbudowany. Jednym z moich planów jest otworzenie driving range golfowego. Mogę kontynuować dalej projektowanie wnętrz, mogę zająć się sprawami biznesowymi, handlem, mogę zatrudnić się w jakiejś korporacji, jakby co, będę miał wykształcenie wyższe... Myślę, że jest to do zrobienia.

Nadzieja polskiego rapu czy pozer, z którego nabija się pół internetu? Nagrał jeden singiel, ale bardziej jest znany z rozrzutnego stylu życia niż ze swojej twórczości. We wtorkowym programie "Dzień Dobry TVN" Pikej stawiał czoła pytaniom o swoją muzykę, pieniądze i ludzi, którzy się z niego śmieją. Niektórzy zarzucają mu, że raper się przechwala. Jak skomentował to Pikej?

Rap niekoniecznie musi być smutny, przygnębiający, o problemach życiowych czy z jakimś niesamowitym przekazem. Chodzi o to, żeby on był muzyką, którą można sobie odpalić w samochodzie, pośpiewać i przestać myśleć - mówił Pikej.

Młody wielbiciel optymistycznego rapu bez ogródek przyznał się do swojej fascynacji amerykańską odmianą tej muzyki:

Patrzę na amerykańskich raperów i bez względu na to, czy dorobili się na rapie niesamowitych pieniędzy czy nie, zawsze robią to w taki sposób, że pieniądze się u nich przelewają, zakładają sobie grille na zęby, to nie jest do końca poważne - wyjaśnił.

Piotr Kukulski Kapif

Przykład amerykańskich kolegów musiał mocno oddziałać na wyobraźnię Pikeja, ponieważ stylem życia dość wiernie zaczął ich naśladować. W programie poruszono też kwestę majątku Pikeja. Podpytał go o to Marcin Prokop:

Jesteś młodym chłopakiem, który nie musiał przepracować dnia w życiu i nie musiał na ani jedną śrubkę swojego ferrari zarobić, bo wszystko kupił za pieniądze, które dostał w spadku po ojcu - zagaił prowadzący.

Pikej zaczął się bronić:

Ferrari nie było moje, ale banku - wyjaśnił Pikej. - Pieniądze, które odziedziczyłem, faktycznie starczyły mi na mieszkanie, starczają mi na potrzeby dnia codziennego, pracować faktycznie... Ale to nie ja to wybiłem na pierwszy plan, to wybili ludzie - tłumaczył się z zarzutów, że żyje ponad stan.

Sława Pikeja rozpoczęła się od udziału w kontrowersyjnej sesji zdjęciowej, w której pochwalił się swoim luksusowym mieszkaniem. Raper zapierał się, że chodziło mu o promocję własnej firmy, a wszystko zostało przeinaczone przez media:

Otworzyłem firmę designerską, więc wpuściłem kamery po to, żeby promować firmę, bo sam zaprojektowałem mieszkanie, nie po to, by się nim chwalić - twierdził.

Piotr Kukulski, Pikej Kapif

Dowiedzieliśmy się też, że Pikej będzie konsekwentnie robił swoje.

Ja nie chcę robić niczego, co jest pod publiczkę, ja chcę być sobą w tym wszystkim i nie będę robić czegoś, bo to się będzie podobać ludziom - wyjaśnił swoją filozofię Pikej.
Ale muzyka jest dla ludzi, żeby ludzie jej słuchali! - zaoponowała Dorota Wellman.

Wierność sobie ma swoją cenę. Robiąc to, co się nie podoba ludziom, Pikej musi żyć ze świadomością, że nie jest lubiany przez internautów.

Piotruś, wszyscy się z Ciebie śmieją. Ciebie to nie boli? - zapytała z troską Dorota Wellman.

Młody raper twierdził, że nagabywanie na Facebooku sławnych amerykańskich raperów to był przemyślany zabieg:

Ja wiem, że się śmieją. Zamieszczanie linków na profilach Flo Ridy i Dr. Dre to był taki zabieg marketingowy - odpowiedział "Piotruś".

Nie tylko internauci, ale także tzw. "branża" nie traktuje Pikeja poważnie.

Większość cię nie akceptuje w tym środowisku, traktują cię trochę jak pajacyka z pudełka. Jak się do tego odnosisz? - zapytał Prokop.
Oni mają mnie za chłopczyka, który muzyką się zainteresował dopiero po śmierci taty - mówi Pikej. - Tak nie jest, bo ja hip hopem pasjonowałem się już od dawna. Zresztą, sam Tede mi pomógł wrzucając mój mix, który nagrałem na przełomie 2009/2010. Ja już nagrywałem pierwsze piosenki, jak miałem 12 lat, napisałem wtedy swój pierwszy tekst i go nagrałem!

Dorotę Wellman zainteresowało z kolei, co mógłby robić Pikej, gdyby przygoda z muzyką okazała się niewypałem. Jego plan awaryjny jest mocno rozbudowany.

Jednym z moich planów jest otworzenie driving range golfowego. Mogę kontynuować dalej projektowanie wnętrz, mogę zająć się sprawami biznesowymi, handlem, mogę zatrudnić się w jakiejś korporacji, jakby co, będę miał wykształcenie wyższe... Myślę, że jest to do zrobienia.

piotr kukulski screen YouTube

Czy Pikejowi będzie łatwo zrobić karierę? Obrany przez niego styl bragga raczej mu w tym nie pomoże.

To styl, który nie jest za bardzo popularny w Polsce i polega na tym, że raperzy sami się wychwalają. Może dlatego jestem nielubiany - snuje rozważania Pikej. - Ale to jest styl, który w Stanach jest najbardziej popularny, w Stanach wszyscy oni się chwalą i jakoś na tym jadą.

Miejmy nadzieję, że Pikej się na nim nie przejedzie. W razie czego zawsze pozostanie mu plan awaryjny.

alex