Nikt już nie chce Amy...

Ryzyko, że nie będzie w stanie zaśpiewać jest zbyt duże.

 

Organizatorzy różnych imprez już od dawna starają się unikać Amy Winehouse. Mimo tego, że artystka wciąż jest w stanie swoim głosem zdziałać cuda (co nas bardzo dziwi, bo jeśli ktoś non stop palił trawkę, to jest to bardzo trudne zadanie), a jej obecność jest gwarancją tego, że na koncercie pojawią się tłumy (bo kto, by nie chciał zobaczyć żywego trupa, o którym tyle się pisze?) to ryzyko, że gwiazda da plamę, jest zbyt duże. Ostatnio tego typu wpadka miała miejsce w zeszłym tygodniu we Francji. Amy Winehouse miała zagrać podczas festiwalu rockowego nad Sekwaną. Na kilka godzin przed planowanym występem powiedziała, że nie zaśpiewa, bo źle się czuje. Nie było szans na dyskusję, a organizatorzy musieli się gęsto tłumaczyć przed zawiedzionym i agresywnym tłumem.

 

 

Teraz Amy Winehouse ma wystąpić na Wyspach Brytyjskich podczas festiwalu Bestival. Tym razem organizatorzy postanowili być bardziej przezorni i ... mają plan awaryjny, w razie gdyby Amy zaniemogła.