Johnny Depp nigdy nie chciał występować w filmach

Choć Depp znajduje się na samym szczycie listy najlepiej opłacanych aktorów Hollywood, aktorstwo nigdy nie było jego pasją. Traktuje je jedynie jako najszybszą drogę do zdobycia kasy, a tak naprawdę chciałby zajmować się...

 

...graniem na imprezach!

 

 

Johnny w młodości uczył się gry na gitarze, a pierwszym utworem, który potrafił zagrać w całości, było słynne "Stairway to Heaven" Led Zeppelin. Należał także do zespołu muzycznego w klimatach rock and roll, występując na niewielkich przyjęciach w rodzinnej okolicy. Aktor tak wspominał tamte czasy:

To była wolność. Bez namysłu i wątpliwości: odnalazłem swoją przyszłość.

Marzenia marzeniami, ale nie zawsze da się z nich wyżyć. Dlatego za radą przyjaciela postanowił zamienić karierę muzyczną na filmową:

Nic powiedział: "Dlaczego nie spróbujesz aktorstwa? Myślę, że nadawałbyś się do tego". Pamiętam, że odpowiedziałem: "Spróbuję wszystkiego, chłopie. Mam zamiar żyć bez dzwonienia do domu i błagania o pieniądze". Spotkałem się z jego agentką, a ona wysłała mnie na przesłuchanie do roli w filmie "Koszmar z ulicy Wiązów? i zatrudnili mnie. Nigdy nie chciałem być aktorem. To wydawało mi się najlepszą drogą do zarobienia łatwych pieniędzy. Nie obchodziło mnie, o czym były filmy. Jeśli mieli mi zapłacić, to świetnie. Taka była moja filozofia.

Jednak najlepiej łączyć przyjemne z pożytecznym: w filmie "Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street" Depp zaśpiewał własną piosenkę.