Eddie Murphy z wiekiem coraz bardziej poważny

Dzisiaj ?happy birthday? można zaśpiewać Eddiemu Murphy'emu, który właśnie kończy 46 lat. Kiedyś wyglądał jak duży dzieciak, ale ostatnio jakoś tak spoważniał na twarzy i bardziej przypomina 50 Centa, niż któregoś z telewizyjnych dzieciaków Billa Cosby'ego. W pracy mu to jednak nie przeszkadza, bo nadal - jak za dawnych lat - występuje w słabych filmach.

 

Eddie rozpoczął swoją wielką karierę od występów w "Saturday Night Live". Później zaczął grywać w komediach i niepoważnych sensacjach, aż w tym roku dostał nominację do Oscara (film "Dreamgirls") za swoją pierwszą rolę "na serio". Całkiem dobry bilans. Wystarczy, że w jednym filmie przestanie się szczerzyć i śmiać jak kobyła, a krytycy i publiczność obsypują go nagrodami. Czyżby więc chciał spoważnieć na dłużej?

My i tak wolimy go w tym głupkowatym repertuarze.