Fani Joli Rutowicz jadą po Leszczyńskim

Zarzucają mu, że jest żałosny.

 

Jola Rutowicz ma wielkich fanów. Na blogu poświęconymi Joli podsumowali kończący się właśnie rok i jasno dali do zrozumienia, kto tak naprawdę rządził polskim show-biznesem w 2008 roku. Dodatkowo pojechali trochę po Robercie Leszczyńskim, który jakiś czas temu powiedział o niej, że "Jest przerażająca! To noc żywych trupów i Halloween w jednym"! Oto wpis z autoryzowanego bloga:

 

Koniec roku zbliża się dużymi krokami i już tradycyjnie wszystkie gazety bez względu na jakość papieru robią podsumowania tego roku. Bez zaskoczenia we wszystkich "Klapach", "Upadkach" i innych wymyślnych rankingach w pierwszej czołówce Króluje Jolanta. Dlaczego bez zaskoczenia? Dlatego że te wszystkie szmatławce tworzą zakłamani bajkopisarze którzy ze śliną cieknącą z pyska czekają aż Jola znów gdzieś się pojawi aby mogli o niej napisać. Bo wiedzą, że temat się sprzeda. I chodź to dzięki niej mieli czym zapełniać strony nie doceniają tego, ale gdyby bliżej się temu przypatrzeć i zastanowić to chyba dobrze że Jola zajmuje miejsca w tych złych a nie dobrych Rankingach, przecież te wszystkie rankingi tworzą ludzie pokroju Robert Leszczyński (buhahahahahaha). Nie można wymagać od tak żałosnych ludzi aby dostrzegli WSPANIAŁOŚĆ (pod każdym względem) Jolanty oni nie są tego godni. Ten Rok Należał Tylko i Wyłącznie do JOLANTY RUTOWICZ!!!


Jola Rutowicz kocha być w centrum zainteresowania i uwielbia być na językach ludzi. Kocha samą siebie najmocniej na świecie. Kto ma identyczny stosunek do samej siebie? Oczywiście Doda. Przy okazji wpisu o Joli, przypomniał nam się fragment wywiadu, którego Doda udzieliła jakiś czas temu jednemu z portali internetowych. Oto on:

Człowieku, przecież gdyby nie ja, Polska zniknęła by z mapy, jak podczas tego... no, wiesz tej wojny. Jestem zaj...sta, nie sądzę, by ktoś chciał temu zaprzeczyć. W Polsce osiągnęłam już tak naprawdę wszystko, jestem ideałem kobiety: mądra, zaradna, zdolna, piękna, zgrabna... Dlatego szykuję się do wyjazdu za granicę - najlepiej do Stanów, gdzie moja kariera nabierze jeszcze szybszego tempa!

 

Obie przyjęły taką samą taktykę - im dłużej będę mówiła, że jestem wspaniała, tym większa jest szansa, że ludzie w to w końcu uwierzą. My chyba nigdy nie uwierzymy...