"Ranking gwiazd" - hit czy kit?

"O k... Jestem pierwsza!" - to przesłanie programu "Ranking gwiazd". Jak oceniacie pierwszy odcinek nowego show Polsatu?

 

To miał być hit Polsatu. Dziesięć w miarę popularnych kobiet, miało przed kamerami powiedzieć sobie w studiu telewizyjnym co, o sobie myślą. Program miał być hitem, ale po pierwszym odcinku wyraźnie rozczarował widzów. Dlaczego?Uczestniczki miały być złośliwe, szczere i bezczelne. Były miłe i grzeczne. Uważały na wszystko co mówią i robią. Większość z nich się po prostu spięła. Najbardziej widoczne były: Edyta Górniak, Justyna Steczkowska i Joanna Liszowska. Reszta siedziała cicho i mówiły tylko wtedy gdy prosił je o to prowadzący. Formuła show może i jest ciekawa, ale nasze gwiazd nie potrafią się w nią wpisać. Zamiast zachowywać się jak rywalizujące ze sobą popularne kobiety, zachowują się jak stare "psiapsiuły", które gdy powiedzą sobie coś niemiłego, zaraz za to przepraszają.

 

 

Najbardziej zaskoczyła nas Edyta Górniak, która nie jest aż tak bardzo przewrażliwiona na własnym punkcie, jak nam się wydawało. Edzia bywała nawet momentami zabawna. Ta sztuka nie udała się Justynie Steczkowskiej, która jak zwykle była infantylna. Weronika Książkiewicz powiedziała, że Joanna Liszowska brzydko się zestarzeje, bo będzie miała problemy z mózgiem! Nie wiemy jaki ma związek jedno z drugim, ale niech jej będzie. Według mężczyzn najgorzej na starość będzie wyglądała Anna Dereszowska. Wszystko przez jej problemy z wagę. Gdy aktorka to usłyszała, prawie się popłakała. Chodziła po studiu i mówiła, że ona dopiero co dziecko urodziła i wcale nie jest gruba!

 

Jednym z mocniejszych ogniw programu jest Grażyna Wolszczak. Gdy okazało się, że aktorka jest według mężczyzn najgorzej ubraną gwiazdą, Grażyna wypaliła: O ku... jestem pierwsza! To nie koniec. Zwyciężczynią pierwszego odcinka została Weronika Rosati, której odpowiedzi były najbardziej zgodne z odpowiedziami mężczyzn. Aktorka w nagrodę wybrała pana, który jak się okazało ma napisane na tabliczce: Deratyzacja i dezynsekcja. Co na to Rosati: To jakaś metafora?

 

Gdy Grażyna Wolszczak usłyszała tę odpowiedź, wybuchła śmiechem. Weroniczka zaraz do niej podleciała i zaczęła się tłumaczyć. Tak też skończył się program. Borys Szyc robił co mógł, ale jemu również nie bardzo wychodziły żarty. Oby następne odcinki były ciekawsze, bo program zamiast hitem, będzie kitem. Przede wszystkim apelujemy do dziewczyn: zamiast lizać sobie d..., zacznijcie mówić co naprawdę o sobie myślicie. Do producentów: może dacie im wódki, jak w zagranicznych edycjach?