Kinga Rusin ma gdzieś los zwierząt

Futro - kiedyś symbol kobiecości, stylu i statusu majątkowego. Dziś kojarzy się raczej z brutalnością, o czym świadczy "Dzień bez futra", który odbył się w weekend w Warszawie. Kilkaset metrów dalej Kinga Rusin odbiera futro z poprawki. Ma gdzieś los zwierzątek?

 

Tak, rzeczywiście odbierałam w sobotę futro, które wcześniej oddałam do przeszycia - potwierdza dziennikarka na łamach "Super Expressu" - To norki, które dostałam od taty, gdy urodziłam moją starszą córkę Polę. Nie jestem wielką fanką futer, ale może to pamiątkowe czasami założę. Wiem, że wiele moich koleżanek uczestniczy w obchodach Dnia bez Futra, ale przecież ja też zwolenniczką futer nie jestem.

 

Jeśli ktoś nie jest zwolennikiem czegoś, to najzwyczajniej w świecie nie korzysta z tego. To chyba oczywiste! Zaskakujące jest, że młoda, przebojowa kobieta nie podziela opinii innych kobiet, które stanowczo sprzeciwiają się bestialskiemu mordowaniu zwierząt futerkowych. Przykładem takiej świadomej kobiety jest Agata Buzek.

 

Nigdy nie miałam i nie założę naturalnego futra. Wystarczy mi straszna wiedza, skąd one się biorą - mówi aktorka.

 

I to jest właśnie wzór do naśladowania.

Czy Wy też uważacie, że postawa Kingi nie do przyjęcia?