Scarlett Johansson - ma polskie korzenie?

Scarlett Johansson - to jedna z najbardziej utalentowanych aktorek młodego pokolenia , do tego piękna i zmysłowa. Ma już wiele sukcesów na swoim koncie - m.in. genialny występ w genialnym filmie "Między słowami", została też okrzyknięta "muzą Woody`ego Allena. Johansson jest idealnym materiałem na gwiazdę, co jeszcze podkreśla jej imię - odziedziczone po legendarnej bohaterce "Przeminęło z wiatrem". W wywiadzie dla "Gali" Scarlett zdradziła, co łączy ją z naszym krajem...

 

Okazuje się, że piękna Scarlett ma polskie korzenie.

Wywodzimy się z polskich i chyba także rosyjskich Żydów. Moi przodkowie musieli emigrować z Polski w czasie II wojny światowej. I, jak zawsze w takich sytuacjach, była to dramatyczna decyzja. Ale zarówno ja, jak i mama wychowałyśmy się już w Stanach Zjednoczonych, jesteśmy związane z tą kulturą. Chociaż pamiętam z dzieciństwa, że mama wspominała czasem o naszych polskich krewnych. Jestem bardzo dumna ze swojego pochodzenia.

Popularna aktorka nie była jeszcze nigdy w naszym kraju, ale marzy jej się przyjazd do Polski w Boże Narodzenie.

Wiem tylko, że teraz jest tam dość zimno. Skorzystam z pierwszej nadarzającej się okazji. Najchętniej przyjechałabym w Boże Narodzenie. Słyszałam, że wtedy w Polsce jest najpiękniej.

Scarlett przecież mamy lato! Przyjeżdżaj - jest gorąco.

 

Johansson w rozmowie z magazynem opowiedziała z jaką trudnością przychodzi jej odgrywanie scen łóżkowych.

Sceny intymne odgrywa się najtrudniej. Wymagają największego skupienia i zdyscyplinowania. Trzeba opanować wstyd i zdenerwowanie. Starasz się wczuć w rolę, zastanawiasz się, jak ona miałaby wyglądać, a sześćdziesięciu elektryków gapi się na ciebie, pogryzając kanapki. To mało komfortowa sytuacja.

Nie mogło oczywiście zabraknąć pytania o Woodego Allena, który w ostatnim czasie angażuje Johansson do każdego swojego filmu. Scarlett przyznała, że z Allenem nadają na podobnych falach i dzięki temu dobrze im się razem pracuje.

Woody jest przemiłym facetem i mogę chyba powiedzieć, że zaprzyjaźniliśmy się. Mamy wiele wspólnych tematów, podobne poczucie humoru. Oboje wywodzimy się z Nowego Jorku, mamy podobne korzenie. U Woody'ego cenię też to, że szanuje ludzi, z którymi pracuje, i jest szalenie skoncentrowany na najmniejszym nawet detalu. Mam nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas nie zrezygnuje z moich usług. Bo dla mnie, aktorki na dorobku, to wielki zaszczyt i znakomita szkoła.

A na koniec Johansson trochę pofilozofowała i opowiedziała o konflikcie natury z kulturą.

Ludzie w ogóle mają problem z monogamią. Ludzie z natury są zaprogramowani na prokreację. To atawizm. Z drugiej strony cywilizacja, kultura nakładają na nas pewne ograniczenia. Rezygnujemy z przyjemności w imię lojalności, wierności, uczciwości. Tego, co dla nas ważne. Mam wrażenie, że natura jest w ciągłym konflikcie z kulturą. Nie powinnam się mądrzyć. To jest sprawa dla psychiatrów i teoretyków ewolucji.

My lubimy Johansson przede wszystkim za to, że w przeciwieństwie do niektórych gwiazd show-biznesu nie wygląda jak wieszak na ubrania i jest szczera. Tylko błagamy Scarlett wyjmij ten okropny kolczyk z nosa!